Paranoidalne myśli
Autor:
Jędrzej 'bukins' BukowskiRedakcja: Wojciech 'Wojteq' Popek

Philipa K. Dicka nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Dzieła takie jak
Czy androidy marzą o elektrycznych owcach lub
Ubik na stałe zapisały się w pamięci czytelników. Nieco mniej znaną, ale również niezwykle ciekawą pozycją jest
Płyńcie łzy moje, rzekł policjant. Teraz, dzięki wydawnictwu Rebis, mamy okazję zapoznać się z tą książką w wersji kieszonkowej.
Jason Taverner jest znaną gwiazdą telewizyjną. Jego show gromadzi miliony ludzi przed telewizorami. Nieoczekiwanie życie gwiazdora zostaje przewrócone do góry nogami. Budzi się on w obskurnym hotelu nie mając przy sobie żadnych dokumentów tożsamości. Dodatkowo okazuje się, że nikt go nie zna, ani tym bardziej nikt o nim nie słyszał. Główny bohater postanawia odnaleźć swą tożsamość i odkryć, kto stoi za spiskiem. Sprawę komplikuje fakt, że jest ścigany przez bezwzględną policję, która zsyła wszelkich wyrzutków do ciężkich obozów pracy.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Fabuła raczej nie rzuca na kolana. Motyw jest dość oklepany i wydaje się być na początku schematyczny, jednak Dick dość szybko rozwiewa to mylne wrażenie. Siłą
Płyńcie łzy moje... nie jest sama historia, ale ukazanie ludzi w dość ekstremalnych i niecodziennych warunkach. Główny bohater próbujący postępować dość racjonalnie zaczyna tracić poczucie własnej tożsamości w świecie, który wydaje się być prawdziwym, ale czy tak jest na pewno? Autor z charakterystyczną dla siebie manierą rzuca czytelnikowi kilka niedopowiedzianych faktów, które po jakimś czasie składają się w logiczną układankę, po to, by za chwilę całość rozrzucić na kolejne dość zaskakujące elementy. Motyw paranoi i zwątpienia towarzyszy nam przez cały czas podczas lektury.
Dickowi wyśmienicie nakreśla portrety psychologiczne swoich bohaterów. Począwszy od Jasona Tavernera, po postacie drugoplanowe pomagające mu, aż po ścigających go policjantów. Odnosi się wrażenie, że mamy do czynienia z żywymi ludźmi, którzy mają swoje życie, zmartwienia, troski. Należy zauważyć, że autor raczej skupia się na tych pesymistycznych cechach, które dodatkowo potęgują wrażenie totalnej beznadziejności występującej w tamtejszej rzeczywistości.
Akcja rozgrywa się w USA roku 1988, więc gdzie w tym wszystkim jest jakakolwiek fantastyka? Sam Dick napisał powieść w roku 1970, czyli lata przedstawione w
Płyńcie łzy moje... były dla niego zupełną abstrakcją. Sama wizja ponurego świata kojarzy się na pierwszy rzut oka z cyberpunkiem. Całość, mimo dość zaawansowanej techniki, jest już nieco archaiczna, jednak nie jest to zbyt duża wada powieści. Sam Jason Taverner ma dość niecodzienne cechy i umiejętności, które sprawiają, że jest on wyjątkowy nie tylko ze względu na wykonywany zawód.
Dick tak zwodzi czytelnika, że czasem można odnieść wrażenie, że autor sam do końca nie wiedział jak całość się skończy. I trzeba przyznać, że nagle wszystko się urywa i niestety, spora część pozostaje niedopowiedziana. Zakończenie jest niezwykle emocjonalne, jednak szkoda, że jest poprzedzone tak dużym swego rodzaju skrótem myślowym.
Reasumując,
Płyńcie łzy moje... jest naprawdę dobrą książką, która zmusza do refleksji i mimo swej początkowej prostoty i lekkości zaskakuje czytelnika ogromną dojrzałością w kolejnych rozdziałach. Gdyby całość bardziej dopracować, można by mówić o kolejnym klasyku. A tak mamy do czynienia tylko z dobrą powieścią, która jednak nie jest w stanie dorównać innym arcydziełom Dicka.
Tytuł: Płyńcie łzy moje, rzekł policjant (Flow My Tears, The Policeman Said)
Autor: Philip K. DickTłumaczenie: Zbigniew Królicki
Wydawca: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Data wydania: 13 lutego 2007
Liczba stron: 250
ISBN-13: 978-83-7510-018-1
Oprawa: miękka
Wymiary: 110 x 170 mm
Seria: wydanie kieszonkoweCena: 15 zł

Waszym zdaniem...
Dodaj swoją opinię...