Opowiedz mi o śmierci
Autor:
Bartosz 'Zicocu' SzczyżańskiRedakcja: Mateusz 'Moteuchi' Dąbrowski

W, bardzo dobrym skądinąd, wstępie do
Morderców, Łukasz Śmigiel pisze o swojej wielkiej miłości do opowiadań. Zaznacza, że krótsza forma doskonale sprawdza się jako sposób przekazania konkretnej myśli, konkretnej wizji. Zdaje się, że właśnie taki cel przyświecał autorowi podczas tworzenia kolejnych tekstów umieszczonych w zbiorze: ukazanie czytelnikowi kilku intrygujących pomysłów i kilku refleksji.
Sprawia to, że opowiadania zamieszczone w
Mordercach są bardzo konkretne; bez trudu można zawrzeć idee każdego z nich w kilku słowach.
Kozioł ofiarny to podstarzały Marlowe,
Śledztwo to zniszczony policjant uwikłany w walkę nadnaturalnych sił,
Krąg to współczesna inkwizytorka i jej towarzysz wilkołak ścierający się z mrocznymi bytami – można tak wyliczać aż do zamykającego zbiór
Rocznika 1866. Opowiadania Śmigla nie są zbyt rozbudowane (rzadko kiedy przekraczają trzydzieści stron), stanowią raczej impresje tworzone na podstawie bardzo prostych pomysłów. To bardzo ważna cecha antologii – w każdym kolejnym tekście pisarz skupia się na innych problemach, bardzo dogłębnie analizując wyjściowy pomysł, właściwie jednak rezygnując z wszelkich wątków pobocznych.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Dużą zaletą zbioru jest różnorodność scenografii, wybieranych przez autora. Czytelnik będzie miał okazję poznać teksty osadzone w świecie współczesnym, ale także opowiadania przedstawiające wydarzenia z szesnastowiecznej Hiszpanii (
Omega), Japonii szogunów (
Prawdziwa historia stracha na wróble) czy dziewiętnastowiecznej Anglii (
Rocznik 1866). Na podziw zasługuje przygotowanie merytoryczne autora: jak sam pisze w posłowiu, każdy kolejny świat przedstawiony jest efektem długiej pracy z materiałami źródłowymi dotyczącymi tak różnych przecież okresów i miejsc. Podczas lektury procentuje to w oczywisty sposób: po pierwsze czytelnik nie nudzi się, poznając kolejne historie, po drugie – dzięki dużemu zróżnicowaniu opowiadań, lepiej zapadają w pamięć i najzwyczajniej w świecie łatwiej je odróżnić.
Co przeszkadzało mi podczas lektury? Właściwie to… nic. Opowieści są intrygujące, zakończenia zwykle robią duże wrażenie, ciężko właściwie byłoby przyczepić się do czegokolwiek – każde kolejne opowiadanie to naprawdę solidna literatura. Jednak jako całość,
Mordercy mają jedną zasadniczą wadę – mianowicie to, że, paradoksalnie, całości nie tworzą. Poza podobieństwem formy (literatura z pogranicza horroru, kryminału i prozy obyczajowej, skupienie narracji na jednym bardzo konkretnym pomyśle), tekstów nie łączy praktycznie nic. Uwielbiam antologie, po lekturze których można wyłowić pewne wspólne dla wszystkich tekstów myśli, pewien sposób kreacji świata i patrzenia na rzeczywistość – w
Mordercach bardzo trudno doszukać się czegoś takiego. I choć pisarz przekazuje swe refleksje w kolejnych opowiadaniach bez najmniejszego trudu (w doskonałych
Constant i
Śmierci na trzy robi to wręcz po mistrzowsku), to dotyczą one zupełnie różnych spraw. Różnorodność u Śmigla jest bardzo dużą zaletą w przypadku kreacji świata; przeszkadza natomiast, kiedy przychodzi czas refleksji nad książką, wyciągnięcia wniosków z lektury.
Mordercy to zbiór dwunastu bardzo ciekawych opowiadań. Podobnie jak autor, jestem wielkim fanem krótkiej formy i podziwiam to, z jaką konsekwencją pisarz realizował cel, jaki sobie postawił. Jeśli tęsknicie do prostych, ale intrygujących tekstów i przy okazji jesteście fanami fantastyki z pogranicza horroru – polecam, na pewno się nie zawiedziecie. Ja sam nie żałuję ani chwili poświęconej lekturze.
Waszym zdaniem...
Dodaj swoją opinię...