To nie jest kolejna książka o Śródziemiu!
Autor:
Marcin 'malakh' ZwierzchowskiRedakcja: Bartłomiej 'baczko' Łopatka

Zaskoczeni będą ci, którzy po
Legendzie o Sigurdzie i Gudrun spodziewali się, że będzie kolejną bramą do Śródziemia. Bo nią nie jest. Nie jest także powieścią, w której Tolkien na nowo opowiada starą jak świat historię. Tak naprawdę trudno tę książkę zakwalifikować do beletrystyki. Owszem, znajdziemy w niej dwie pieśni, będące Tolkienowską wersją opowieści o pogromcy smoka, Sigurdzie, i jego żonie (ale nie miłości jego życia), Gudrun, jednakże lwia część
Legendy… to przytoczone wypowiedzi i wykłady profesora z Oksfordu, tudzież komentarze jego syna, Christophera, który (ponownie) podjął się trudu uporządkowania starych zapisków ojca.
W zasadzie trudno mówić tutaj o fabule. Historię opowiedzianą w
Nowej pieśni o Völsungach zna chyba każdy – był sobie Sigurd, dziedzic po przejściach, niczym bohater greckiej tragedii, który pewnego dnia wyprawił się na smoka Fafnira. Gadzinę ubił, skarb zgarnął, a ostrzeżenie o ciążącej na nim klątwie zignorował. Stało się więc, że zamiast dożyć starości ze swoją ukochaną, waleczną Brunhildą, ożenił się z przebiegłą Gudrun, która zdobyła jego serce nie miłością, ale magicznym napitkiem. Potem było tylko gorzej: zdrady, cierpienie, a w końcu śmierć. Mniej znane są natomiast dalsze losy małżonki Sigrida, której tragiczna – a jakże – historia zawarta jest w
Nowej pieśni o Gudrun. Dużo w niej walk, intryg, pojawia się także wojowniczy Attyla (tutaj zwany Atlim). Jednakże to nie te opowieści stanowią esencję
Legendy o Sigurdzie i Gudrun.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Tak naprawdę, zamiast biletu do Neverlandu, czytelnik otrzymuje zajmujący traktat o historii literatury skandynawskiej, bogaty w przykłady i obszerne komentarze zarówno autora
Władcy pierścieni, jak i redaktora książki, Christophera. Analizowane są poszczególne wersje mitów, powiązania z opowieściami innych ludów, niekiedy przytaczana jest także historia samych manuskryptów, ich wędrówka przez dzieje i proces niszczenia oraz zacierania się kolejnych fragmentów. Prawdziwym smaczkiem może dodatkowo być wyłapywanie nawiązań do największego dzieła Tolkiena, doszukiwania się genezy niektórych postaci czy nazw, ale także inspiracji dla mitologii i geografii Śródziemia.
Ogromnym plusem
Legendy… jest samo wydanie. Mowa tu nie tylko o twardej oprawie i bardzo dobrej grafice okładkowej autorstwa Piotra Cieślińskiego, ale także o wysokiej jakości papierze i, co najważniejsze, dodaniu angielskich wersji
Nowej pieśni o Völsungach i
Nowej pieśni o Gudrun. Ten ostatni zabieg sprawił nie tylko, że książka zwiększyła objętość o dobrych kilkaset stron, ale także umożliwia on znającym język Tolkiena fanom pełniejsze obcowanie ze stylem Anglika. Nie jest to rzecz prosta, bo stylizacja językowa (ale także fakt, iż od powstania tych utworów minęło kilkadziesiąt lat) sprawia, że czytanie oryginału stanowi prawdziwe wyzwanie jednakże szczerze polecam bliższe przyjrzenie się angielskim wersetom (na pewno pozwoli to czytelnikom docenić trud tłumaczek).
Tytuł: Legenda o Sigurdzie i Gudrun (The Legend of Sigurd and Gudrún)
Autor: J.R.R. TolkienTłumaczenie: Agnieszka Sylwanowicz, Katarzyna Staniewska
Autor okładki: Dark Caryon/Piotr Cieśliński
Autor ilustracji: Bill Sanderson
Wydawca: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 12 listopada 2009
Liczba stron: 560
ISBN-13: 978-83-7648-276-7
Oprawa: twarda
Wymiary: 145 x 210 mm
Cena: 54,00 zł

Waszym zdaniem...