04-02-2009 11:24

Endymion - Dan Simmons

Autor: Beata 'teaver' Kwiecińska-Sobek
Redakcja: Michał 'M.S.' Smętek

Endymion - Dan Simmons Dopóki tylko było to możliwe, unikałam czytania wielotomowych cykli powieściowych. Częściowo dlatego, że większość z nich wydaje się w zbyt dużych odstępach czasu, a częściowo – że w większości ich fabuła przypomina mi nieśmiertelne brazylijskie telenowele, gdzie czeka się czterdzieści odcinków na przełom w akcji. Słowem – nudy.

Biorąc do ręki Endymiona, będącego bądź co bądź trzecim tomem zamkniętej tetralogii, spodziewałam się tego uczucia nie bardziej niż nagłej zmiany pór roku. No bo cóż może być podstępnego w obsypanym nagrodami klasyku? I to jeszcze w klasyku zainspirowanym piękną historią z mitologii greckiej i równie zachwycającym poematem pana Keatsa? A jednak.

Fabuła jest banalna – ratujemy świat wyciągając z tarapatów przyszłego mesjasza. Mesjasz ma na imię Enea, lat dwanaście, jest płci żeńskiej, o usposobieniu nieco awanturniczym i sporym ilorazie inteligencji. Ratuje ją jej przyszły kochanek, Raul Endymion, lat dwadzieścia kilka, wysportowany i niezbyt bystry, choć ze sporym refleksem i niezłymi umiejętnościami przeżycia w ciężkich warunkach. Mają do dyspozycji wypasiony pojazd kosmiczny będący jednostką SI, androida oraz latający dywan. A przyjdzie im zmierzyć się z legendarnym Chyżwarem oraz doborowym oddziałem żołnierzy Paksu. I to jest moment, gdzie powinnam bić brawa, a zaczynam niestety ziewać, bo nie znalazłam w powieści niczego, co przykułoby moją uwagę na dłużej.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Historii nie ratuje nawet wzmianka o prawdziwym celu Enei, jakim jest odnalezienie Ziemi. Szczerze mówiąc, powieść zaczyna się ciekawie – fabuła ma budowę szkatułkową; zaczynamy w celi śmierci, gdzie nasz bohater czeka na wykonanie wyroku, a następnie przechodzimy do historii, która doprowadziła do pierwszego procesu i uśmiercenia Raula. Dalej jest już niestety o wiele gorzej – jego cudowne ocalenie, cudowne wyposażenie i zbyt dużo szczęścia jak na jednego faceta sprawiają, że z ciekawej wielowymiarowej postaci przeobraża się w papierową marionetkę. Superdziecko też nie jest najszczęśliwszym wybiegiem literackim. Mała Enea popłakuje w poduszkę, ale jednocześnie bez zmrużenia okiem blefuje w sprawie, która może kosztować życie ją i jej towarzyszy. Do tego motyw czytającego dwulatka rozłożył mnie na łopatki.

Akcja powieści też jakoś mnie nie powaliła na kolana. Chodzi po prostu o starą zabawę w kotka i myszkę – Pax pod przywództwem ojca de Soyi goni, Enea ucieka, a po drodze musi też unikać grasującego Chyżwara. Miejscami opisane są uciechy, obowiązki lub szkolenia, jakim oddają się członkowie poszczególnych załóg. Te przestoje w akcji są absolutnie niepotrzebne i myślę, że moje spojrzenie na uniwersum Simmonsa nie stało się ani odrobinę pełniejsze dzięki opisom kąpieli w stanie nieważkości. Pod koniec książki miałam też wrażenie, że część przygód była absolutnie zbędna i że finał zbyt się przeciąga. Najpierw jedno zakończenie, w którym Enea zapowiada dalsze przygody, potem kolejne jak na część cyklu przystało – także otwarte.

Tym bardziej więc ucieszyły mnie żywe dialogi, choć wytłumaczenie na erudycję Enei traktuję nieco z przymrużeniem oka. Bo mimo sporego rozwodnienia akcji nie sposób nie zauważyć, że książkę czyta się po prostu przyjemnie. Dobry warsztat autora aż prosi się o więcej opisów przyrody i miejsc, a jednak ten zdecydował się na mnóstwo suchych relacji w pierwszej osobie, przypominających miejscami dziennik pokładowy, a nie powieść. Mowa tu oczywiście o narracji z punktu widzenia ojca de Soyi. Zdaję sobie sprawę, ze jest to część stylizacji, ale nie jest ona według mnie najbardziej udana. Można powiedzieć, że odpoczywałam sobie od niej, czytając dygresje autora na temat starych dzieł literackich lub historii.

Tym, co z pewnością skusi większość czytelników jest solidne wydanie – twarda oprawa, szycie, dwu- oraz trójkolorowe grafiki Irka Koniora i piękna obwoluta. Do pełni bibliofilskiego spełnienia zabrakło mi jedynie wklejonej na stałe zakładki.

Pytanie więc, czy warto? Z pewnością tak, jeżeli posiadasz już dylogię Hyperion i jesteś pod jej wrażeniem. Myślę też, że nie zawiodą się na lekturze tej powieści niepoprawni romantycy, z łezką w oku wspominający swoje pierwsze space opery. Jednak z pewnością nie jest to lektura dla ciebie, jeżeli oczekujesz znaleźć w tej części dokładnie to samo, co w Hyperionie, lub chciałbyś zacząć od Endymiona swoją przygodę z prozą Simmonsa.
5.0
Ocena recenzenta
8.54
Ocena użytkowników
Średnia z 27 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 8
Mają w kolekcji: 20
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Endymion
Cykl: Hyperion
Tom: 3
Autor: Dan Simmons
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Wydawca: MAG
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 14 listopada 2008
Liczba stron: 736
ISBN-13: 978-83-7480-112-6
Oprawa: twarda z obwolutą
Wymiary: 135 x 205 mm
Cena: 55,00 zł
Gdzie kupić
Endymion Spring
cena: 29.90 zł
cena: 27.00 zł
zamów!




Słowa kluczowe:

Dan Simmons, Endymion, Hyperion

Powiązane artykuły:

» Triumf Endymiona - Dan Simmons (recenzja - Zicocu)
» Endymion - Dan Simmons (recenzja - Zicocu)
» Upadek Hyperiona - Dan Simmons (recenzja - Alchemist)
» Upadek Hyperiona - Dan Simmons (recenzja - Zicocu)
» Hyperion - Dan Simmons (recenzja - Alchemist)

Powiązane noty:

» Triumf Endymiona
» Endymion
» Upadek Hyperiona
» Hyperion
» Ostrze Darwina

Powiązane wieści:

» Będzie ekranizacja Hyperiona?
» MAGiczne premiery
» MAGiczne nowości na listopad
» Upadek Hyperiona - fragment
» Dan Simmons w Krokach w nieznane!


Recenzje użytkowników:


Jeszcze nikt nie napisał własnej recenzji. Możesz być pierwszy(a)...

Dodaj recenzję dodaj swoją recenzję

Waszym zdaniem...

~Kizoku

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Moja "ulubiona" recenzentka znów dała głos... Rozumiem wszystko. To, że Endymion może się podobać mniej niż Hyperion, że może nie pasować, ale... oceniać go niżej niż Wrota Mileny Wójtowicz, Wilczarza Siemionowej czy Rudą sforę Kossakowskiej, to zgroza...

Domyślam się, że wszystkie wymienione powyżej książki nie miały tak banalnej fabuły?
04-02-2009 14:13
teaver
Ocena:
0
(+1) [troll]
Moja "ulubiona" recenzentka znów dała głos...
~Kizoku, powiedzeć, że to było niegrzeczne to eufemizm.

Książki, które wymieniasz były oceniane w starym systemie 0/6. Poza tym, o co chcesz kruszyć kopię? Przecież sam przyznajesz się do tego, że nie uważasz mnie za wyrocznię.
04-02-2009 14:56
Qball
Ocena:
0
(+1) [troll]
W zasadzie zgodzę się tylko z dwoma zarzutami teaver - postać Enei jest na dłuższą metę męcząca i momentami nielogiczna; niektóre z przygód dzielnej trójki podróżników są IMO niepotrzebne i jakby wrzucone na siłę.
Reszta zarzutów do mnie nie przemawia. Książka IMHO jest świetna i bardzo gładko się ją czyta.
A ocena moim zdaniem za niska :)
04-02-2009 16:04
Sienio
Ocena:
0
(+1) [troll]
Nie zgodzę się z opinią recenzentki. Książka jest świetna, a historia choć prosta i w wielu momentach przewidywalna, wciąga.

Do tego oni wcale nie uciekają przez Chyżwarem - on stanowi jedynie tło, a pojawia się w sumie kilka razy.

Postać Enei przełknąłem bez większych problemów, dodam nawet, że przez ten płacz i zwątpienie została urealniona, ale Endymion był dla mnie bez płciowy - miał ogromną wiedzę, słyszał o tym i o tamtym, w swoim krótkim życiu przeżył to i owo. Niby fabularnie było to wyjaśnione, ale jednak nie przemawiało to do mnie.

Akurat motyw z kąpielą w nieważności i zrealizowanie polecenia Raula był zabawnym fragmentem :)
04-02-2009 23:36
Alkioneus
Ocena:
0
(+1) [troll]
PIĘKNIE!

Recenzja, z którą całkowicie się nie zgadzam, Simmonsa hołubię, Endymiona poza kilkoma wpadkami(za dużo kotka i myszki, za mało Simmonsowskiego polotu) uważam za bardzo dobrą książkę.

I mimo tego, że z recenzją się nie zgadzam, trudno mi podważyć jakikolwiek punkt.

I faktycznie, rzucając gdzieś kiedyś chyba wyższą ocenę troszeczkę przeszarżowałem.
04-02-2009 23:41
teaver
Ocena:
0
(+1) [troll]
trudno mi podważyć jakikolwiek punkt.

A po cóż miałbyś to niby robić? Po co ktokolwiek mialby to robić? Moje recenzje to nie teksty prowokatorskie. Nie wymagam od moich czytelników dyskusji merytorycznych. To po prostu MOJE osobiste zdanie. Żadna teza naukowa, żadne działania zaczepne lub moralizatorskie.

A jeżeli ktoś uważa, że napisałby lepszą reckę - zapraszam: http://info.polter.pl/Jak-zostac-recenzentem-c6101

p.s.
A przy książce wynudziłam się jak mops. Santiago - o! to jest space opera.
04-02-2009 23:51
~Kizoku

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Teaver po prostu nie mieści mi się w głowie, że ktoś kto ponoć czyta książki od 23 lat nie potrafi obiektywnie ocenić (niezależnie od swoich gustów), że Simmons jest pod każdym względem (nawet w Endymionie) lepszym pisarzem niż wymieniona dwójka (nie trzeba lubić Pink Floyd, żeby zdawać sobie choć trochę sprawę, iż jest muzycznie trochę lepsze od Mandaryny). A to znaczy, że nie powinien recenzować nic co choć trochę odbiega poziomem od Harlequinów, bo robi tym książkom ogromną krzywdę.
05-02-2009 00:16
~Wizzzard

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
"nie potrafi obiektywnie ocenić (niezależnie od swoich gustów), że Simmons jest pod każdym względem (nawet w Endymionie) lepszym pisarzem niż wymieniona dwójka"
Ah, rzeczony obiektywizm aż po oczach biję z tej wypowiedzi. I logika argumentacji też bije.

"A to znaczy, że nie powinien recenzować nic co choć trochę odbiega poziomem od Harlequinów, bo robi tym książkom ogromną krzywdę."
Biedne książki. Każda taka recenzja i się oddalają od chwalebnego bycia Literaturą.
05-02-2009 01:45
Sienio
Obiektywizm nie istnieje :)
Ocena:
0
(+1) [troll]
To tak na marginesie.

Zachęcam do zapoznania się z moimi przemyśleniami dotyczącymi lektury "Endymiona" -> http://paradoks.net.pl/read/9653
05-02-2009 07:12
senmara
Ocena:
0
(+1) [troll]
Dan Simmons wielkim pisarzem jest :)

Napisał przewspaniałą Letnią noc. Jak dla mnie mógłby nic więcej nie pisać, bo nad Hyperionem zasypiałam przy pierwszym rozdziale.
A, chyba Pieśń bogini Kali też mi sie podobała.
05-02-2009 08:37
Alkioneus
Ocena:
+1
(+1) [troll]
A po cóż miałbyś to niby robić? Po co ktokolwiek mialby to robić? Moje recenzje to nie teksty prowokatorskie. Nie wymagam od moich czytelników dyskusji merytorycznych. To po prostu MOJE osobiste zdanie. Żadna teza naukowa, żadne działania zaczepne lub moralizatorskie.

Jeżyk :D
Podważyć -> poddać w wątpliwość, poddać do dyskusji. Po prostu chciałem eufemistycznie napisać 'Nie zgadzam się, ale twoja argumentacja jest powalająca'.

Endymion jest dobry, zdarzały się lepsze i zdarzały się gorsze. Nie rozumiem tylko jednego - świętego oburzenia niektórych komentujących, że ktoś napisał co sądzi o Endymionie, uargumentował to ładnie i rzeczowo, wypunktował świetnie wady książki. Zalety Endymiona(a są, a są - machnąłbym trzecią recenzję, ale jestem szary user i się nie znam) widać do recenzenta nie przemówiły, ale recenzja w żadnym punkcie im nie zaprzecza.
05-02-2009 15:28
Qball
Ocena:
+3
(+1) [troll]
Ja się nie oburzam. Kwestia gustu, ale i tak uważam że teaver zbyt nisko oceniła Endymiona. Ale jej prawo jako recenzenta mieć własne zdanie i moje prawo jako czytelnika nie zgodzić się z nim częściowo lub w całości.
05-02-2009 15:42
~Kizoku

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+2
(+1) [troll]
Od recenzenta wymagam nieco więcej niż od "szarego" czytelnika, którego analiza utworu zwykle ogranicza się do tego, że książkę mu sie łatwo bądź trudno czytało, bądź też, że były dłużyzny lub mnie.

I gdyby nie kontekst (czyli inne recenzje Teaver) nigdy bym się do niej nie przyczepił. Po prostu nadal nie mogę zrozumieć, jak po obcowaniu przez 23 lata z literaturą można ocenić Endymiona niżej od niezbyt udanych książek Wójtowicz lub Kossakowskiej. Rozwiązanie tej zagadki byłoby proste, gdyby nie zmyłka w postaci recenzji Mieville'a i antologii New Weird, ale może to tylko wyjątki potwierdzające regułę. W każdym razie, gdyby nie ta zmyłka, uznałbym, że Endymion to dla Teaver za wysokie progi... Tak samo zareagowałbym w sytuacji, gdyby jakiś fan Eragona i twórczości Salvatore'a napisał, iż dokonania obu panów są o wiele bardziej interesujące od Diuny, Hyperiona czy nawet Księgi Lodowego Ogrodu. A właściwie nie tak samo, bo czytelnik ma prawo pisać, co mu się żywnie podoba, a bycie recenzentem jednak zobowiązuje.
05-02-2009 17:45
Alkioneus
Ocena:
0
(+1) [troll]
Po prostu nadal nie mogę zrozumieć, jak po obcowaniu przez 23 lata z literaturą można ocenić Endymiona niżej od niezbyt udanych książek Wójtowicz lub Kossakowskiej

Dwie ważne kwestie poruszasz:
a) nie negujesz doświadczenia recenzenta
b) nie rozumiesz istotnej rzeczy

05-02-2009 21:26
~Garm

Użytkownik niezarejestrowany
-> senmara
Ocena:
0
(+1) [troll]
Simmons napisał też kontynuację "Letniej Nocy", której niestety nie udało mi się do tej pory upolować. Znasz to może? Warto poszukiwać?

A lada chwila premiera kolejnej jego powieści, na którą ostrzę sobie moje dwa wystające zęby - "Drood" z Dickensem i Wilkie Collinsem w układzie Mozart-Salieri ;-)
05-02-2009 22:07
senmara
Garm
Ocena:
0
(+1) [troll]
chyba chodzi Ci o Children of the Night i A Winter Haunting?
Nie zostało wydane u nas i nie czytałam. Ale niedługo ma być wydane Ostrze Darwina i chyba jest jakieś powiązanie.
Nie wiem tylko, czy warto się brać za kontynuację rzeczy doskonałych :P
05-02-2009 22:29
~Garm

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Chodziło mi o "A Winter Haunting". O "Children of the Night" nie słyszałem - dzięki, poszukam.
06-02-2009 09:31
teaver
Ocena:
0
(+1) [troll]
~Kizoku, dlaczego oczekujesz ode mnie, że będę ci się tłumaczyć z moich gustów czytelniczych? :) Chcesz, to czytaj, nie chcesz, nie czytaj. Ale proszę o jedno - nie próbuj mi mówić jak mam oceniać książki. Myśl za siebie, nie za innych, proszę.

Poza tym, czy ktoś, kto napisał kilka bestsellerów nie ma już prawa do pomyłki? Czy jeżeli wyprodukuje jedną, nudną książkę, i jeszcze dosatnei za nią nagrodę, to mam go i za tą jedną chałę wychwalać pod niebiosa? Nie sądzę.
06-02-2009 18:26
~Kizoku

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+2
(+1) [troll]
Teaver, nie jestem zbytnio przywiązany do Endymiona. Tu nie o samego Endymiona chodzi. Tylko o kontekst, czyli inne oceny recenzenta, bo przecież bez znajomości jego preferencji, wygłaszane przezeń opinie nic nie znaczą i niewiele mówią.

I jak już pisałem, uważam, że na tle książek, o których wspomniałem prezentuje się on zdecydowanie lepiej i że da się to ocenić w oderwaniu od gustu, a przynajmniej powinno się dać z takim czytelniczym stażem; Milena Wójtowicz na przykład to jeszcze literacki podlotek w dodatku piszący dla "młodszego" odbiorcy, Simmons nawet, jeśli nie wszczytowej formie, bije ją pod każdym względem o kilka długości. Gdybyś recenzowała książki Eco, Cortazara czy nawet Murakamiego, twoja ocena byłaby dla mnie, jak najbardziej zrozumiała... Tutaj nijak tego zrozumieć nie mogę. Nie w zestawieniu z tymi autorami i książkami.

Myślę że, gdybym napisał recenzję z Diuny czy Dworca Perdido i oceniłbym je zdecydowanie niżej, niż Eragona, Załatwiaczkę czy Interświat, też przynajmniej byś sobie pomyślała o mnie to, co je w niezbyt wybredny wyraziłem na twój temat.
06-02-2009 18:51
teaver
Ocena:
+3
(+1) [troll]
~Kizoku, guzik bym sobie pomyślała, bo nauczyłam sie nie oceniać ludzi po kilku tekstach. Fakt, że zazwyczaj nie zgadzam się z reckami Mossakowskiego wcale nie oznacza, że od czasu do czasu nie mam podobnego zdania jak on. Po prostu ma inny gust. A oceny są inne, bo nie da się porównać kategorii, w których je oceniam.

Wrota to humorystyczne fantasy typu chicklit i za to należą mu się dodatkowe punkty. Wilczarz to swojskie fantasy, jeszcze z czasów pierwszych opowiadań Wiedźmina. Ale od Endymiona oczekiwałam sporo, do tego jest nagrodzony nie byle badziewną statuetką, tylko British Fantasy Award, a ja nudziłam się przy czytaniu jak mops i bardzo się zawiodłam.

Ja po prostu staram się być szczera. Jak autor pisze moim zdaniem gniota, to choćby to był wieszcz narodowy - mówię co myślę. Bo gniot przecież zdarza się każdemu, nawet najlepszym.
06-02-2009 21:59
malakh
Ocena:
0
(+1) [troll]
A to oceny służą recenzentom do budowania rankingów?;p

Patrz, a ja myślałem, że każde dzieło ocenia się osobno...;]

Wrota to humorystyczne fantasy typu chicklit i za to należą mu się dodatkowe punkty. Wilczarz to swojskie fantasy, jeszcze z czasów pierwszych opowiadań Wiedźmina. Ale od Endymiona oczekiwałam sporo, do tego jest nagrodzony nie byle badziewną statuetką, tylko British Fantasy Award, a ja nudziłam się przy czytaniu jak mops i bardzo się zawiodłam.

Łot, prawdę godasz;)
06-02-2009 23:24
~Kizoku

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Wybacz, ale Endymion nigdy nie został nagrodzony BFS ani nawet BSFA, ale mniejsza...

Czyli jednak pierwszy strzał był najcelniejszy. Mam do czynienia z fanką rzeczy w stylu Musierowicz i Chmielewskiej, która porywa sie na coś, co ją przerasta i zamiast podkulić uszy i postanowić poprawę, jak zwykle w takich przypadkach, trwa w błogim samozadowoleniu.
06-02-2009 23:55
~Kizoku

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
I przy okazji, to nie atak na Beatę Kwiecińską-Sobek, która wydaje się być bardzo sympatyczną osobą, tylko nie najwyższych lotów wyzłośliwianie się na wirtualnym bycie "Teaver". Obiecuję, że już po raz ostatni.
07-02-2009 00:11
~Garm

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+2
(+1) [troll]
Czyli uważasz, że jak się komuś nie podoba jakaś książka, która podoba się Tobie, a z kolei odwrotna sytuacja jest z książką, której nie poważasz, to ta lektura musi tego kogoś automatycznie przerastać?

Poważnie?
07-02-2009 00:21
~Kizoku

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+2
(+1) [troll]
Nie operuję prostymi "podoba się" albo "nie podoba się" i nigdzie nie usosunkowuję się do Endymiona w tych kategoriach (proszę, czytaj ze zrozumieniem). Potrafię jednak ocenić, iż zespół Boys jest muzycznie słabszy od Pink Floyd, albo że Johny Deep jest lepszym aktorem od Pudziana (mimo że mógłym tego ostatniego bardziej lubić ze względu na większe mięśnie :)). Idąc tym tokiem rozumowania, potrafię również dojść do tego, że przeciętny Harlequin jest w kategoriach czysto literackich słabszą książką od Pana Lodowego Ogrodu (naprawdę nie potrzeba do tego literackiej Nagrody Nobla). Kiedy więc miłośnik Harlequinów twierdzi, iż jest odwrotnie, mam chyba prawo przypuszczać, że nic nie zrozumiał z lektury i powinien wrócić do swoich zabawek. I wcale nie muszę przy okazji mieć ciepłego stosunku do PLO. Takie rzeczy po prostu w pewnym wieku oraz po iluś lekturach się widzi i wie, pod warunkiem, oczywiście, że dobrze się wykorzystało nauki z nich płynące.



07-02-2009 03:39
malakh
Ocena:
0
(+1) [troll]
Kizoku, a dotrze do ciebie, że teaver, wystawiając ocenę, nie śledzi swojego rankingu ocen i nie główkuje, gdzie by tu upchnąć nową pozycję? Chyba żaden recenzent tak nie robi.

Każde dzieło ocenia się osobno, przepuszczając, między innymi przez filtr oczekiwań i poprzednich dzieł danego autora.

Ty najwyraźniej oczekujesz tworzenia takich właśnie rankingów, usystematyzowania: ta książka lepsza od tej, ta gorsza, a te dwie na równi, i do jednego wora chcesz wrzucać hard sf i twórczość, np Pilipiuka. To się mija z celem.

Gdybym dochodził do takich wniosków, jak ty, potrzebowałbym rozbicia oceny "1" na ułamki, najlepiej do dziesiątego miejsca po przecinku, bo przecież oceny od 2-10 musiałbym zarezerwować dla absolutnych klasykow, jak chociażby "Władca pierścieni" (chociaż i tutaj przydały by się przynajmniej setne części ułamków, bo sporo tego jest).
07-02-2009 11:46
~Kizoku

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Dociera, przecież tak naprawdę nie o oceny chodzi (mam nadzieję, że kiedyś z nich zrezygnujecie) i nie od Endymiona zaczęła się nasza wymiana opinii z Teaver. Tutaj chodzi o jakość recenzenta, a jak wiemy są lepsi i gorsi oraz mniej lub bardziej kompetentni. Zapewne gdybyś był szefem tego działu, nie dałbyś do recenzji książek, które najbardziej cenisz, mojemu jedenastoletniemu siostrzeńcowi... I dla mnie takim "siostrzeńcem" jest Teaver, opieram oczywiście tylko na lekturze jej recenzji, ale to naprawdę bardzo dobry poglądowy materiał, pozwalający w miarę precyzyjnie określić jej rys "czytelniczy" i gust.
07-02-2009 15:56
malakh
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Kizoku, przecież na seriwsie masz dwie recenzje: jedną autorstwa Ziccou, drugą tutaj. To źle? Według mnie, to ogromna zaleta Poltera.

Ziccou wystawił bardzo wysoką ocenę, teaver podeszła do książki inaczej. Masz dwie, niezależne (przede wszystkim, niepowielające się) opinie. Sam decydujesz, który z recenzentów lepiej zargumentował swoją ocenę.
07-02-2009 22:58
teaver
Ocena:
0
(+1) [troll]
Szczerze mówiąc, zastanawiam się, czy nie prosić o wyłącznie możliwości komentowania moich recenzji. No, bo co takie komentarze wnoszą wartościowego do dyskusji o książce?

Proszę Was po raz ostatni - wylewajcie swoje żale na złych recenzentów na swoich blogach, a żale na książki we własnych recenzjach.
09-02-2009 00:59
Mandos
@teaver
Ocena:
0
(+1) [troll]
Teraz mnie rozwaliłaś na całej lini.

Szczerze mówiąc, zastanawiam się, czy nie prosić o wyłącznie możliwości komentowania moich recenzji. No, bo co takie komentarze wnoszą wartościowego do dyskusji o książce?

Są informacją zwrotną dla "kierownictwa" jak czytający odbierają tekst. Co im się podoba, a co nie. Jeżeli tak bardzo Ci to przeszkadza to nie powinnaś czytać tych komentarzy.

Proszę Was po raz ostatni - wylewajcie swoje żale na złych recenzentów na swoich blogach, a żale na książki we własnych recenzjach.

A jak ktoś nie ma swojego blogu, a jego opinia na temat danej książki zamyka się w pięciu zdaniach?
09-02-2009 01:40
teaver
Ocena:
0
(+1) [troll]
Mandos - 5 zdań to juz jest całkiem przyzwoity wpis.

EDIT:
Nie moge sobie pozwolić na omijanie komentarzy, bo jak sam zauważyłeś - są one dla "kierownictwa".
09-02-2009 10:42
~Maeg

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+2
(+1) [troll]
"Szczerze mówiąc, zastanawiam się, czy nie prosić o wyłącznie możliwości komentowania moich recenzji. No, bo co takie komentarze wnoszą wartościowego do dyskusji o książce?"

O lol, to już zakrawa na megalomanie, piszę tak wspaniale że inni nie mają prawa mnie skrytykować?

A dlaczego nie można wylewać swoich żali na recenzentów, to może być sygnał dla innych, że ktoś napisał nie dokońca zgodną z pewnymi gustami recenzje. Krytykę, nawet tą najbardziej niesprawiedliwoą (według oczywiście osoby która jest krytykowana) trzeba umieć przyjąć a nie strzelać fochy.
09-02-2009 22:43
inatheblue
Ocena:
0
(+1) [troll]
A ja bym prosiła nie mieszać do tego Chmielewskiej, wymieniając ją w kontekście takim, jak mówi Kizoku. Doświadczenie czytelnicze mówi mi, że poczucie humoru bywa rzeczą równie rzadką, jak umiejętność przeczytania trudnej lektury, a źle napisany filozoficzny smut, chociaż poważany przez krytyków, jest gorszy od mniej docenianej, a trafnej komedii. Chmielewska jest bardzo nierówna, owszem, pisze produkcyjniaki, owszem, ale niektóre jej tomiki to "musiszprzeczytać". A porównania międzygatunkowe w literaturze są dość nieszczęśliwe.
Hyperion to dobra rzecz, Endymionu jeszcze nie czytałam, więc nie mam zdania.
10-02-2009 10:15
~Kizoku

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Nie będę już komentował twoich recenzji, więc chyba nie ma takiej potrzeby.
10-02-2009 11:36
~niezalogowany

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
@teaver
Jeżeli nie chcesz, żeby ktoś komentował Twoje recenzje, to ich nie publikuj, that's easy.
@Kizoku
Oczywiście masz rację, co do jakości twórczości ww autorów/muzyków/whatever, że nie trzeba być ekspertem, by móc wskazać, kto jest lepszy, kto gorszy. Wystarczy mieć jakieś pojęcie odnośnie danej tematyki i umieć się zdystansować.
ALE
Tu nie chodzi o to, kto jest lepszy, kto gorszy, tylko jakie wrażenia zostają po danym dziele. Autorzy dobrych książek będą inaczej oceniani niż autorzy słabszych. Chociażby dlatego, że od tych lepszych się więcej wymaga. I jeżeli zawiodą - no cóż, wtedy nawet ich książce i ocena 5/10 może wpaść.
Poza tym: moim zdaniem dyskusję z teaver powinieneś prowadzić nie publicznie, a prywatnie.
Pozdrawiam wszystkich.
11-02-2009 10:58
~Jackal

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+1
(+1) [troll]
@teaver
Już na samym początku dyskwalifikujesz się jako obiektywny recenzent z marszu oceniając wielotomowe pozycje jako nudy. Więcej obiektywizmu, mniej emocjonalności. Poza tym, Twoja recenzja jest po prostu nudna i miałka, mam wrażenie że 'kładziesz kreskę' od początku na książkę i tylko wyszukujesz argumenty za Twoim zdaniem. Myślę też że coś takiego jak wyżej nie nadaje się na słowo 'recenzja', mało tekstu, mało konkretów, krótkie i mętne. Popraw się i więcej pokory.
04-03-2009 14:01
~Dexterr67

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Popieram Jackal, osoba czytająca od ponad 20 lat książki, gustująca w fantastyce i omijająca serie wielotomowe ^^ Tymczasem znaczna ilość wartościowej fantastyki zaczyna się od trylogii, a często liczba tomów przekracza wartości jednocyfrowe. Aż strach pomyśleć co teaver mogłaby napisać o Kole Czasu albo Malazańskiej Księdze Poległych. Cóż mam nadzieje, że nigdy do tego nie dojdzie ;)
01-08-2011 14:24






Konto Polter Plus

Księgarnia

Straż nocna
Komendant Sam Vimes ze Straży Miejskiej Ankh- Morporok miał wszystko. Teraz wrócił do swojej własnej, twardej i ostrej p...

cena: 29.90 zł
cena: 23.00 zł
zamów!

Konkurs

Blogują

21 V :: Andman :: Shadowrunowe ilustracje Andre... (9)
21 V :: Rysia777 :: Chodź, pomaluję Twój świat.... (20)
21 V :: de99ial :: Niekończąca się radioaktywno... (5)
20 V :: Squid :: Stara szkoła na jednej stronie (29)
20 V :: Szponer :: Wrażenia z Nocnego Festiwalu... (71)
20 V :: zigzak :: Moja idealna mechanika - Jaka... (59)
20 V :: repek :: Bayern Forever (31)

Na forum

avatar Odpowiedzi: 11
Ostatni post: baczko
Odpowiedzi: 53
Ostatni post: Melanto
Odpowiedzi: 27
Ostatni post: Bergho
Odpowiedzi: 615
Ostatni post: gacoperz
Odpowiedzi: 13
Ostatni post: mad5killz

Najaktywniejsi

avatar
1. Asthariel
463 pkt.
avatar
2. baczko
351 pkt.
avatar
3. lmn
104 pkt.
avatar
4. Qbuś
100 pkt.
avatar
5. cichutko
80 pkt.
avatar
6. mr_mond
78 pkt.
avatar
7. night-wind
75 pkt.
avatar
8. Zicocu
65 pkt.
avatar
9. Edgar Allan
55 pkt.
avatar
10. earl
50 pkt.
» Więcej o punktach

Facebook