Kto nie czytał - niech kupuje
Autor:
Tomasz '!Blob!' Dzierżek

Do recenzji przeważnie otrzymuje się książki nowe. Czasami są to wznowienia. W tym drugim przypadku istnieje pewne prawdopodobieństwo, że recenzent daną pozycję już czytał. Tak też jest i w tym wypadku, ale daleki jestem od narzekania. Z chęcią zabrałem się do czytania
Trzech stygmatów Palmera Eldritcha po raz kolejny.
Philipa K. Dicka chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. W kilku krótkich słowach można określić go jako jednego z największych pisarzy science-fiction, autora między innymi
Ubika,
Człowieka z Wysokiego Zamku,
Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?, czy nieco mniej znanego, ale równie doskonałego
Przez ciemne zwierciadło. Poza tym napisał również dziesiątki opowiadań, a także - co oczywiste - recenzowane
Trzy stygmaty Palmera Eldritcha.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
W tej książce nie można właściwie wskazać myśli przewodniej, czy też ostrzeżenia - często tak wyraźnie widocznego u Dicka. Za to, zależnie od interpretacji, można doszukać się w niej jednej z wielu rzeczy - od przestrogi przed narkotykami (co znacząco spłyca powieść), aż po poruszanie problematyki fałszywego mesjanizmu.
Z fabularnego punktu widzenia jest to opowieść o prognostyku mody - Mayersonie, jego szefie Bulero oraz o tytułowym Eldritchcie. Oto po dziesięcioletniej nieobecności powraca na Ziemię Palmer. Sprowadził on z układu Proximy porost, który działa podobnie do rozprowadzanego przez Bulero narkotyku Can-D. Ten ostatni daje kolonistom rozrzuconym po kosmosie możliwość ucieczki od szarej, tragicznej rzeczywistości. Powoduje przeniesienie ich umysłów do ciał marionetek - Pat i Walta, które z kolei znajdują się w "zestawach" - modelach miast, zbudowanych niczym domki dla lalek. Owe chwile są jedynymi, na które koloniści czekają, a Can-D jedyną rzeczą, która ma dla nich jakąkolwiek wartość.
Gdy pojawia się Palmer Eldritch z konkurencyjnym Chew-Z, Leo Bulero - szef korporacji, która oficjalnie rozprowadza jedynie "zestawy", ale zajmuje się także dystrybucją Can-D, postanawia działać. Zawczasu jednak dowiaduje się od swoich jasnowidzów, że w przyszłości zabije Palmera. Mimo tego postanawia się z nim spotkać. Po nieudanej próbie doprowadza w końcu do konfrontacji, podczas której Eldritch prezentuje Leo moc Chew-Z. O sile najnowszego narkotyku najlepiej stanowi jego hasło reklamowe:
"Bóg obiecuje życie wieczne. My je dajemy", które jest najzupełniej prawdziwe. Bulero jednak, w narkotykowym transie, dowiaduje się o wiele więcej niż chciałby wiedzieć. Przerażony wraca na Ziemię i zwalnia najlepszego prognostyka - Mayersona, który wiedząc co się dzieje - nie pospieszył szefowi z pomocą. Mayerson zgłasza się na ochotnika na kolonistę i odlatuje w nieznane, uprzednio zgodziwszy się wziąć udział w planie podkopania Eldritcha i zabronienia handlu Chew-Z przez ONZ.
W międzyczasie zaczynają się ujawniać tytułowe stygmaty, wydobywając jednocześnie straszliwą prawdę o istocie samego Palmera, a także Chew-Z. Nie wiadomo, czy rzeczywistość przypadkiem nie jest narkotycznym transem. Motyw ten jest zresztą bardzo typowy dla Dicka, lecz ukazany nieco inaczej niż zwykle. Dalsza część książki, a także niestreszczone fragmenty, to bardzo fascynująca gra fabułą, w której znajdzie się wiele zwrotów akcji, przepowiedni jasnowidzów i nie do końca racjonalnych wydarzeń. Osią jest natomiast walka Leo Bulero z Palmerem Eldritchem, już nie tylko na płaszczyźnie narkotykowych interesów. W starciu, którego wynik tylko teoretycznie jest znany, stawką jest praktycznie cały świat.
Postaci zarysowane są bardzo wyraźnie i realistycznie, w przeciwieństwie do tego, jak przedstawione były w kilku innych powieściach tego autora. Dialogi stoją na porządnym poziomie, nie kuleją. Zdarzało się to w jego starszych utworach, tutaj jednak absolutnie nie mam się do czego przyczepić.
Tłumaczenie również jest poprawne, z jednym małym zastrzeżeniem. Zestawy Perky Pat odgrywają dość ważną rolę i dziwi mnie, że nie przetłumaczono nazwy, zwłaszcza, że konkurencyjny produkt został przełożony jako
"Coonie Towarzyszka". Bardziej odpowiada mi forma
"Towarzyska Coonie" i
"Swawolna Pat". Jest to jedyne zastrzeżenie, jakie mam do strony edytorskiej tej książki - jest więc naprawdę dobrze.
Szczególną uwagę należy zwrócić na cenę
Trzech stygmatów.... Chociaż zwykle nie jest to czynnik decydujący o nabyciu konkretnej pozycji, to w tym wypadku i przy tym autorze wydaje mi się, że może zachęcić do kupna. Najnowsze, bardzo zresztą ładne, wydanie
Trzech stygmatów Palmera Eldritcha kosztuje niecałe trzynaście złotych.
Chciałoby się rzec: wspaniała książka, wspaniałego autora i we wspaniałej cenie. Nic więcej dodawać chyba nie trzeba.
Waszym zdaniem...