» Recenzje » Malowany człowiek, księga 2 - Peter V. Brett

Malowany człowiek, księga 2 - Peter V. Brett


wersja do druku

Czyli naprawdę mieszane uczucia

Autor: Michał 'Grabarz' Sołtysiak
Redakcja: Bogumiła 'bogumilao' Olejarczyk

Malowany człowiek, księga 2 - Peter V. Brett
Pierwszy tom Malowanego Człowieka Petera V. Bretta urzekł mnie świeżością stylu i doskonałym językiem. Należy przyznać, że już dawno na polskim rynku nie ukazała się tak wyśmienita pozycja z gatunku dark fantasy. Można jedynie ją porównać z ostatnio wydanym Imieniem Wiatru Patricka Rothfussa; jest to również świetny debiut, choć w trochę innym stylu. Ważne jest to, iż są to książki, które przywracają wiarę w możliwość tworzenia tekstów, które nie są wtórne, nie powielają znanych schematów i przez to nie stają się mało atrakcyjne.

Przy okazji recenzji poprzedniej części napisałem, że Fabryka Słów bardzo mnie zawiodła, gdyż podzieliła Malowanego Człowieka na dwa tomy, urywając akcję w ważnym momencie i zmusiła czytelnika do niecierpliwego czekania na kolejną odsłonę historii. A gdy ją ujrzałem, moja irytacja stała się jeszcze większa, toteż po lekturze stanąłem przed dość dużym problemem. Zastanawiałem się, jak napisać recenzję, żeby nie zniechęcić czytelników do znakomitej książki, ale jednocześnie powiedzieć prawdę o Malowanym Człowieku, jako produkcie, ponieważ według mnie Fabryka Słów przekroczyła granice dobrego smaku w kwestii kosztów, jakie musi ponieść nabywca. Warto jednak pamiętać, że w ostatecznym rozrachunku najważniejszy jest utwór.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Fabuła powieści kontynuowana jest od wydarzeń, którymi zakończył się pierwszy tom. Trójka młodych bohaterów, jeszcze młodzieńczo naiwnych, stara się osiągnąć, a zarazem zmienić coś w swoim świecie, a nie tylko przeżyć swój los. Jednakże nie jest to proste zadanie, ponieważ w ich uniwersum zmierzch oznacza pojawienie się – zdawałoby się niepokonanych – demonów, dlatego też większość ludzi pragnie wyłącznie dożyć poranka, stąd też wszelkie zmiany wydają się im niemożliwe. Są możni panowie, są państwa, ale zauważalny jest fakt, iż ludzkość skarlała, poddała się terrorowi. Wprawdzie autor opisuje walecznych wojowników, zamieszkujących pustynne miasta na dalekim południu, ale nawet oni tylko bohatersko przegrywają. Dodatkowo nie są zbyt uczciwi, gdyż zdradzają, a nawet mordują tych, którzy chcą im pomóc. Ludzie w świecie stworzonym przez Petera V. Brutta są mali duchem i to właśnie stanowi kontrast dla ścieżki heroizmu, którą podążają główni bohaterowie. Leesha zostaje znakomitą lekarką i zielarką. Rojer – wspaniałym trubadurem i skrzypkiem, który swą muzyką potrafi wpłynąć nawet na demony. Arlen zaś płaci najwyższą cenę za swój wybór, ale za to zyskuje szansę wprowadzenie zmian w układzie sił w walce z nocnymi demonami. Zdobywa wyjątkowo cenną umiejętność, ponieważ uczy się, jak je zabijać, a nie tylko chronić się przed nimi, co może stanowić odpowiedź na problemy świata Malowanego Człowieka.

Książkę charakteryzuje bardzo plastyczny język, bez dłużyzn, bezpretensjonalny, z tego powodu niemalże pochłania się ją w jeden wieczór. Jest to prawdziwe dark fantasy, bez naśladownictwa czy nieudolnie i sztucznie tworzonego "mroku". Peter V. Brett stworzył paskudnie piękny świat, pełen przejmującej grozy.

Malowany człowiek, jak już wspomniałem, jest także produktem i należy się do tego odnieść. Drugi tom ma trochę ponad trzysta stron, w dalszym ciągu jest złożony dużą czcionką i z wielkimi marginesami. Cena zaś nie jest dużo niższa, niż przy zdecydowanie grubszej poprzedniczce. Jak łatwo można zauważyć, kolejna odsłona Malowanego Człowieka dobitnie potwierdza, że wydawnictwo sztucznie powiększyło książkę, aby zwiększyć zyski. Wspominane wcześniej Imię Wiatru oferowało prawie dziewięćset stron za trochę ponad czterdzieści złotych. Okładka ze skrzydełkami i ilustracje Dominika Brońka są oczywiście zaletami, ponieważ Imię Wiatru jest brzydką "cegłą" bez rycin, ale nadal czytelnik może się poczuć rozczarowany działaniami wydawcy Malowanego Człowieka.

Dość jednak o niezdrowej praktyce wydawniczej. Czytelnicy sami ocenią, czy chcą wydać tyle pieniędzy, czy wolą sprowadzić anglojęzycznego pocketbooka za dużo niższą cenę. Aby jednak być sprawiedliwym, należy też dodać, że polskie tłumaczenie Marcina Mortki jest bardzo dobre i naprawdę warto docenić jego pracę.

Podsumowując, mamy więc świetną powieść, w której autor tworzy niesamowity świat, godnie reprezentujący gatunek dark fantasy; bohaterów, których można polubić, zwłaszcza że nie są oni "papierowymi" herosami, ale mają wady i zalety. Do tego fabuła zawiera wiele zagadek i motywów, które przyciągają uwagę i zachęcają do przeczytania kolejnego tomu. Niestety, dopiero będzie on miał swoją premierę w USA, więc my jeszcze na niego poczekamy.

Nakłada się na to jednak swoisty niesmak wynikający z faktu, że wydawca wykorzystuje czytelnika, zwłaszcza iż dobra powieść się zawsze się sprzeda, a Malowany Człowiek jest takim właśnie majstersztykiem. Wiadomo, że wydawanie książek to nie działalność charytatywna, ale podejrzewam, że jeśli taka praktyka zacznie się powtarzać zbyt często, to wiele osób zacznie kupować książki w języku angielskim, gdyż są one nawet z przesyłką tańsze niż polskie "dwutomowe" wydania.

Oczywiste jest, że polecam Malowanego Człowieka, ponieważ jest to książka warta kupienia i przeczytania. Ponadto każdy miłośnik dark fantasy powinien ją moim zdaniem poznać, gdyż już dawno w Polsce nie pokazała się tak dobra powieść z tego gatunku. Przeczytajcie, bo dzieło Petera V. Bretta zasługuje na brawa. Natomiast wydawca niestety już nie.
9.0
Ocena recenzenta
8.71
Ocena użytkowników
Średnia z 94 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Malowany człowiek
Cykl: Malowany człowiek
Tom: 1 (księga 2)
Autor: Peter V. Brett
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Autor okładki: Larry Rostand
Autor ilustracji: Dominik Broniek
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: 13 lutego 2009
Liczba stron: 320
Oprawa: miękka
Format: 125 x 205 mm
Seria wydawnicza: Obca Krew
ISBN-13: 978-83-7574-050-9
Cena: 29,99 zł
Tagi: Malowany człowiek | Peter V. Brett



Czytaj również

Wojna w blasku dnia. Księga I - Peter V. Brett
Powiew świeżości
- recenzja
Malowany człowiek - Peter V. Brett
Strach ma wielkie oczy
- recenzja
Wielki Bazar, Złoto Brayana - Peter V. Brett
Za mało, za drogo
- recenzja
Malowany człowiek - Peter V. Brett
Czyli wspaniała powieść z budzącym nienawiść zakończeniem
- recenzja
Wojna w blasku dnia II
Człowiek człowiekowi otchłańcem?
- recenzja

Komentarze Obserwuj


~kopec

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Fakt Fabryka Słów ostro przegina, wiadomo na dobrej pozycji trzeba zarobić a książka rewelacyjna, naprawdę wciąga
17-03-2009 20:46
~Misiek

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
"Ważne jest to, iż są to książki, które przywracają wiarę w możliwość tworzenia tekstów, które nie są wtórne, nie powielają znanych schematów"

W malowanym człowieku aż roi się od schematów. Książka jest rzeczywiście doskonała, ale na pewno nie odkrywcza.
18-03-2009 15:49

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.