Autor:
Ewa 'senmara' Markowska

Pierwsze opowiadania Howarda Philipsa Lovecrafta przetłumaczone na język polski pojawiły się w
Przekroju w latach 1960-68. Dopiero w 1983 wydano pierwszy zbiór -
Zew Cthulhu, w nim najbardziej popularne nowele:
Widmo nad Innsmouth czy
Muzyka Ericha Zanna. Do dziś pojawiło się tych zbiorów prawie dwadzieścia.
W 2002 roku zaczęły się pojawiać kolejne zbiory opowiadań wydawane przez Copernicus Corporation w cyklu Odmienne Stany Fantastyki:
Historia Necronomiconu,
Przypadek Charlesa Dextera Warda,
Z otchłani czasu i najnowszy:
Godzina czwarta; jak wiadomo, Wydawca pracuje już nad następnym.
A oto, co możemy znaleźć w
Godzinie czwartej:
- Festyn (The Festiwal, 1923)
- Dwie czarne butelki (Two Blanch Talman, 1926/27), współautor: Wilfred Blanch Talman
- Człowiek z kamienia (The Man of Stone, 1932), współautor: Hazel Heald
- Horror na cmentarzu (The Horror in the Burying Ground, 1935), współautor: Hazel Heald
- Klątwa Yiga (The Curse of Yig, 1928), współautor: Zealia Bishop
- Sploty meduzy (Medusa’s Coil, 1930), współautor: Zealia Bishop
- Elektryczny kat (The Electric Executioner, 1930), współautor: Adolphe de Castro
- Koszmar na plaży Martina (Horror at Martin’s Beach, 1922), współautor: Sonia H. Greene
- Godzina czwarta (Our O’Clock, 1923), współautor: Sonia H. Greene
- Ukochani zmarli (The Loved Dead, 1923/24), współautor: C. M. Eddy, Jr.
Na uwagę zasługuje fakt, iż znalazło się tutaj aż pięć publikowanych po raz pierwszy na polskim rynku wydawniczym opowiadań:
Dwie czarne butelki,
Klątwa Yiga,
Człowiek z kamienia,
Horror na cmentarzu, oraz tytułowe -
Godzina czwarta. Sama potrzeba przeczytania czegoś nowego na pewno skłoni do zakupu książki wielbicieli “mrocznych nienazwanych”. Znajdziemy tu wiele wątków tak chętnie podejmowanych przez HPL, a więc i zło wstające z grobu, artystę obdarzonego przeklętym talentem, historie, które zdarzają się w samotnych domostwach na odludziu, powtarzane szeptem przez przerażonych sąsiadów.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Oto Walker Davis z żoną Audrey. Przybyli na nieznane tereny Indian, by wzorem innych osadników szukać miejsca dla siebie i swoich dzieci. Czy będą przygotowani na to, co ich czeka? Spośród nowych opowiadań
Klątwa Yiga podobała mi się najbardziej. Jest próbą odpowiedzi na częste u Lovecrafta pytanie: co mogło się stać w domu na wzgórzu, kim byli jego mieszkańcy, czy kochali się, czy się czegoś obawiali?
Znacie legendę o nieśmiertelnym czarnoksiężniku, który ukrył swą duszę i dlatego nie można było go zranić? Z
Dwóch czarnych butelek dowiemy się przynajmniej jednej rzeczy – dusza ludzka jest nieśmiertelna i warto o nią walczyć. Nawet po śmierci.
Człowiek z kamienia to okrutna historia trójkąta: męża, żony i kochanka, jednak na pytanie, czy człowiek z kamienia to kochanek, czy też mąż o kamiennym sercu, musicie sobie odpowiedzieć sami. Opowiadanie nie ma porywającej fabuły, lecz nawet sam Fidiasz byłby dumny z rzeźb.
Horror na cmentarzu to jedno z opowiadań oscylujących wokół tajemnicy końca życia i problemu, czy uczucie jest silniejsze niż śmierć? Jednak pod względem dramatyzmu i fabuły znacznie lepsza jest nowela
Ukochani zmarli. Jestem całym swym mrocznym sercem za głównym bohaterem, wyraźnie widzę jego ścieżkę życia, pragnienia i strach, strach przed odebraniem źródła życia i szczęścia. Ogary depczą bohaterowi po piętach niemal od początku, ale nie wszystko stracone – przecież to nie śmierci obawia się najbardziej. Napisane sprawnie i z wdziękiem. Nie tylko dla nekrofilów.
Godzina czwarta w rzeczywistości jest demonem, przeznaczeniem kroczącym w rytmie tykania zegara. Krótkie, jednowątkowe, na jeden raz.
Elektryczny kat nie jest opowiadaniem o specjalnie wysokim poziomie, ale warto powiedzieć o nim słów kilka. Pojawia się tu element przenikających się przestrzeni – być może echo wpływu Arthura Machena, autor bowiem nie zadaje sobie trudu tłumaczenia obecności jednej z postaci w dwóch miejscach naraz.
O pięknej Marcelinie (
Sploty Meduzy) już wcześniej mogliśmy przeczytać w zbiorze
Ukochani zmarli, jest to jednak jedna z tych kobiet, które żywo pobudzają wyobraźnię: tajemnicza, dekadencka – prawdziwy demon w kobiecej postaci. Wiadomo na pewno, że to nie może się skończyć happy endem. Od pierwszych zdań, prowadzących zarośniętą ścieżką za zagubionym bohaterem, wiadomo że nie ma odwrotu; wszechobecny zapach rozkładu i nieszczęścia unosi się nad kartkami, które w rzeczywistości całkiem niedawno opuściły drukarnię Lovecraft potrafi przywołać demony, które zazwyczaj siedzą ukryte za parawanem rozsądku, może też wezwać też kilka nowych, jeśli Wasze własne okażą się nazbyt oswojone.
Z tej dziesiątki opowiadań jedynie
Festyn jest oryginalnym dziełem Lovecrafta, pozostałe powstały w “zarażonych” umysłach innych pisarzy – przesyłali oni swoje dzieła Mistrzowi, ten je poprawiał i uzupełniał, według własnej, niepowtarzalnej wizji świata.
Festyn, już wcześniej znany ze zbioru
Dagon (1994), to historia odpowiednia na Boże Narodzenie, opowiadająca o sile tradycji i starożytnych sekretach, przekazywanych z ojca na syna.
Sploty Meduzy i
Festyn są wyjątkami mającymi zapewne podnieść, a nie uzupełnić, poziom, przeciętnego raczej, zbiorku. Lovecraft napisał ponad pięćdziesiąt opowiadań; trudno, żeby każde z nich było dziełem wybitnym i niezbędnym w podręcznej biblioteczce. Podziwiam jednak troskę Wydawcy, o opracowanie i wydanie opowiadań nieznanych dotąd polskiemu czytelnikowi. Nie władam językiem angielskim, chcę zatem uprzedzić uwagi wszystkich zapaleńców, którzy Lovecrafta czytają tylko w oryginale – na pewno wielu wielbicieli “pełzających w mroku potworności” będzie wdzięcznych za kawał prozy w ojczystym języku.
Opowiadania mają solidnie opracowane przypisy, dociekliwy czytelnik znajdzie tu znaczenie rzadkich wyrażeń, przybliżenie nazwisk, jak i rozwinięcie wyrażeń występujących w tekście. Lovecraft dysponował encyklopedyczną wiedzą i swobodnie się nią posługiwał, stąd objaśnienie niektórych fragmentów uważam za niezwykle pomocne (nie wszyscy czytali Hawthorne’a i nie muszą go kojarzyć ze skostnieniem umysłowym).
Miękka okładka, wyraźna czcionka i dobrze sklejone kartki pozwalają na wygodną lekturę w tramwaju, ale jakość wydania traci na literówkach. Cena nie jest może wysoka, ale to nie jest romans przeznaczony do wyrzucenia – jeśli kupuję klasykę horroru, oczekuję solidnego wydania, bez błędów, z ciekawą grafiką (okładka jest nijaka, czy to tylko subiektywne wrażenie?), nawet jeśli miałabym zapłacić trochę więcej.
Reasumując, warto posiadać tę pozycję w swojej biblioteczce, ale szczerze mówiąc polecam tylko kolekcjonerom – ze względu na nowości. Cztery gwiazdki.
Dziękujemy wydawnictwu Copernicus Corporation za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji.
Tytuł: Godzina czwarta
Tłumaczenie: Andrzej Ledwożyw i Robert Lipski
Wydawca: Copernicus Corporation
Data wydania: listopad 2004
Liczba stron: 192
ISBN: 83-86758-44-9
Cena: 26 zł
Ocena:
4 / 6
Waszym zdaniem...