Autor:
Tomasz 'Sting' ChmielikRedakcja: Wojciech 'Wojteq' Popek

Co łączy inkwizytora, karłowatych bliźniaków i szpetnego, psychopatycznego mordercę? Pozornie nic, jednak, jak wszyscy wiemy, pozory lubią mylić. Jacek Piekara udowadnia nam, że tak dysfunkcjonalna grupa bohaterów może tworzyć całkiem interesującą i skuteczną drużynę. Zresztą, żyjąc w świecie, w którym Chrystus zszedł z krzyża i wymordował mieszkańców Jerozolimy, trudno chyba mówić o rozsądku i czystości moralnej.
Sługa Boży to pierwszy tom przygód Mordimera Madderdina i jego bandy zdegenerowanych morderców. Swojego czasu była to jedna z najbardziej kontrowersyjnych pozycji dostępnych na naszym rynku wydawniczym i z pewnością taka opinia pomogła jej rozejść się niczym świeże bułeczki. Nowatorstwo spojrzenia na skostniały i pełen romantycznych uniesień gatunek fantasy w polskim wydaniu, połączone z interesującym stylem Piekary dało wspaniałe efekty. Książka sprzedała się na tyle dobrze, że Fabryka Słów postanowiła wydać jej wznowioną i poprawioną wersję.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Dodruki rządzą się swoimi własnymi prawami. Zazwyczaj polega to na tym, że wydawnictwo dokonuje korekty (albo i nie) wcześniej wydanej wersji oraz dokłada doń nową okładkę, względnie zatrudnia nowego ilustratora. W przypadku pozycji obcojęzycznych może pokusić się również o nowe tłumaczenie, jeśli poprzednie było zupełnie do luftu. Fabryka Słów poszła o wiele dalej i mimo korekty (której i tak umknęło kilka literówek), nowych ilustracji i o wiele ciekawszej okładki, dorzuciła dodatkowo jedno, niepublikowane wcześniej, opowiadanie. Zwolenników i przeciwników takiego rozwiązania przewinęło się już w internetowych dyskusjach wielu, jednak jak dla mnie nie ma o co kruszyć kopii. Takie są bowiem prawa rynku i marketingu.
O samej zawartości
Sługi powiedziano już tyle, że w zasadzie trudno napisać coś odkrywczego. Ogólnie sprowadza się to wszystko do tego, że mamy alternatywne średniowiecze, Chrystus nie umarł na krzyżu, lecz ukarał swoich wrogów, a inkwizytorzy tropią herezje panoszące się po świecie. Główny bohater jest zaś jednym z nich i w kolejnych opowiadaniach (
Sługa Boży,
Szkarłat i Śnieg,
Siewcy Grozy,
Owce i Wilki oraz
W oczach Boga) udowadnia nam, że jest niezrównoważonym psychicznie erotomanem ze skłonnością do morderstw i okrucieństwa. Jak powiada stare przysłowie, "kto, z kim przystaje, takim się staje" i możemy uznać, że w tym przypadku jest to święta prawda. Jeśli ktoś podróżuje z nekrofilami, zboczonymi, szpetnymi i śmierdzącymi mordercami, to trudno mu zapewne zachować zdrowe zmysły. Chociaż z drugiej strony może jednak „ciągnie swój do swego”? Zostawmy jednak te ciekawe dywagacje natury filozoficznej i zajmijmy się samą istotą opowiadań.
W Słudze zdaje się panować prosty schemat: "wstęp – chędożenie – mordowanie (może wystąpić naprzemiennie) – zakończenie". W zasadzie każde opowiadanie zbudowane jest wokół niego. Nie twierdzę jednak, jak zapewne wielu moich poprzedników, że jest to ich wadą. Jest to pewnego rodzaju estetyka, którą przyjął autor, aby jak najlepiej przedstawić świat kontrastów. Poczynając od brudnych zaułków i ociekających złotem pałaców, a na samej psychice głównego bohatera kończąc. Wulgarność i epatowanie seksem jest wpisane w
Sługę Bożego, tak samo jak porównania chandlerowskie w opowiadania o Filipie Marlowe. Jeśli komuś nie pasuje taka estetyka, to zawsze może zmienić książkę i sięgnąć po Tolkiena lub Agathę Christie.
W nowym wydaniu
Sługi Bożego znajdziemy również całkiem nowe opowiadanie.
Czarne płaszcze tańczą to historia o tym jak Mordimer Madderdin spotkał na swojej drodze Kostucha, jednego z członków jego dysfunkcjonalnej rodziny. Samo opowiadanie, jak na Piekarę przystało, jest napisane sprawnie, lecz pozostawia pewne uczucie niedosytu. W jego świetle nadnaturalne zdolności Kostucha do wyczuwania bólu skumulowanego w aurze pomieszczeń wydają się nieco naciągane. Z pewnością spodziewałem się od
Czarnych płaszczy znacznie więcej niż udało mi się otrzymać, jednak nadal jest to kawał dobrej, rzemieślniczej roboty.
Cóż mogę dodać na zakończenie? Jeśli nie posiadasz jeszcze w swoich zbiorach
Sługi Bożego, to czeka cię wycieczka do księgarni. Książka Jacka Piekary jest obowiązkową pozycją dla każdego miłośnika polskiej fantastyki. Jeśli zaś jesteś szczęśliwym posiadaczem jej poprzedniej wersji, to zainwestuj pieniądze w inny tytuł. Kupowanie książki dla jednego opowiadania i lepszej okładki mija się trochę z celem.
Waszym zdaniem...