18-12-2011 19:45

Diabłu ogarek. Czarna wierzba - Konrad T. Lewandowski

Kabura, cep i biedne koniki
Autor: Inkwizytor
Redakcja: Staszek 'Scobin' Krawczyk

Diabłu ogarek. Czarna wierzba - Konrad T. Lewandowski Kolejny pisarz sięgnął po przebogate realia XVII-wiecznej Rzeczpospolitej. To cieszy, bo są one jak na razie ogromnie niewykorzystanym źródłem pomysłów, inspiracji i motywów, które warto opowiedzieć na nowo. Temat "diabła za miedzą" wziął na warsztat Konrad T. Lewandowski i… ciężko powiedzieć, co z tego wynikło.

Z jednej strony Lewandowski ma lekkie pióro, pisze dowcipnie i z polotem, żeby nie powiedzieć: fantazją. Bohaterem jest woźny sądowy, co już samo w sobie stanowi kopalnię pomysłów, które zresztą autor wykorzystuje – i to umiejętnie. Jest tajemnicze "coś" siedzące w Czarnej Wierzbie, jest konflikt z biskupem… Ale z drugiej strony – Lewandowski momentami strzela z armaty do komara. Na cóż aż możnych Radziwiłłów do intrygi włączać? Magia pogańska, zioła, diabły (momentami robi się wiedźmińsko) – świetnie! Ale jakie licho podkusiło autora, żeby zakończyć książkę nijak niepasującym rytuałem pseudokatoptromantycznym? Biskup krzyw na woźnego? Rewelacja! Ale nie spodziewałem się hiszpańskiej inkwizycji.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Nie spodziewałem się też kilku innych rzeczy. Imć pan Lewandowski, mimo głoszenia szlacheckiego rodowodu (choć pięciu tynfów nie dam, że jegomość Walerian Nekanda-Trepka w dziele swym o nim nie wspomniał), w siodle najpewniej nigdy nie siedział, broni – poza cepem chyba, o czym dalej – w rękach nie trzymał, a o sarmatyzmie wie tyle, ile u Hoffmana widział. Książkę można by napisać w realiach starożytnego Egiptu, Sanacji, epoki Edo – byłaby równie dobra lub równie zła. Skąd tak surowa ocena? Ano…

Nawet u osoby nieznającej XVII-wiecznych realiów radość wzbudzić musi opis "obiadu", jaki wydaje Janusz Radziwiłł (skądinąd wespół z Bogusławem, opisanym zupełnie nie po Sienkiewiczowsku, jako nerwus i furiat. Ale skąd taki pomysł i czym ubogaca fabułę – tego już autor nie zdradza). Otóż na stole księcia Świętego Cesarstwa Rzymskiego (a, byłbym zapomniał: w trakcie opisywanych wydarzeń, w 1638 roku, Janusz ma dwadzieścia sześć, a Bogusław osiemnaście lat – i już marzą o koronie, wręcz knują!) pojawiają się szynka i kiełbasa w plasterkach (sic!), zupa z soczewicy (sic!) oraz jako pieczyste – pasztet. Szkoda, że autor nie zapoznał się z materiałami źródłowymi, nie dowiedział się, jak jadano u innych Radziwiłłów, np. Karola Stanisława czy Hieronima Floriana. W każdym razie przyszły hetman wita gości kęsem podwawelskiej… Istotnie, fantastyka pierwszej klasy. Brak wiedzy czy nawet wyobraźni kulinarnej widoczny jest zresztą wielokrotnie, autor z lubością karmi bohaterów jajecznicą i wódką…

Osobnym zagadnieniem jest opisywana w książce broń. Główny bohater, imć Lawendowski, walczy cepem: chłopskim, prostackim cepem, którego bijak został wydrążony i wypełniony ołowiem. Wyjaśnienie jest ciekawe (przodkowie krzyżowcy po powrocie z Ziemi Świętej złożyli broń w kościele parafialnym, a potomkom zakazali używać mieczy w przypadkach innych niż krucjata). Nie wiem natomiast, w jaki sposób główny bohater chowa tę broń "dla niepoznaki do cholewy buta". Nigdzie nie jest opisana jako nunczaku. Idźmy dalej. Jeden z krewniaków głównego bohatera walczy broną (sic!) którą ciska w przeciwników, a jeszcze inny – uwaga, proszę trzymać się krzesła – koromysłem z dwoma wiadrami, ponabijanymi hufnalami. Żeby było jeszcze zabawniej, broni tej, jak mniemam dwuręcznej, używa, siedząc w siodle. Biedny konik.

Dodam jeszcze, że inny bohater strzela w karczmie z muszkietu. Trzyma go jedną ręką, kolbę opierając o biodro. Drugą ręką trzyma świecę. Muszkiet natomiast przewożony jest pod czaprakiem. POD czaprakiem, czyli materiałem mającym chronić wierzchowca. Kolejny biedny konik.

Pan Lawendowski dziwuje się, skąd lisowczycy w ziemi liwskiej. Cóż, dziwi to zdziwienie, skoro od trzech lat formacja była rozwiązana, w związku z czym bezrobotni elearzy mogli być gdziekolwiek, nawet na służbie u moskiewskiego cara. Podobnych nieścisłości jest sporo, np. dowódcą dragonów jest setnik, a nie, dajmy na to, kapitan (dragoni jako piechota konna cudzoziemskiego autoramentu używali stopni zachodnich). Jeden z koszmarniejszych błędów: łuki przewożone są nie w sajdakach, ale… w kaburach. Zdarzają się też potworki językowe takie jak "fosforyzujący psi szkielet". Nie "mieniący się", nie "migoczący w blasku księżyca", tylko właśnie "fosforyzujący".

Mimo to nie można odmówić Lewandowskiemu swady, dzięki której pisze on płynnie, rzekłbym nawet – gawędziarsko. Zwłaszcza opisy, zawierające po częstokroć zabawne porównania, godne są wysokich ocen. Gawęda autora, z zatrzymywaniem się co chwila przy różnych detalach (nadawanie imion w zaścianku, wynalazki niemieckiego rusznikarza itp.) opisywanych bardzo smakowicie, nadaje tekstowi charakteru szlacheckiej sylwy. Szkoda tylko, że charakteru, a nie treści…

Rozpisałem się o błędach, lecz podkreślam raz jeszcze – książka została napisana łatwo przyswajalnym językiem, czyta się ją szybko (ja poradziłem sobie w trzy wieczory, rechocząc co kilka stron) i na pewno sięgnę po część drugą. Naturalnie, z nadzieją zarówno na wciągającą lekturę, jak i na znalezienie kolejnego bukiecika kwiatków. Takich jak np. "Spięli konie i ruszyli ku rozwartej piczy piekieł".
6.0
Ocena recenzenta
4.92
Ocena użytkowników
Średnia z 6 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 2
Obecnie czytają: 1

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Diabłu ogarek. Czarna wierzba
Cykl: Diabłu ogarek
Tom: 1
Autor: Kondrad T. Lewandowski
Wydawca: Wydawnictwo RM
Data wydania: 26 września 2011
Liczba stron: 280
ISBN-13: 978-83-7243-892-8
Oprawa: miękka
Wymiary: 125 x 195 mm
Cena: 29,90 zł




Słowa kluczowe:

Diabłu ogarek. Czarna wierzba, Konrad T. Lewandowski

Powiązane artykuły:

» Diabłu ogarek. Czarna wierzba - Konrad T. Lewandowski (recenzja - baczko)
» Diabłu ogarek. Kolumna Zygmunta - Konrad T. Lewandowski (recenzja - baczko)
» Anioły muszą odejść - Konrad T. Lewandowski (recenzja - Zicocu)
» Legendy cyberkatakumb - Konrad T. Lewandowski (recenzja - Capricornus)
» Legendy cyberkatakumb - Konrad T. Lewandowski (recenzja - Zicocu)

Powiązane noty:

» Diabłu ogarek. Kolumna Zygmunta
» Bohaterowie się odradzają
» Perkalowy dybuk
» Śląskie dziękczynienie
» Faraon wampirów (eBook)

Powiązane wieści:

» Znamy datę premiery nowej powieści Konrada T. Lewandowskiego
» Kabura, cep i biedne koniki
» Polska szlachecka w fantastycznym sosie
» Nowy tom Diabłu ogarek
» O nowej powieści Lewandowskiego


Recenzje użytkowników:


Jeszcze nikt nie napisał własnej recenzji. Możesz być pierwszy(a)...

Dodaj recenzję dodaj swoją recenzję

Waszym zdaniem...


Strony:  [1]  [2]  [3]  [4]  »
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Jajecznica i w Krzyżakach była
18-12-2011 20:08
~Sc

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Tak z ciekawości. Co Ci nie pasuje w jajecznicy? Bo o ile resztę zastrzeżeń rozumiem i popieram to tego nie mogę rozgryźć ;)
18-12-2011 21:42
~

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Widać że autor chciał zarobić na pisarstwie Komudy, ale nie oszukujmy się.Żeby pisał choć w połowie tak dobrze wypadałoby odbyć prawdziwe studia historyczne.I mieć trochę talentu..
18-12-2011 23:04
Inkwizytor
Ocena:
0
(+1) [troll]
Serwowanie bohaterom jajecznicy jest najpłytszym zabiegiem kulinarnym w historii literatury :P
Jest to mniej więcej tak wyrafinowane jak "wchodzicie do karczmy, przy każdym stoliku siedzi najemnik w kolczudze i pije piwo". Bez polotu innymi słowy. Zwłaszcza, że wystarczy poczytać co wtedy jadano.
19-12-2011 00:58
~Autor

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Dawno się tak nie ubawiłem czytając krytykę na Polterze. Kabaret recenzencki popieram!
19-12-2011 08:33
zigzak
Ocena:
+5
(+1) [troll]
czytelnicy też się świetnie bawią, oglądając kabaret Autorski :)
Więc korzyść obupólna
19-12-2011 09:58
~czyelnik

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Też czytałem to "dziełko". Autor skompromitował się kaburami i uzbrojeniem w ogóle. Drugiej części do ręki nie wezmę.
19-12-2011 10:21
baczko
Ocena:
+8
(+1) [troll]
@up

Drogi Autorze, czy mogę prosić o ustosunkowanie się do krytyki recenzji? Tzn. jeżeli uważasz, że recenzent sie myli w kwestiach historycznych to pokaż w jakich miejscach, wykaż te błędy - wtedy na pewno wszyscy nauczymy się czegoś więcej niż przez takie zgryźliwe jednolinijkowce ;)
19-12-2011 10:30
XLs
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Ech sie wydaje że autor nie odrobił zadania domowego. Szkoda:D cep który z natury swej jest dość dużym narzędziem jest zbyt duzy by go chować. Chyba że nasi szlachta przejeli to od japońskich samurajów zbiegających z kraju których ponoć usiekli:D
19-12-2011 10:35
zigzak
Ocena:
0
(+1) [troll]
sprawe mozna było jeszcze obejść przy pomocy sierpa, kosy na sztorc i rączki od koła młyńskiego, żeb tak pozostać w klimatach samurajów :)
19-12-2011 10:37
zegarmistrz
Ocena:
+4
(+1) [troll]
A najśmieszniejsze jest to, że napisał to facet, który lubi sobie w książkach ponarzekać, że świat nie dorównuje mu możliwościami intelektualnymi.
19-12-2011 10:40
XLs
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Zigzaku a znasz tą historie o ubitych samurajach przez szlachciców naszych. Który to fakt nie oddaje lepszej sztuki władania mieczem czy szablą naszych rodaków, gdyż ponoć japończycy z nami pili rady nam nie dali, nas obrazili i skonczyło się na dwóch kopczykach:D
(gdzieś to czytałem a dziś nie umie znaleźć może wiesz gdzie to można znaleść?)

(wiesz szukam wytłumaczenia nunchaku:P)
19-12-2011 10:40
zigzak
Ocena:
0
(+1) [troll]
wszystko jasne - chłopi na Okinawie też spuścili manto samurajom - cepami i innym sprzętem rolniczym :)
Więc szlachta, wyposażona w podobny asortyment bojowy pewnie też by dała radę :)
19-12-2011 10:50
Inkwizytor
Ocena:
+1
(+1) [troll]
XLs - też słyszałem tę historię, nawet opowiadałem ją na paru prelekcjach konwentowych (jako "pół-legenda, pół-prawda, pół-nieprawda"), niestety nigdy nie dotarłem do źródła historycznego więc nie podam, ale JAKOBY zrobiono w XIX wieku ekshumację gości, jest też RZEKOMO zachowany zapis w księdze grodowej który opisuje ich jako "tatarskich posłów" :) A, i jeszcze dodam, że PODOBNO ci Japończycy zostali zastrzeleni.
Ale raczej nie z łuku przewożonego w kaburze :)
19-12-2011 11:20
XLs
Ocena:
+1
(+1) [troll]
@Inkwizytor
Ja właśnie czytałem artykuł niby oparty na źródłach, dodatkowo dość stary bo w okolicy 1998. Tylko nie mogę tego w domu znaleźć, to było jakieś pismo z historią związane.
Fakt mogli zostać zastrzeleni, było to dawno więc dobrze tego nie pamiętam. Ale jedno jest pewne, jeśli Japończycy byli w Polsce to Szlachcic który zastrzelił takiego mógł mieć cepa w but chowanego czyli nunchaku :D (dobra nabijak się wiem i przepraszam!)

Ps jeśli to prawda że nasi japońców ubili to nie ma się co Japoniaa podniecać i zamiast l5r ccg i l5r rpg, w Dzikie Pola i Veto grać!:D

Nasza polska kinematografia powinna się Komudą zająć
19-12-2011 11:29
zigzak
Ocena:
0
(+1) [troll]
eee, tam, Komudą :) Lawendowskiego będzie łatwiej - rzuci się w rekwizyty kabury, wódkę i jajecznicę i nie rzeba się przejmować prawdą historyczną :D
19-12-2011 11:43
Inkwizytor
Ocena:
0
(+1) [troll]
Poza tym polska kinematografia ma doświadczenie jeśli chodzi o katowanie koników :)
19-12-2011 11:48
Scobin
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Dużo napisaliśmy o błędach "historycznych", więc na wszelki przypadek przypomnę, że pod innymi względami (fabularnym, stylistycznym) nie jest to zła książka – ani według obecnego recenzenta, ani według poprzedniego. :-)

EDIT (27 IV 2012): Na prośbę jednego z czytelników zamieszczam ostrzeżenie: wiele z dalszych komentarzy nosi wszelkie znamiona flame'a. W ramach moderacji staraliśmy się kasować wszelkie wypowiedzi wyraźnie łamiące regulamin serwisu, ale mamy sygnały, że to, co pozostało, nadal może być zbyt ostre. Czytelniku – zostałeś ostrzeżony.
19-12-2011 12:54
zigzak
Ocena:
0
(+1) [troll]
no nie, zła nie jest...

Pytanie - czy według recenzenta jest dobra? :)
19-12-2011 13:00
~Autor

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Nie dam się sprowokować. Od wczoraj mam zbyt duży ubaw i nie zamierzam zmieniać nastroju!
Ewentualnie doradzę, że gdy ktoś ma jajecznicę na oczach, to wycieraczki samochodowe będą lepsze od książki.
19-12-2011 13:02
Inkwizytor
Ocena:
+4
(+1) [troll]
Książka z "rozwartą piczą piekieł" nie może być zła ex definitione :)
19-12-2011 13:04
Scobin
Ocena:
+4
(+1) [troll]
Wydaje mi się, że na podstawie tej i poprzedniej recenzji można wyciągnąć taki wniosek: czytelnik, który ceni sobie dokładność historyczną, prawdopodobnie będzie zawiedziony. Czytelnikowi, dla którego ta dokładność nie ma większego znaczenia (czy to ze względu na mniejszą wiedzę o epoce, czy z dowolnego innego powodu), jej brak zapewne nie będzie przeszkadzać.
19-12-2011 13:05
~Autor

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+1
(+1) [troll]
No dobrze, żeby nie było, że na powagę mnie nie stać... (zajady mi się robią aż po uszy jak na ten flejm patrzę) Ehem! Zatem:

Ja wolę Francuzów i to z jaką nonszalancją traktują oni własną historię. Od "Trzech muszkieterów" nikt przy zdrowych zmysłach nie wymaga idealnej musztry muszkieterskiej. Ja się realiów historycznych trzymam dużo bardziej od Francuzów, ale zawsze trafi się nawiedzony purysta, jak wyżej.
Przypomnę, że antenat Inkwizytora pokolenie temu czepiał się batystowych majtek u Sapkowskiego.

To była moja pierwsza i ostatnia wypowiedź serio na tym wątku. Od tej pory będą już tylko jaja z jajecznicy...
19-12-2011 13:13
Malaggar
Ocena:
+9
(+1) [troll]
Ja wolę Francuzów i to z jaką nonszalancją traktują oni własną historię.
"Fajną" nonszalancję prezentują też Niemcy. Zwłaszcza w podręcznikach szkolnych!

Od siebie powiem, że od nonszalancji wolę zgodność historyczną, która na ogół nie szkodzi, a pomaga uniknąć baboli.
19-12-2011 13:21
~Autor

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Bohaterowie czasem muszą coś zjeść i jeśli wybiorą jajecznicę babol jest nieunikniony!
19-12-2011 13:37
Inkwizytor
Ocena:
+4
(+1) [troll]
Nie chodzi o nawiedzenie i puryzm, po prostu facet marzący o koronie Litwy i jednocześnie wydający "ucztę" rodem z baru mlecznego jest nawet nie tyle śmieszny co po prostu niewiarygodny. Przewożenie muszkietu - czy czegokolwiek - pod czaprakiem nie jest błędem historycznym, tylko absurdem i doprowadzi do szybkiego okaleczenia zwierzęcia. Tak samo jak walka tym nieszczęsnym koromysłem - a niech sobie szlachcic dla fantazji zrobił taką broń, proszę bardzo. Ale walka z konia byłaby niemożliwa.

Błędy historyczne (faktograficzne, nazewnicze) są absolutnie odrębną sprawą. Czy nikt nie wymaga idealnej musztry muszkieterskiej? Może nie - ale może jednocześnie taka musztra zawierała jakieś zabawne/dziwne/ciekawe elementy, które warto byłoby opisać? Dawne dzieje to kopalnia pomysłów. Historia w służbie pisarstwu!

(Poza tym ~Autor trafił przykładem jak kulą w płot, bo Dumas pisząc "Muszkieterów" inspirował się m.in. pamiętnikami Karola de Batz, pierwowzoru d`Artagnana. I jestem przekonany że wspomniane musztry nie polegały na wyciąganiu muszkietów spod czapraków)
19-12-2011 13:37
~Autor

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Z całą pewnością popełniłem jeszcze wiele innych, druzgoczących błędów historycznych. Moi bohaterowie oprócz jajecznicy jedzą też chleb smalcem!
19-12-2011 13:49
Inkwizytor
Ocena:
+1
(+1) [troll]
To nie błąd historyczny, nigdzie tak nie napisałem. Stwierdzam natomiast brak wiedzy i wyobraźni. Jajecznica, chleb ze smalcem... może szklankę herbaty do tego? A na obiad rosół i schabowe z ziemniakami? :)))

Kuchnia sarmacka to kolejne, wspaniałe bogactwo jakie zostawili nam przodkowie. Czemu na kartach książki nie pojawią się opisy sosów, z których SŁYNĘŁA Rzeczpospolita? Gdzie faramuszka, jadana niemal codziennie? Kasze, przyrządzane na dziesiątki sposobów? Szkoda.

No, ale na szczęście osiągnęliśmy consensus: wiedza historyczna przy pisaniu książek opisujących historię jest oczekiwana wyłącznie przez nawiedzonych purystów. No to panowie bracia, kończcie jajecznicę, łyk herbatki dla kurażu i hajda po muszkiety, bo pan setnik krzyw będzie! Urrrraaaa! :)
19-12-2011 14:04
~Autor

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Jajecznicą kolubrynę ładuj! Cel! Pal! Wrogowie ujajeni!
(dobrze że Szwedzi na to nie wpadli bo by Częstochowa padła...)
19-12-2011 14:14
~Tylda

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Przerażam samego siebie, ale muszę się zgodzić z autorem. To jakieś skrzywienie polskich fantastów (a może to wina pisarzy, z których duża część kończyła historię lub ma historyczne zacięcie), że wszystko musi być pisane z podręcznikiem lub kroniką w ręce. Wbijcie to sobie raz na zawsze do głowy, że nie każda książka osadzona w realiach jakiejś epoki, musi być książką historyczną (czy filmem, czy komiksem, czy...). Idźcie bojkotować, że w piratach z karaibów piraci nie cierpią na szkorbut...

19-12-2011 14:28
zigzak
Ocena:
+2
(+1) [troll]
Autor próbuję wprowadzić konfuzję śmiejąc się z siebie na równi z śmiejącą się z niego publicznością :)
Ot, kabareciarstwo pełną gębą :D
I tyle jaj, jakby to przynajmniej Wielkanoc była, a nie Boże Narodzenie.
Ech, kawalarze! ;)

Edycja:
Tyldo, paru miało szkorbut :)
19-12-2011 14:30
~Sc

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Dobra dalej nie rozumiem o co się czepiacie z tą jajecznicą. Z tego co zrozumiałem z recenzji (bo książki jeszcze nie miałem okazji czytać), nie była ona daniem na owej felernej uczcie, tylko bohater sobie ją wcinał w jakiejś karczmie czy na innym biwaku. Czy było to tylko jedyne opisanie pożywienie które bohater wcinał non stop przepijając wódką i stąd wasza 'kampania jajecznicowa'?
19-12-2011 14:37
zigzak
Ocena:
0
(+1) [troll]
nie tylko, wcześniej było sporo o samurajach :)
19-12-2011 14:40
~Autor

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Bo jajecznica wyjęta z kontekstu to młot na autora!
19-12-2011 14:41
~Autor

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Zigzak, wszak czymś trzeba rozbijać jaja na jajecznicę - krótki cep typu nunchaku jest idealny!
19-12-2011 14:46
Malaggar
Ocena:
+14
(+1) [troll]
O ile sama jajecznica jakoś szczegołnie nie razi mnie, to autor robiący idiotę z siebie, a który zapewne myśli, że robi idiotę z krytyka to widok doprawdy porażający.
19-12-2011 14:46
zigzak
Ocena:
0
(+1) [troll]
Malaggarze, to Autor, nie autor. A więc to Sztuka, nie robienie z siebie idioty.
Sztuka komiczna i radosna dodam.

Autorze, Sztuką jest tak rozbić jaja, by wilk był syty i owce całe :)
19-12-2011 14:50
Inkwizytor
Ocena:
+1
(+1) [troll]
@Tylda - przeczytaj raz jeszcze i recenzję, i moje wpisy. Realia historyczne, nazewnictwo to jedno, ale książka roi się błędów logicznych. Nie trzeba znać pamiętników i kronik, żeby wiedzieć:
- że po godzinie jazdy z muszkietem pod czaprakiem koń odmówi współpracy. A pewnie wcześniej
- że siedząc przy stole nie da się "nieznacznie sięgnąć po cep i schować do cholewy buta"
- że opisany sposób nabijania broni spowodowałby jej zniszczenie i poranienie strzelca
i tak dalej.

Historię zostawiamy, bo już ustaliliśmy że to domena nawiedzeńców :)

@sc - czepiamy się miałkiej wyobraźni tzw. pisarza :)
19-12-2011 14:57
~Autor

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Na wilka to najlepiej nabić garłacz przepiórczymi jajami. Będzie syty jak dostanie w pysk.
19-12-2011 14:57
~Autor

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+2
(+1) [troll]
P.S.
Proszę jeszcze wytłumaczyć miałkiemu i pozbawionemu polotu Sienkiewiczowi, że Imć Longinus nie mógłby walczyć dwuręcznym mieczem z konia jedną ręką. Ani trzech głów w misiurkach jednym zamachem...
A może prościej będzie wziąć mały młoteczek i puknąć się nim w... jajecznicę.
19-12-2011 15:04
zigzak
Ocena:
0
(+1) [troll]
a owca? Co z owcą?
19-12-2011 15:04
~Autor

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
W ciapki z żółtek będzie.
19-12-2011 15:09
~tylda

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Nie zawierzajcie podszywającym się pode mnie osobnikom. Zgadzam się z recenzją w 100%, poza jednym - dałbym ocenę mniejszą niż 6.

Generalnie przez ostatnie parę lat Polskę zalała fala nielotnej literatury pseudohistorycznej, pisana przez nieoczytanych grafomanów z ich wturwiającymi bohaterami z serii Mary Sue.
19-12-2011 15:17
~

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Czy tylko ja miałem wrażenie że w sarmackiej Rzeczypospolitej autor odnajdywał się równie dobrze jak napastnik reprezentacji San Marino w FC Barcelona? Niby kopać też umie, ale nie nadąża za akcją...
19-12-2011 15:20
Asthariel
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Krótko mówiąc, ktoś tu sobie robi jaja.
19-12-2011 15:23
dzemeuksis
Ocena:
+3
(+1) [troll]
Gratuluję autorowi recenzji wiedzy, która pozwoliła mu wychwycić "kwiatki" (wbrew temu jednak, co twierdzi, ich natura jest raczej merytoryczna, niż logiczna, ale nie o tym chciałem). Niemniej osobiście łyknąłbym to wszystko, jak młody pelikan, bez najmniejszego zgrzytu. I, jak mniemam, podobnie większość czytelników. Jeśli się mylę, tom głąb najwyraźniej. Jeśli zaś nie, to osnuwanie recenzji wokół tych zarzutów jest chybionym zabiegiem (chyba że jej głównym celem jest przysryw).
19-12-2011 15:35
malakh
Ocena:
+3
(+1) [troll]
@ realia w powieściach historycznych

Jeżeli olewamy oczywiste oczywistości historyczne, to po co pisać powieść w realiach historycznych? Nie lepiej fantasy w Neverlandzie, gdzie cepy mieszczą się w butach?
19-12-2011 15:55
~Sc

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+1
(+1) [troll]
W sumie, jeśli się włoży cep do cholewy buta i pochodzi trochę to jajecznica gwarantowana.
19-12-2011 15:59
Inkwizytor
Ocena:
+2
(+1) [troll]
@dzemeuksis - raczej wynika to z żalu że w sumie dobra książka została zarżnięta niewiedzą historyczną. Co do "większości czytelników" to raczej byłbym skłonny twierdzić że po "Diabłu ogarek" sięgną głównie fani XVII wieku (a nie np. admiratorzy hard SF, heroic fantasy czy Joanny Chmielewskiej) - i będą rozczarowani/rozbawieni.
19-12-2011 16:06
zigzak
Ocena:
0
(+1) [troll]
No tu racja - niestety Autor to nie Sapkowski, którego czytają/czytali ludzie różnych gustów, bo był w rankingu Polityki i był na niego szpan.

Ba, czytali go nawet ludzie nie mający zbyt dużo wspólnego z fantastyką i jej fanowstwem.

A że Autor nasz jajeczny jest niszowy, to takie produkcje dla zamkniętej grupy fanów odbijają się głośniej, bo i publiczność w bardziej kameralnej siedzi sali.
19-12-2011 16:13

Strony:  [1]  [2]  [3]  [4]  »






Konto Polter Plus

Księgarnia

Rakietowe szlaki tom 3
Reaktywacja kolejnej legendarnej antologii Lecha Jęczmyka, po Krokach w nieznane. O ile jednak ten drugi tytuł jest prze...

cena: 53.90 zł
cena: 47.00 zł
zamów!

Konkurs

Blogują

17 V :: Aesandill :: Zdziczałe zombie, czyli mi... (6)
17 V :: Zireael :: Średniowieczne potwory mają... (5)
17 V :: Szept :: Nadeszła Gra cz. 7 (8)
16 V :: zegarmistrz :: Rozdział 1: Areszt dla N... (13)
16 V :: Eliash :: W imię pokoju - raport nr 3 (18)
16 V :: Ruffle :: Steampunk MMO (Made in China.... (4)
16 V :: bohomaz :: A sześć lat temu... (23)
16 V :: Onslo :: Universal Brawlin' System (17)
16 V :: nerv0 :: Moje małe inspiracje (32)

Na forum

avatar Odpowiedzi: 48
Ostatni post: niuklik
Odpowiedzi: 615
Ostatni post: gacoperz
Odpowiedzi: 13
Ostatni post: mad5killz
avatar Odpowiedzi: 3
Ostatni post: Dawidek
avatar Odpowiedzi: 12
Ostatni post: Grzegorz Janusz

Najaktywniejsi

avatar
1. Asthariel
363 pkt.
avatar
2. baczko
281 pkt.
avatar
3. Qbuś
100 pkt.
avatar
4. lmn
87 pkt.
avatar
5. mr_mond
78 pkt.
avatar
6. night-wind
75 pkt.
avatar
7. cichutko
67 pkt.
avatar
8. Edgar Allan
55 pkt.
avatar
9. Scobin
44 pkt.
10. Camillo
40 pkt.
» Więcej o punktach

Facebook