Los zawsze przeciwko kochankom
Autor:
Klaudia 'Marigold' NajdowskaRedakcja: Beata 'teaver' Kwiecińska-Sobek

Jestem nieufna wobec bestsellerów – to, że coś podoba się wszystkim, nie znaczy wcale, że jest dobre. Dlatego czytanie popularnych serii zaczynam gdzieś w okolicy trzeciego tomu, jak na przykład
Harry’ego Pottera, lub wręcz ostatniej części cyklu. Tak było też w przypadku sagi Stephenie Meyer. I jak to ja – czytaj mól książkowy do potęgi - wsiąkłam.
Zmierzch połknęłam w ciągu kilku godzin i chciałam więcej.
Uszczęśliwiona sięgnęłam więc po drugi tom sagi, zatytułowany
Księżyc w nowiu.
Główna bohaterka, Bella, wiedzie po dramatycznych przeżyciach spokojny żywot w deszczowym Forks. Towarzyszy jej Edward, o którym można powiedzieć bez wątpienia dwie rzeczy: jest miłością jej życia i wampirem. Wszystko dobrze się układa aż do feralnego dnia urodzin Belli. Gdy dziewczynę atakuje jeden z członków wampirzej rodziny, Edward postanawia, że wszyscy jego pobratymcy muszą zniknąć z jej życia, by nie stanowić dla niej niebezpieczeństwa. Z apatii, spowodowanej odejściem najbliższych jej istot, próbuje Bellę uwolnić Jacob, jej przyjaciel, skrywający wielką tajemnicę.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Drugie tomy zazwyczaj stanowią swego rodzaju pomosty i z reguły są to części najmniej ciekawe. Wiążą akcję z pierwszego tomu, który okazał się bestsellerem (stąd konieczność wydania drugiego w szybkim tempie), wprowadzając nowe wątki, które autor ma zamiar rozwinąć w części trzeciej. Nie inaczej jest w przypadku
Księżyca w nowiu. Stephenie Meyer kontynuuje opowieść o trudnej miłości Belli i Edwarda – człowieka i wampira. Przyrównuje historię swoich bohaterów do tragicznej historii werońskich kochanków.
Meyer udało się przedstawić trzy wielkie zbiorowości, trzy gatunki, w sposób niesamowicie wiarygodny nadając im wyraźne cechy. Pozbawione bicia serca wampiry, gorące wilkołaki, a pomiędzy nimi ludzie, którzy nie zdają sobie sprawy ani z istnienia żadnego z gatunków, ani z odwiecznego konfliktu. Z każdej zbiorowości autorka wybrała kilku przedstawicieli, zarysowując ich historię i obdarzając ich bardzo indywidualnymi cechami charakteru. Zdecydowanie najciekawiej przedstawione są wampiry.
Przede wszystkim czytający w myślach Edward i jego rodzina – matczyna Esme, pełen współczucia Carlisle, silny Emmett, wyniosła Rosalie, obdarzona darem jasnowidzenia Alice i czarna owca – Jasper. W tomie drugim Meyer prezentuje czytelnikom ”rodzinę królewską” – zamieszkujących Wenecję Volturi – wampiry niezwykle silne, niemal wszechwładne, piękne i okrutne. Na uwagę zasługują też waleczne wilkołaki, dla których możliwość przemiany to przekleństwo, z którym radzą sobie wspólnie – jak to w sforze. Pomiędzy nimi żyją ludzie, zwyczajni, jak my – ze swoimi problemami, radościami, konfliktami, narodzinami i śmiercią - z których najważniejszą niewątpliwie jest Bella.
Dziewczyna, dzięki uczuciu łączącemu ją z Edwardem, stała się członkiem wampirzej rodziny, dzieląc z nimi chwile niebezpieczeństwa i szczęścia. Jako jedyna zaprzyjaźnia się także z wilkołakami, w pewien sposób stając się mostem wiążącym obie rasy.
Historia pokojowego współistnienia ras opisana jest w formie swoistego pamiętnika Belli. Opinie i odczucia wszystkich postaci oraz kierujące nimi motywy poznajemy z punktu widzenia głównej bohaterki.
Autorka zdecydowała się na ciekawy zabieg, pomijając kilka miesięcy, gdy dziewczyna pogrążyła się w totalnej apatii. Bella próbuje logiczne wyjaśniać sobie, a przez to i czytelnikom, otaczający ją świat i wszystkie dziwne wydarzenia, jakie się wokół niej toczą. Przez pryzmat własnych doświadczeń, chęci i pragnień dziewczyna interpretuje zachowania najbliższych i ocenia niebezpieczeństwa, jakie mogą spotkać człowieka w świecie stworzeń z baśni i legend.
Jestem jak najbardziej żywym dowodem na to, że
Księżyc w nowiu może spodobać się nie tylko czytelnikom książek o wampirach, lecz także tym, którzy na co dzień unikają przygód Drakuli i jemu podobnych. Zaletą książek Stephenie Meyer jest język – prosty, dopasowany stylem do postaci i łatwo przyswajalny przez każdego. Chociaż to dotychczas najsłabsza część cyklu (nie znam jeszcze tomu ostatniego), to przeczytałam ją z przyjemnością. Zachęcam do lektury drugiego tomu sagi każdego, kto szuka miłej i lekkiej rozrywki.
Księżyc w nowiu to książka, którą czyta się jedno popołudnie, a takich też czasem potrzeba, prawda?
Waszym zdaniem...