Słowacki wielkim poetą był… nic bardziej mylnego!
Autor:
Adam 'nostr_adam_us' SzelążekRedakcja: Staszek 'Scobin' Krawczyk

Od książki Marty Kisiel naprawdę trudno było mi się oderwać. Polonistka z wykształcenia, zakochana w romantyzmie i twórczości Juliusza Słowackiego, napisała zbiór pięciu opowiadań o mieszkańcach tajemniczego domu na odludziu, w którym to
"normalność zachowań nigdy nie obowiązywała". Tytułowe opowiadanie
Dożywocie opublikowane zostało wcześniej w antologii
Kochali się, że strach, wydanej w 2007 roku nakładem wydawnictwa Fabryka Słów. Stało się ono inspiracją do stworzenia dalszych historii, jakie mają miejsce w Lichotce – starym domu na odludziu, który przesiąknięty jest gotyckim klimatem. Na ostatniej stronie okładki widnieje napis:
Lichotka. Dom nad rozlewiskiem to przy tym komórka na graty. Gotycka rozpusta budowlana, a w środku sen szalonego stolarza.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Głównym bohaterem utworu jest Konrad Romańczuk, który dziedziczy Lichotkę po bliżej mu nieznanym krewnym. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie mieszkańcy owego domu – tytułowi Dożywotnicy. Pierwszym, którego spotyka Konrad, jest anioł. Ale nie taki zwykły to anioł, ponieważ ma sto pięćdziesiąt centymetrów wzrostu, ubiera się w sięgający za kolano T-shirt z Garfieldem, ma bamboszki na nogach, celofanowe włosy, skrzydła pokryte mięciutkim pierzem, na które jest uczulone. Forma "uczulone" ma swe uzasadnienie, ponieważ anioł nazywa się Licho i wszyscy, łącznie z nim samym, odnoszą się do niego w rodzaju nijakim. Kolejny Dożywotnik – to widmo panicza-poety Szczęsnego, opanowanego przez wizję romantycznej miłości i obdarzonego samobójczymi zapędami (raz już popełnił samobójstwo, strzelając sobie w głowę w kapuście). Ubrany jest w niebieski frak i
"wściekle żółtą kamizelkę". Każdemu poloniście nasunie się od razu widok tytułowej postaci
Cierpień młodego Wertera Goethego. Panicz jest uciążliwym lokatorem, ciągle mówiącym wierszem i ogarniętym pasją tworzenia. Mieszka w zapuszczonej bibliotece na piętrze domu i jak sam mówi oburzony:
Cóż znaczy pospolity nieład wobec ogromu poetyckiej wizji? Mamże myśli porządkami zaprzątać, gdy dusza nam martwym wzlatuje światem w rajską dziedzinę ułudy? Ach, doloż moja, ciężka doloż!… Bez serc, bez ducha, to szkie…
Na tym nie kończy się spis bohaterów tomu. Autorka umieściła w pobliskim jeziorze cztery utopce, które chętnie spędzają także czas w wannie Konrada; Krakersa – mitologicznego stwora z mackami, który szerzenie zagłady zastąpił zamiłowaniami kulinarnymi; kotkę o uroczym imieniu Zmora oraz różowego królika zwanego Rudolf Valentino, rozsiewającego zamęt i chaos niczym grypę. Mamy także dozorcę Szymona, który od czasu do czasu pomaga Konradowi dopilnować porządku w Lichotce.
Jak widać, bohaterowie są nieszablonowi. Każdy z nich ma swoje unikalne cechy, które wnoszą niezwykły koloryt do opowiadań. Postacie wplątane są ponadto w absurdalne sytuacje, które służą wyśmiewaniu się z kultury epok minionych oraz szeroko rozumianej popkultury, jaka razem z Konradem przybyła do spokojnej Lichotki. Autorka poprzez swe postacie pokazuje siebie jako bardzo dobrą obserwatorkę rzeczywistości.
Utwory są krótkie i opisują kolejne etapy przywracania Lichotce dawnej świetności. Pomiędzy częściami głównej linii fabularnej pojawiają się coraz bardziej absurdalne epizody, które przyprawiają o uśmiech nawet najbardziej ponurych czytelników i wciągają w ten niesamowity świat. Fabuła jest świetnie skonstruowana: z każdą kolejną przygodą bohaterowie stają się nam coraz bliżsi i jednocześnie coraz bardziej nieprzewidywalni. Czytelnik od pierwszej do ostatniej kartki nie wie, co się jeszcze może wydarzyć.
Mocną stronę tej książki z pewnością stanowi humor. Dialogi bohaterów są przemyślane i dopasowane do ich charakteru, kontrast pomiędzy poszczególnymi postaciami widać właśnie na płaszczyźnie ich języka, co w połączeniu z ich przedziwnym wyglądem daje prawdziwie komiczny efekt. Zwracanie się do Licha w rodzaju nijakim uważam za bardzo dobry zabieg językowy, który dodaje humoru i tak dawkowanego w dość znacznych ilościach. Widać, że autorka doskonale wie, co robi, ma świadomość tworzenia i łączenia elementów, które pozornie do siebie nie pasują.
Jest to lektura lekka i przyjemna, ale i bawiąca się z czytelnikiem wspomnianymi już odniesieniami literacko-kulturowymi. Jeżeli ktoś zna najwybitniejsze utwory Mickiewicza i Słowackiego oraz odnajduje się w kulturze popularnej, to na pewno odszukiwanie tych nawiązań i odczytywanie ich w kontekście fabuły pozwoli bawić się na nieco innym poziomie. Jednocześnie pisarka wykorzystuje tradycje do stworzenia humoru, który bawi i nie nudzi. Sposób, w jaki Marta Kisiel wykorzystuje romantyczne nawiązania, stanowi więc wielką zaletę książki. Język, jakim posłużyła się autorka, jest nadto wartki, lekki, barwny oraz soczysty. Bawi się ona słowem i zaprasza do zabawy swoich czytelników.
Książkę Marty Kisiel uważam za godną polecenia wszystkim tym, którzy chcą dobrze się bawić – chociaż szkoda, że powieść szybko się kończy (jak zapowiada autorka, dalszego ciągu przygód bohaterów nie będzie). Wydanie Fabryki Słów cieszy oko, grafika na okładce oddaje charakter Lichotki, tak jak i całego utworu. Same opowiadania spodobają się nawet tym, którzy na co dzień za fantastyką nie przepadają. Książka jest bardzo dobra (udany debiut!) i nie żałuję żadnej chwili spędzonej w towarzystwie uroczych Dożywotników.
Tytuł: Dożywocie
Autor: Marta KisielAutor okładki: Marcin Warzecha, Paweł Zaręba
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: 19 listopada 2010
ISBN-13: 978-83-7574-253-4
Oprawa: miękka
Wymiary: 125 x 195 mm
Seria: Asy polskiej fantastykiGdzie kupić

cena: 34.90 złcena: 32.00 zł
zamów! 
Waszym zdaniem...