Autor:
Bartosz 'Zicocu' SzczyżańskiRedakcja: Mateusz 'Moteuchi' Dąbrowski
Krótko i treściwie – ta książka jest genialna. Trudno coś więcej o niej napisać. Prawie trzy lata temu
Ślepowidzenie sprawiło, że stałem się zadeklarowanym fanem fantastyki naukowej. Dlaczego? Dlatego, że Watts z maestrią wykorzystał potencjał, jaki tkwi w science-fiction i stworzył niesamowitą powieść. Cieszę się, że Wydawnictwo MAG zdecydowało się na ponowne wydanie tej książki. Chciałbym, aby trafiła do jak największej liczby czytelników, którzy docenią niezwykły kunszt Wattsa.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Nie znam prozy Stephena Kinga. Sam nie jestem już pewny, czy któregoś razu rzeczywiście wypożyczyłem z biblioteki jedną z jego powieści czy tylko miałem taki zamiar. Zamierzam się poprawić, kiedy tylko znajdę wolną chwilę. Może wydanie
Czarnej bezgwiezdnej nocy będzie zachętą do nadrobienia zaległości? Jeśli rzeczywiście King panuje nad piórem tak dobrze, jak opisują to liczni recenzenci, to lektura książki może być ciekawym doświadczeniem czytelniczym. To ciekawy paradoks: pewnie czekam na tę antologię bardziej niż niejeden fan króla – bo nie wiem czego się spodziewać.
Uśpieni bogowie, oblężenie Nieprzemijającego Miasta i zniknięcie tajemniczego mistrza, doprawione jeszcze nagrodą imienia Johna W. Campbella – to brzmi naprawdę smakowicie. Jeśli Lake’owi uda się stworzyć klimat zaszczucia i oddać atmosferę dziwności, jaka ma otaczać niezwykłe miasto,
Próba kwiatów może okazać się tekstem równie ciekawym co
Dworzec Perdido czy
Akwaforta, do których porównuje go wydawca. Mam nadzieję, że nie na wyrost.
Mroczny kult, adepci walczący o życie, potoki krwi, potu i łez. Uwielbiam taką fantastykę. Ostatnio nie miałem okazji przeczytać nic podobnego, dlatego też z chęcią zapoznałbym się z
Lewą ręką Boga. Jeśli tylko fabuła będzie wystarczająco wciągająca, bohaterowie przyzwoicie wykreowani, a Hoffman nie zacznie wpychać krwawych scen gdzie tylko się da, powieść może zapewnić kilka godzin solidnej rozrywki. Mam nadzieję, że tekst okaże się co najmniej tak dobry, jak książki opowiadające historię Caine’a – wówczas będę usatysfakcjonowany.
"Retrofuturystyczny świat podniebnych piratów" – te słowa naprawdę mnie urzekły. Od razu stanęły mi przed oczami steampunkowe zeppeliny i ich kapitanowie, zdolni do największego poświęcenia, aby tylko zdobyć kilka złotych monet. Potencjał tkwiący w tej stylistyce jest oczywisty – jeśli Woodingowi udało się go chociaż po części wykorzystać tworząc odpowiednią historię, to
Przebudzeni mają szansę stać się najciekawszą majową premierą. Nie ukrywam, że uwielbiam teksty, których protagoniści są wrogami publicznymi numer jeden – a że takim ma być bohater tekstu, to czekam na powieść jeszcze mocniej.
W końcu doczekamy się tego, co powinno stać się dawno temu: porządnego – miejmy nadzieję! – wznowienia twórczości Philipa K. Dicka. Rebis zaczyna od potężnego uderzenia: zarówno
Blade Runner, jak i
Ubik należą do najsłynniejszych i najlepszych tekstów wielkiego pisarza. Czym można by się martwić, jeśli chodzi o te premiery? Chyba tylko tłumaczeniem – bo wszyscy doskonale zdają sobie sprawę, że są to powieści wybitne – takie, jakich niewiele zostało stworzonych w obrębie konwencji. Czekam z niecierpliwością – po tak długiej przerwie, w czasie której nasi wydawcy zapomnieli o Dicku, jestem naprawdę głodny jego prozy.
Dawno nie czytałem żadnego tematycznego zbioru opowiadań, ale czuję, że za sprawą
Księgi wojny całkiem szybko się to zmieni. Trudno wróżyć, ale wydaje mi się, że antologia nie zawiedzie. Temat jest prosty, ale bardzo ciekawy – daje naprawdę szerokie pole manewru. A w to, że autorzy tekstów „manewrować” potrafią, nawet nie wątpię. Moje literackie preferencje sprawiają, iż najmocniej czekam na opowiadania Orbitowskiego, Nowaka, Palińskiego i Piskorskiego, ale czuję, że wszyscy pisarze staną na wysokości zadania.
Waszym zdaniem...