Dobrze, coraz lepiej
Autor:
Michał 'ShpaQ' Laszuk

Od pewnego czasu na polskim rynku wydawniczym można zaobserwować ciekawą tendencję. Otóż pojawia się coraz więcej pozycji inspirowanych światem arabskim i jego skomplikowaną kulturą. Jest to swego rodzaju moda, której ulegają zarówno wydawcy, pisarze, jak i najbardziej zainteresowani, czyli czytelnicy. Uległ jej także Krzysztof Piskorski, osadzając swoją trylogię w uniwersum opartym na zasadach ziemskiego Bliskiego Wschodu sprzed kilku wieków. Moja dotychczasowa znajomość z twórczością tego młodego autora opierała się przede wszystkim na tekstach dotyczących gier fabularnych, natomiast nie miałem styczności z absolutnie żadną beletrystyką. Postanowiłem jednak nadrobić zaległości i tak w moje ręce dostał się
Najemnik - drugi tom
Trylogii Piasków. Nie chciałem oczekiwać zbyt dużo, żeby się przypadkiem nie rozczarować. Dlatego moje zaskoczenie było ogromne.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Jak należało się spodziewać,
Najemnik, jako drugi tom trylogii, rozpoczyna się niemal dokładnie w momencie, gdy kończy się
Wygnaniec. Tym samym brakowało mi jakiegoś wprowadzenia, streszczenia czy choćby delikatnego przypomnienia, co działo się w części poprzedniej. Niestety, nie można mieć wszystkiego, więc nieświadomy wcześniejszych poczynań Kashima Al'Shannagga - głównego bohatera, a przynajmniej jednego z głównych, zabrałem się do lektury. Pierwsze wrażenie było raczej negatywne. Mnóstwo dziwacznie brzmiących nazw własnych, akcja przenosząca się z jednego końca świata na drugi i nieskończona mnogość wątków wprawiły mnie w zakłopotanie. Całe szczęście dość szybko wszystko to zaczęło się łączyć w spójną całość. Akcja zaczęła nabierać tempa. Wtedy wsiąkłem na dobre.
Najemnik to historia o (...) zderzeniu dwóch światów - takie właśnie słowa możemy przeczytać na tylniej części okładki. Frapujące, prawda? Po przebrnięciu przez trudny początek szybko ukazuje się drugie dno powieści. Właśnie takie, jakim przedstawiła go Runa. Dwie cywilizacje, wschodu i zachodu, postawione obok siebie dają efekt porównywalny do zderzenia dwóch pociągów. Piskorski w bardzo interesujący sposób pokazuje to zderzenie, a także skomplikowaną sieć wzajemnych relacji między tymi kompletnie odmiennymi kulturami. Co ciekawe i , jak na młodego pisarza trudne, autor nie wartościuje. Po prostu pokazuje, pozostawiając wnioski zawieszone w próżni. Ale znajdziemy tu nie tylko konflikt kulturowy, choć trzeba przyznać, że najlepsze w
Najemniku jest to właśnie studium.
Fabuła, mimo pozornej komplikacji i rozdmuchania, okazuje się być czymś bardzo spójnym. Bohaterów jest wielu, wątków istne zatrzęsienie, a jednak wszystkie przenikają się wzajemnie, idealnie komponując się z niebanalnym tłem. Znajdziemy tu wszystko, co tylko dusza zapragnie. No, prawie wszystko - konwencja fantasy przyjęta przez autora narzuca pewne ograniczenia, ale nie jest to nic, z czym Piskorski by sobie nie poradził. Do tego serwuje nam jeszcze więcej, znacznie więcej niż można by się spodziewać. Przede wszystkim rozmach, rozmach godny największych powieściopisarzy, jakich wydał ten świat. Będzie więc wojna, spiski, próba przewrotu, będą spory religijna, rozważania o naturze i początkach istnienia. Będzie też honor, lojalność czy najzwyklejsze ludzkie ciepło, a z drugiej strony zdrada, chciwość czy obsesyjne pragnienie władzy. I wszystkie te cechy nadają
Wygnańcowi swoisty urok. Urok, w którym bez zastanowienia można się zanurzyć i odetchnąć trochę po ciężkim dniu. Nie jest to jednak lektura łatwa. Autor, ku mojej wielkiej uciesze, wplótł do powieści także satyrę polityczną. Wyszukiwanie prawdziwych odpowiedników zdarzeń opisanych w książce daje naprawdę dużo frajdy. Frajdy, jakiej się w ogóle nie spodziewałem.
Podsumowując: Krzysztof Piskorski pokazał, że nie wiek i doświadczenie jest ważne, ale talent i głowa pełna pomysłów. Co więcej, udowodnił też, że te właśnie cechy posiada i potrafi zrobić z nich użytek. Nawet jeśli nie wszystko jest jeszcze dopracowane, jak u największych mistrzów gatunku, to niewiele brakuje. Uważam, że właśnie tą powieścią udowodnił wszystkim, że jest pisarzem, który jeszcze niejedno pokaże i ma niejednego asa w rękawie.
Najemnik to świetny produkt w ładnym opakowaniu i wielkimi nadziejami na przyszłość. Książka ta jest warta absolutnie każdej wydanej na nią złotówki. Polecam.
Dziękujemy
Agencji Wydawniczej Runa za udostępnienie książki do recenzji.
Waszym zdaniem...