Autor:
Bartosz 'Zicocu' SzczyżańskiRedakcja: Bartłomiej 'baczko' Łopatka

Od narodzin pierwszych dzieci SHEVY minęło dwanaście lat. Zrozpaczeni rodzice nie wiedzą co robić – w Stanach od lat działa Urząd Spraw Wyjątkowych, zajmujący się wyłapywaniem ich potomków i rzekomo przygotowaniem ich do normalnego życia społecznego. Szkoły USW są tak naprawdę obozami wychowawczymi, a tamtejsi nauczyciele to bezlitośni dozorcy, ograniczający niezwykłe umiejętności "dzieci wirusa". W środku tego całego zamieszania znajdują się Mitch i Kaye Rafelsonowie – rodzice Stelli, której nie będą chcieli oddać za żadną cenę.
Kontynuacja
Radia Darwina składa się z trzech części – i to chyba największa wada powieści. Dlaczego? Otóż pierwszy etap historii jest doskonały – mamy tutaj świetnie oddaną sytuację rodziny Rafelsonów, która dodaje tekstowi dużo elementów prozy obyczajowej oraz politycznej. Czyta się to doskonale, odczuwając przy tym pełne spektrum emocji – od zachwytów nad niesamowitością Stelli, przez smutek, który wywołują pogmatwane stosunki między małżonkami, aż do rozpaczy. Mocno zniechęciła mnie natomiast część druga, traktująca o dorastaniu "dzieci wirusa". Co prawda, fragmenty poświęcone życiu Stelli w szkole są świetne, ale już pozostałe wątki rozwijane przez Beara w tej części – niekoniecznie. Niezbyt wiele wnosząca historia Mitcha, który stara się wrócić do antropologii, przegadane fragmenty dotyczące Kaye i w końcu nudne opowieści o Dickenie tylko i wyłącznie nużą. Mam wrażenie, że pisarz po prostu przesadził – przez
Radio Darwina przy odrobinie dobrej woli i kilku zerknięciom do słownika dało się brnąć bez specjalnych problemów;
Dzieci... natomiast stają się lekturą trudniejszą, ale wcale nie ciekawszą. Opisy życia Kaye po rozstaniu z córką to biologiczne dywagacje teoretyczne w formie prozy – ani to ciekawe, ani nie wnoszące zbyt wiele do lektury raczej rażące.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Cieszy natomiast, że Bear postanowił zająć się większą ilością tematów niźli pojawienie się na Ziemi nowego gatunku i społeczne implikacje tego faktu. Przede wszystkim dorzuca do tekstu rozważania teologiczne – bardzo interesujące połączenie, które od razu przypomniało mi
Proroka z wyspy Flores Teda Kosmatki z najnowszych
Kroków w nieznane. Trzeba jednak zaznaczyć, że Bear miał dużo więcej miejsca na wprowadzenie swoich zamierzeń w życie i skrupulatnie z tego korzystał – dlatego wątek "wołającego" przewija się przez całą książkę i wnosi w nią powiew świeżości, sprawiając, że chce się przewracać kolejne strony. Bardzo dobrze też, iż autor uniknął jednoznaczności, która mogłaby cały urok tego elementu powieści zabić – dostałem całkowicie niespodziewany wątek filozoficzny, a przy tym otwarty, ciekawy, skłaniający do refleksji. To jeden z dwóch mocnych elementów drugiej części
Dzieci Darwina.
Drugim na pewno są opisy rozwoju "dzieci wirusa" – zarówno pod względem językowym, jak i merytorycznym. Pisarz zaserwował nam kilka bardzo ciekawych neologizmów, które sprawiły, iż bez problemu da się zauważyć inność Szewitów. To ważne, gdyż właśnie na tym opiera się cała fabuła tekstu: spory rasowe (czy raczej gatunkowe), tolerancja. Trzeba docenić, że Bear ukazuje dzieci SHEVY inaczej, niż tylko czyniąc z nich "ludzkich obcych". W ten ciekawy sposób kreacji wpisuje się także stworzenie społecznych i psychologicznych nawyków czy przystosowań, które są typowe dla rodzącej się cywilizacji. Pisarz powoli rozwija świat przedstawiony, dorzucając do niego kolejne elementy typowe dla Szewitów, co znajduje swoje apogeum w trzeciej części
Dzieci Darwina, poświęconej odbudowie stosunków między ludzkimi rodzicami i szewickimi potomkami. Długi epilog przesiąknięty jest duchem humanizmu, którego nie spodziewałem się po dosyć gorzkiej powieści – warto przebić się przez drugą część, aby przeżyć kilka przyjemnych chwil w niezwykłej szewickiej komunie.
Czy
Dzieci Darwina powinny stać się lekturą obowiązkową dla fanów fantastyki? Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie – na pewno nie wahałbym się powiedzieć tego w odniesieniu do pierwszej części cyklu, ale kontynuacja pozostawiła we mnie bardziej mieszane odczucia. Jeśli jednak przeczytaliście
Radio Darwina i wciąż mało wam przeżyć związanych z narodzinami dzieci SHEVY na Ziemi – bądźcie spokojni, Bear przygotował dla was całkiem strawne, pożywne danie.
Tytuł: Dzieci Darwina (Darwin’s Children)
Cykl: Radio DarwinaTom: 2
Autor: Greg BearTłumaczenie: Janusz Pultyn
Wydawca: Solaris
Miejsce wydania: Stawiguda
Data wydania: 30 listopada 2009
Liczba stron: 500
ISBN-13: 978-83-7590-036-4
Oprawa: miękka
Cena: 45,90 zł
Gdzie kupić

cena: 45.90 złcena: 41.00 zł
zamów! 
Waszym zdaniem...
Dodaj swoją opinię...