Nie-baśń
Autor:
Marcin 'malakh' ZwierzchowskiRedakcja: Michał 'M.S.' Smętek

Ostatnimi czasy można odnieść wrażenie, że powielanie utartych przez dziesięciolecia klisz fabularnych staje się nie tyle przywarą, co cechą charakterystyczną
heroic fantasy. Bohater bierze miecz, zbiera drużynę i huzia na smoka/czarnoksiężnika/każde-inne-dowolne-plugastwo. Jakby jednak wyglądała taka opowieść, gdyby stworzył ją ktoś owych schematów świadomy? Nie po to, by piętnować i wyśmiewać, ale by się nad nimi pochylić, przeanalizować i ukazać je w nieco innym świetle; herosa zastąpiłby wówczas dziennikarz, zamiast miecza dzierżył by notes, szkicownik i aparat, a celem wyprawy nie byłoby zgładzenie Złego, ale poznanie i opisanie pełnej cudów (i grozy) krainy.
Powieść Macieja Guzka jest właśnie takim dziełem. Główny bohater, korespondent pewnej warszawskiej gazety, otrzymuje wiadomość: "Zamykają Trzeci Świat!". Redaktor naczelny wysyła go więc do Poznania, skąd za pomocą Światowidów przenosi się do magicznej krainy, nad którą kontrolę sprawują siły Rzeczypospolitej. Świat ten, nękany wieczną wojną pomiędzy złymi sługami Dziwki i poddanymi Matki, mimo interwencji posiłków z Ziemi popada w coraz większy chaos. W wir tych zmagań wrzucony zostaje (a raczej sam wchodzi) główny bohater, który podejmuje się zadania odnalezienia legendarnego Antymiasta – stolicy antagonistów wspieranej przez polską Królikarnię Białej Wieży.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Książka skutecznie łączy w sobie pełną akcji powieść z esejem-dialogiem na temat samego gatunku − fuzja jest przy tym absolutna, tak że obie warstwy płynnie się przenikają, a kolejne tezy owego dyskursu ukryte są w fabule i konstrukcji świata opowieści (formowanie się drużyn, powoływanie bohaterów, determinizm). Guzek nie tylko redefiniuje pojęcia dobra i zła (chociaż ich ewolucja i niejednoznaczność jest w powieści bardzo silnie eksponowana). Zawarte w
Trzecim Świecie komentarze dotyczą także rzeczy bardziej ogólnych, jak chociażby natura samych ludzi, przedstawionych jako niszczyciele i ignoranci (podobnie jak ma to miejsce w realnym świecie, to pierwsze wynika z drugiego); autor unaocznia, jak nasze poczucie realizmu i konsumpcyjny tryb życia potrafią zabić piękno otaczającego nas świata.
Zabiegiem, dzięki któremu powieść zyskała ów specyficzny fabularno-esejowy charakter, była kreacja głównego bohatera, ziemskiego dziennikarza, z perspektywy którego opowiadana jest cała historia. Jego relacja z podróży, przedstawiona w formie komentarzy do zgromadzonych zapisków, szkiców, fotografii i pamiątek, to nie tylko kolaż przedstawiający Trzeci Świat, ale jednocześnie klucz do jego interpretacji. Dzięki narracji pierwszoosobowej krok po kroku odkrywamy kolejne tajemnice tej niezwykłej krainy, ale możemy także obserwować, w jaki sposób wpływa ona na wędrującego pustkowiami Ziemianina. Z każdą stroną, podobnie jak główny bohater, coraz głębiej przenikamy przez okrywający Trzeci Świat całun pozorów.
Jednakże to, co jest największą zaletą powieści, stało się także jej (jedyną) wadą. Ceną za bardzo osobistą relację, za to, iż możemy wniknąć do głowy głównego bohatera, jest to, iż niektórych rzeczy domyślamy się szybciej niż on. Cierpi na tym zakończenie, które dla co bardziej przenikliwych czytelników nie oferuje żadnego zaskoczenia.
Chociaż i bez tego
Trzeci Świat pozostaje wyjątkowo udaną, wielopoziomową książką, która nawet przy powtórnej lekturze ma czytelnikowi wiele do zaoferowania (przyjemnością jest samo obcowanie z bardzo plastycznym, tętniącym emocjami językiem powieści). Guzek stworzył dzieło – mimo jednowątkowej fabuły – bardzo złożone, obfitujące w mnogość interpretacji.
Waszym zdaniem...
Dodaj swoją opinię...