Autor:
Bartosz 'Zicocu' SzczyżańskiRedakcja: Marcin 'lmn' Łukasiewicz
Śmierć na Nilu była zbiorem opowiadań świetnych, to pewne, ale trochę nie odpowiadał mi jej ogólny charakter: teksty w większości były bardzo lekkie − humorystyczne, autorka uciekała od najbardziej poruszających tematów. Willis jednak udowodniła, że potrafi tworzyć inne opowieści (jak było chociażby w przypadku opowiadania tytułowego). W
Niebieskim księżycu znalazły się historie dużo poważniejsze, o wiele bardziej przejmujące, smutniejsze. Przyznam od razu, że jestem z tego niezwykle zadowolony.
W drugim tomie znajdziemy tylko trzy opowiadania, które można by śmiało nazwać reprezentatywnymi dla Willis (czy raczej podobnymi do dominujących w
Śmierci na Nilu): otwierające antologię
W "Rialto", tytułowy
Niebieski księżyc i zamykający zbiór
Duch prawdy. Oparte są one na konwencji, którą wnikliwy czytelnik poznał już na wylot: jakieś dziwne zdarzenia, które ocierają się o fantastykę, połączone z dużą ilością wątków romantycznych. Nie powiedziałbym jednak, że te trzy teksty są przesadnie podobne – każdy oferuje pewien dodatkowy detal, który trochę zmienia oblicze historii. W pierwszym opowiadaniu będzie to ciekawa próba igrania z prawami fizyki kwantowej, w drugim nawiązania do fantastyki ekologicznej, w ostatnim zaś – szalony wątek kryminalny, kojarzący się jako żywo z perypetiami Resnickowskiego detektywa Mallory'ego.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Pozostałe pięć opowiadań zdecydowanie odcina się od tych zabawnych, szalenie optymistycznych historii. W nich Willis podchodzi do życia poważniej, bierze na warsztat istotne problemy, zdarza się jej przerażać, wzruszać – wywołuje potężne emocje. Kto mógłby się po autorce tekstów takich jak
Nawet królowa czy
Usiądźcie wszyscy wraz…. spodziewać opowiadania o przemijaniu i horrorze starości, jaki przeżywają bohaterowie
Wichrów w Marble Arch? Tak samo zdziwiły mnie dwie przejmujące historie z czasów wojny opowiadające o heroizmie szarych obywateli w bombardowanym Londynie (
Jack i
Obserwator przeciwpożarowy), wzruszająca historia dziewczynki dorastającej w przededniu apokalipsy (
Daisy w słońcu) i tragiczna opowieść o istocie, która zmuszona zostaje do morderstwa (
Sydon w lustrze). Większość opowiadań ze
Śmierci na Nilu kazała mi wierzyć, że Willis odnajduje się lepiej w tekstach łatwych, osadzonych we współczesności, traktujących o niewinnych amorach. Tymczasem po lekturze drugiej antologii, jawi się ona jako autorka bardziej wszechstronna i, co ważniejsze, mająca naprawdę dużo do przekazania.
Przyjęcie całkiem innej konwencji wpłynęło właściwie na wszystkie pozostałe aspekty książki. Z bohaterami kolejnych opowiadań dużo łatwiej się zżyć: nie są już bliskimi ideału istotami, których wady są wyolbrzymione tylko po to, żeby czytelnik mógł się śmiać z własnych przywar; postaci z
Jacka czy
Sydona w lustrze przeżywają własne dramaty, których zdecydowanie im nie zazdroszczę. Szczególnym opowiadaniem pod względem kreowania bohaterów są
Wichry w Marble Arch, gdzie pod skorupą chodzących ideałów ukrywają się setki problemów. W
Niebieskim księżycu trudniej niż w
Śmierci na Nilu znaleźć będzie zakochanych podlotków bez doświadczenia, dużo łatwiej natomiast ludzi zniszczonych przez życie.
Jeśli można tak to nazwać, "poważnieje" także styl Willis. Nie można pisać o wojennych dramatach wypunktowując kolejne pospolite przywary i drwiąc z zabawnych ludzkich niedoskonałości – autorka świetnie to rozumie. Mamy więc w
Niebieskim księżycu więcej przejmujących opisów, wzruszających scen i bólu, mniej natomiast radosnych flirtów i zabawy, choć oczywiście pojawiają się one w różnych proporcjach w każdym tekście. Trzeba oddać Willis hołd za to, jak doskonale dopasowuje język do różnych rodzajów opowiadań: popisując się jego lekkością przy humorystycznym
Duchu prawdy i wzruszając przy
Obserwatorze przeciwpożarowym.
Niebieski księżyc to coś więcej, niż spełnienie moich oczekiwań. Liczyłem na dobre teksty i się nie zawiodłem, nie wierzyłem jednak, że będzie więcej refleksyjnych opowiadań w stylu chociażby
Śmierci na Nilu, a właśnie takie dostałem. Każdemu, kogo zachwycił
List od Clearysów – polecam.
Waszym zdaniem...
Dodaj swoją opinię...