Autor:
Bartłomiej 'baczko' ŁopatkaRedakcja: Marcin 'malakh' Zwierzchowski

Rafał Kosik jest zarówno autorem dobrym, jak i pracowitym. W przeciągu dziewięciu lat wydał dziesięć książek, które zostały bardzo ciepło przyjęte przez czytelników. Jego dorobek to: siedmiotomowy cykl młodzieżowy
Felix, Net i Nika, powieści:
Mars,
Vertical (nagroda Nautilus 2006 oraz nominacja do Zajdla 2006) i
Kameleon (Nagroda Żuławskiego i Zajdel 2009).
XXIII wiek. Tytułowa Czerwona Planeta miała okazać się ratunkiem dla przeludnionej oraz zatrutej Ziemi, rajem dla ludzi szukających wolności, pracy, a także własnego kąta. Niestety, rzeczywistość zweryfikowała ambitne plany – nie powiodło się terraformowanie powierzchni Marsa, a zamiast obiecanych łąk, lasów i oceanów, powierzchnię planety pokrywa wszechobecna pustynia, z którą człowiek toczy walkę o każdy metr kwadratowy. "Marsjanie" żyją w wielkich miastach-molochach, energię czerpiąc ze słońca, płacąc horrendalne pieniądze za pożywienie oraz wodę. Jednak i tu istnieje kasta uprzywilejowana, pławiąca się w luksusach – politycy, dla których dobro kolonizatorów wcale nie jest najwyższym priorytetem.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Wizja Kosika wpisuje się w panujący obecnie pesymistyczny trend SF. W niej to ludzkości nie zbawił postęp w nauce, nowe odkrycia nie stały się motorem napędowym postępu cywilizacyjnego; ludzie zatruli własną planetę, nie zniknęły przestępczość, korupcja ani walka klas, a rozwój technologiczny ma destrukcyjny wpływ – głównie poprzez instalowanie implantów, dzięki którym można wygenerować dowolny bodziec, smak, zapach czy nawet wirtualną rzeczywistość (przeżywanie wielu nierzeczywistych żyć w ciągu kilku nocy nie jest niczym niezwykłym), przez co ludzie nie zawsze mogą poradzić sobie z brutalnym i bolesnym realnym życiem. Człowiek doświadcza regresji − dumny
homo sapiens zamienia się w śliniącego się neuronarkomana.
Książka dzieli się na dwie, bardzo luźno związane ze sobą fabularnie, części, które mogłyby stanowić oddzielne całości. Łączy je miejsce akcji oraz kilku bohaterów.. Pierwsza skupia się na politycznych gierkach, układach oraz ich implikacjach (Ustawa Paliwowa, Projekt Waterfall), szeroko omawiane są problemy ekologiczne planety, a co za tym idzie, trudności człowieka w dostosowaniu środowiska do samego siebie. Druga część ma natomiast całkiem odmienny charakter. To w nią autor, analizując wpływ techniki na ludzi oraz cykliczność historii, wplata dysputy filozoficzne. Ukazuje człowieka jako istotę zniewoloną przez własne zmysły, poprzez które odbiera zniekształcony obraz rzeczywistości. Zastanawia się, jakie są granice władzy jednego człowieka nad drugim, wytyka ludzkie słabości: okrucieństwo, podłość, chciwość, wyrachowanie, gotowość na wszystko, byleby ocalić samego siebie. Gani człowieka jako gatunek za bezmyślną ekspansywność i owczą naiwność, z jaką masy dają się wykorzystywać. Stwierdza, że pomimo doświadczeń II Wojny Światowej, Holocaustu i komunizmu, jesteśmy zdolni do okrutnych zbrodni. Ta część to ubrany w szaty SF traktat, w którym Kosik rozważa obecną i przyszłą kondycję człowieczeństwa.
Niestety, taka postać rzeczy spycha na dalszy plan kreację bohaterów. Ani Allen, biedny uchodźca i zdolny mechanik, ani Doris Westwood, jego ukochana, nie są wiarygodni, a żadna scena z ich udziałem nie wzbudziła we mnie większych emocji. Podobnie rzecz ma się z bohaterami drugiej części książki – nie twierdzę, że postacie są słabe czy źle rozrysowane – po prostu to nie na nich, nie na ich charakterach, zachowaniach i przeżyciach skupia się autor.
Mimo tych mankamentów,
Mars zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Nie jest to może książka wymagająca od czytelnika wybitnej wiedzy technicznej, ale powinna usatysfakcjonować tych, którzy od lektury, oprócz czystej rozrywki, oczekują również intelektualnego wyzwania.
Waszym zdaniem...