Autor:
Tomasz 'arakin' CzajkaRedakcja: Bartłomiej 'baczko' Łopatka

Gry paragrafowe to w naszym kraju dość egzotyczna rozrywka. Przypominają one zwykłe książki, jednak kolejność wydarzeń zależy od czytelnika, czy też gracza – granica jest umowna. Podczas lektury ma on wpływ na podejmowane przez jego postać decyzje, wybierając spośród dostępnych opcji fabularnych umieszczonych na końcu każdego z akapitów. Jego postać prowadzi dialogi, toczy walki i zbiera doświadczenie – niczym w klasycznym RPG. Różnica polega na tym, że paragrafówki przeznaczone są dla jednej osoby, a rolę Mistrza Gry przejmuje autor książki.
Jedną z najpopularniejszych gier paragrafowych na świecie jest cykl
Samotny Wilk, na który składa się już 29 tomów a ich autor, Joe Dever, zapowiada kolejne trzy. Pierwsza część,
Ucieczka przed mrokiem, ukazała się 26 lat temu, jednak swoją polską premierę miała dopiero kilka dni temu: nakładem wydawnictwa Copernicus ukazała się wzbogacona o dwieście nowych paragrafów wersja rozszerzona.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Akcja cyklu toczy się w fikcyjnym świecie Magnamund, gdzie siły dobra i zła toczą nieustającą walkę o kontrolę nad planetą. Gracz wciela się w Cichego Wilka, młodego Lorda Kai. Należy on do zgromadzenia potężnych wojowników, którzy wielokrotnie prowadzili armię w zwycięskich bitwach przeciwko Mrocznym Władcom. Ci jednak tuż przed ważnym świętem zaatakowali klasztor Kai, zabijając niemal wszystkich Lordów. Jedynym ocalałym jest właśnie Cichy Wilk, który musi wykonać niezwykle ważne zadanie: udać się do stolicy Królestwa i ostrzec Króla o gromadzących się siłach zła.
Fabuła może wydawać się sztampowa i przewidywalna, jednak trzeba pamiętać, że
Ucieczka... należy już do klasyki gatunku i to ona wyznaczała obowiązujące obecnie trendy. Ponadto Joe Dever zastosował świetną, drugoosobową narrację, która pozwala mocniej utożsamiać się z Cichym Wilkiem. Poszczególne akapity nie są zbyt długie, dzięki czemu akcja toczy się niezwykle dynamicznie, a za sprawą plastycznych opisów nie mamy problemu z wyobrażeniem sobie magicznego świata Magnamund. Wszystkie te czynniki sprawiają, że czujemy się jak podczas sesji RPG z dobrze przygotowanym i utalentowanym Mistrzem Gry. Po przeczytaniu
Ucieczki... wyraźnie odczuwamy jednak, że to dopiero wstęp do większej całości, bo mimo przebrnięcia przez ponad 500 paragrafów pozostaje uczucie niedosytu oraz chęć przeżycia dalszych przygód. Miejmy nadzieję, że na polski rynek trafią kolejne części.
Naszą przygodę rozpoczynamy od wypełnienia karty postaci. Losujemy wartości wytrzymałości i zdolności bojowej oraz początkową ilość złotych monet, a także wybieramy Dyscypliny Kai. Musimy dobrać je niezwykle rozważnie, gdyż spośród dostępnych dziesięciu jesteśmy w stanie opanować jedynie pięć. Kolejne możemy uzyskać wraz z uzyskanym doświadczeniem. Dobór dyscyplin mocno wpływa na rozgrywkę, gdyż niektóre z nich odblokowują specjalne opcje fabularne, inne z kolei ułatwiają walkę lub pozwalają leczyć rany. Po ukończeniu pierwszej części przygód
Samotnego Wilka mogę stwierdzić, że nie wszystkie dyscypliny zdołamy wykorzystać w równym stopniu. Przykładem niech będzie Łowiectwo, które może uratować nas od śmierci głodowej, jednak w
Ucieczce... możemy zgromadzić zapas prowiantu pozwalający na przeżycie jeszcze kilku przygód. Prawdopodobnie wraz z kolejnymi tomami umiejętność ta zyska na znaczeniu, jednak gracze, którzy nie zdecydują się na kontynuację wyprawy, z pewnością uznają małe znaczenie niektórych umiejętności za wadę.
Ważnym elementem rozgrywki jest walka. Ja niestety wylosowałem najniższe możliwe współczynniki wytrzymałości i zdolności bojowej, przez co kilkakrotnie zdarzyło mi się zginąć. Starcia są losowe i polegają na porównaniu umiejętności walki naszej i przeciwnika, a następnie wylosowaniu liczby i odczytaniu wartości z tabeli. Być może lepiej sprawdziłyby się tutaj tradycyjne kości, gdyż zamykanie oczu i celowanie długopisem w tablicę liczb losowych po kilku starciach zaczyna irytować, tym bardziej że rzadko mamy możliwość ingerencji w przebieg walki. Okazja do ucieczki występuje tylko wtedy, gdy zaznaczono to w paragrafie.
Z początku denerwował mnie niechronologiczny układ akapitów, jednak po pewnym czasie zrozumiałem, że takie rozwiązanie ma pewne zalety – nie możemy kątem oka zerkać, co czeka nas w kolejnym paragrafie, a także jak wiele ich pozostało do końca przygody. Warto również zwrócić uwagę na polskie wydanie: książka została oprawiona w broszurową okładkę ze skrzydełkami, pod którymi znajduje się kolorowa mapa Wolnych Królestw Północnego Magnamundu, gdzie toczy się akcja, a także duża i czytelna tabela wyników walki. Pewne zastrzeżenia można mieć do grubości papieru, jednak mankament ten wynagradzają ciekawe ilustracje Richa Longmore'a.
Podsumowując,
Ucieczka przed mrokiem jest solidną pozycją, a zarazem interesującym wstępem do dalszych przygód. Pewne niedoskonałości fabularne nadrabia dynamizmem zabawy i świetną narracją. Polecam ją wszystkim osobom szukającym czegoś oryginalnego, zwłaszcza że tego typu pozycje są dość trudno dostępne w Polsce. Z pewnością przypadnie ona do gustu wszystkim fanom heroic fantasy, a także graczom
Dungeons & Dragons. Ja natomiast z niecierpliwością czekam na tłumaczenia kolejnych tomów.
Waszym zdaniem...
Dodaj swoją opinię...