Czyli antyczna tragedia prawie po włosku
Autor: Michał Sołtysiak

Są książki, które wykraczają poza ramy swojego gatunku. Takie, które wbrew głównemu prądowi stylistyki danego rodzaju, pretendują by być czymś więcej, tekstem bogatszym, bardziej symbolicznym, choć może trudniejszym w odbiorze. Pozycje te można przyrównać do dzieł renesansowych mistrzów malarstwa, z pozoru prostych, lecz niosących w sobie pytania, tajemnice i zagadki. Anna Brzezińska napisała taką książkę, udała jej się ta sztuka.
Wody głębokie jak niebo nie przerażają ogromem, nie przytłaczają formą ani edycją. Jest to niewielka książka, ze stronami pełnymi dość małej czcionki, czarno-białymi ilustracjami i z okładką wpisującą się w standardowy schemat oprawy, jaki prezentuje nam zawsze Runa, czyli czarny grzbiet i ładna ilustracja Stephenie Pui-Mun Law. Ot, kolejna pozycja z tego wydawnictwa. Prawda jednak, jak zawsze kryje się między wierszami.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Jest to zbiór tzw.
Włoskich opowiadań, gdyż możemy w nich poczytać o losach miast pewnego słonecznego półwyspu. Nawiązują do stylistyki i kolorytu renesansowych osad Italii. Mamy więc świat pełen kondotierów, dumnych magów, władców miast-państw, pobożnych mnichów i tej ulotnej, quasi-śródziemnomorskiej atmosfery. Poznajemy dzieje kilku pokoleń mieszkających na tych ziemiach. Są tu sceny wielkiej miłości, zdrady i okrucieństwa, ale również piękna i pogody. Tych ostatnich jest niewiele, gdyż pozycję tę trzeba zaliczyć do dark fantasy, a nawet czegoś mroczniejszego, bo uwierzcie mi, nie jest to "amerykańska" historia. Jest o wiele lepsza od typowych amerykańskich powieści fantastycznych
Mamy tu opisane losy rodzin i poddanych książąt-magów, którzy niczym włoscy książęta-kondotierzy zagarniają swą władzę poprzez przelew krwi i we krwi ją tracą. Jest to świat, gdzie moc zdobywa się pętając demony i okiełznując potworne siły i żywioły. Jeden błąd kosztuje tu życie, zazwyczaj nie tylko maga. Zbiór zaczyna się od krótkiego, lecz wspaniałego w swej symbolice
Życzenia - w którym mit o spełnianiu marzeń i smoku, otrzymał nowy wymiar. Jest to cudowne opowiadanie, mistrzowsko napisane i jedyne w swoim rodzaju. Następnym jest, znane już,
Róże dla Sirocco - o pewnej dumnej dziewczynie, która nie potrafi żyć w narzuconych jej schematach.
Zaćmienie serca to opowieść o zemście tkaczki i zaślepieniu nienawiścią. To opowiadanie również było opublikowane w prasie. Jej cień to historia upadku i kary za grzechy ojców.
Filary nieba mówią nam o tym, jak trudno wyrzec się własnej krwi, która raz skażona, zawsze upomni się o swoje.
Śmierć czarnoksiężnika to opowieść z morałem, o tym jak niewiele trzeba, by upadli najpotężniejsi. Ostatnie zaś i tytułowe
Wody głębokie jak niebo przekonuje o tym, że przeszłość zawsze wraca, że długi zaciągnięte kiedyś muszą zostać spłacone, oraz o nowym początku, w krainie gdzie już nic nie pozostało czyste. Opowiadania te składają się na większą całość, swoistą kronikę życia Półwyspu i kamiennych miast, jakie się na nim znajdują. Dzieje te zdają się być napisane żalem, łzami i krwią, choć nie można im odmówić uroku. Autorka maluje bowiem te sceny w stylu Rembrandta, ciemnym i nastrojowym, pełnym cieni w mroku i gorejącego ognia w sercach swych bohaterów. Nie musze nadmieniać, że to właśnie ten ogień ich gubi.
Wszystkie te opowieści łączy jeszcze jedno. Są utrzymane w stylistyce antycznych greckich tragedii, zresztą jest tu bardzo dużo mitologicznych symboli. Losy rodów magów ukazują bowiem tragiczne fatum. Igrając z mocą, sięgając po władzę, skazują się oni wszyscy na los rodu Atrydów, Edypa i Medei. Choć zabrakło wyraźnych Eryni, widać, że w świecie wykreowanym w opowiadanych zemsta jest potężną siłą, która nawet po śmierci nie wypuszcza ze swych szponów bohaterów, szczególnie kobiet - zdradzonych, pokonanych, lecz wciąż dumnych i silnych. Nie ma tu przebaczenia, nie ma miejsca na słabość, a miłość choć potrafi zdziałać cuda, często jest zatruwana przez grzechy ojców i matek. Jest to okrutny świat, ale piękny. Dodam też, że widać tu odniesienie do kolejnych antycznych er. Opowiadania pokazują to wspaniale. Wiek Złoty i Srebrny jest bajkowy, Wiek Brązowy pełen bohaterów, choć już nie tak wielkich jak ich poprzedników. Wiek ostatni zaś już ma w sobie tylko prozę życia, gdy płacąc za osiągnięcia przodków, cierpią zwykli ludzie. Tropiłem w tej książce klasyczne motywy, znalazłem ich wiele, a i tak wiem, że nie wszystkie. Widoczne jest także przewijające się wciąż pytanie o role mitu i proces zmian, jakim podlegają wszelkie opowieści o bohaterach.
Nie jest to też książka łatwa, gdyż jej styl jest dość gęsty i malarski. Nie ma tu łatwej składni i prostego języka. Za to obcujemy z barokowym słownictwem i bogactwem odniesień. Nie czyta się
Wód głębokich ja niebo wartko, ale za to po każdym opowiadaniu książka zmusza do chwili refleksji. Czasem także podczas lektury ma się wrażenie wysokiego, ale czasem zbyt bezpiecznego lotu Dedala, a nie samobójczej wzniosłości Ikara. Jednak nie jest to zarzut, ale hołd dla warsztatu pisarskiego autorki. Nadmierny patos i uniesieni mogłyby zniszczyć wspaniałe wrażenia.
Jest to też pozycja dość smutna w swej wymowie, w niej jest jednak duch katharsis więc tragizm widoczny w opowieściach już tak nie przytłacza. Anna Brzezińska zmierzyła się z trudnym wyzwaniem, ale wyszła zwycięsko. Jest to inny rodzaj rozrywki, nie kuglarsko kolorowy, ale malarsko barwny, pełen jedynej w swoim rodzaju atmosfery i przesłania. Wszystkie zamieszczone w książce teksty są najwyższej klasy. Marzyłoby mi się więcej takich opowiadań w polskiej literaturze i to nie tylko w fantastyce. Autorka udowodniła, że w fantasy jest jeszcze wiele rzeczy do pokazania, i w zalewie sztampy zademonstrowała prawdziwą sztukę i piękno języka. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś przeczytam coś z tego cyklu. Szczerze i z całego serca polecam.
Waszym zdaniem...