26-02-2010 17:35

Decathexis - Łukasz Śmigiel

Jedno wielkie memento mori
Autor: Bartosz 'Zicocu' Szczyżański
Redakcja: Aleksandra 'Zsa-Zsa' Tomicka

Decathexis - Łukasz Śmigiel Pendergast jest szefem Inspektoratu – instytucji, która próbuje zdobyć prawa do zajmowania się zmarłymi w całym Kirkegaardzie. Obecnie zajmują się tym kapłani Morii, panującej religii. Królowa i jej zlaicyzowane środowisko, w tym nasz bohater, uważają, że pora skończyć z absurdalnymi obrzędami na cześć śmierci i zadbać o uświadomienie społeczeństwa. Prawdopodobnie konflikt władzy i kościoła zostanie niedługo rozwiązany – zbliża się Dies Irae: dzień, w którym odbędzie się sąd.

Decathexis to powieść oparta na jednym, konsekwentnie rozwijanym pomyśle. Świat, który gloryfikuje śmierć i wszystko, co z nią związane, jest zadziwiająco intrygujący – wciąga od pierwszej strony i nie pozwala się oderwać aż do ostatniej. Łukasz Śmigiel popisał się, kreując nowe uniwersum: dostajemy charakterystyczną religię z typowymi dla niej obrzędami, całkiem interesujący kraj z własnym ustrojem i historią, a nawet trochę technologicznych ciekawostek z Kirkegaardu. Na pierwszy rzut oka można również zauważyć, iż autor inspirował się w tworzeniu powieści najróżniejszymi dziełami i gatunkami literackimi: fragmenty tekstu to typowa opowieść spod znaku płaszcza i szpady, czasami pisarz posługuje się zabiegami znanymi z horrorów, w końcu dorzuca do tej mieszanki szalonego naukowca i jego steampunkowe wynalazki. Ostatnim tekstem o podobnym zakresie tematycznym, jaki czytałem, była Zadra – ale tekst Piskorskiego był, mimo wszystko, bardziej realistyczny, podczas gdy Śmigiel ucieka w przerażającą oniryczność świata Morii.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Muszę szczerze przyznać, że w Decathexis zaintrygowały mnie trzy rzeczy: okładka, tytuł i – co najważniejsze – nazwa świata. Kirkegaard – tak, to wyjątkowo interesujące. Po lekturze mam jednak wrażenie, że pisarz poszedł w trochę inną stronę, niż można było się tego spodziewać: nie wszedł w etykę aż tak głęboko, aby rozwijać czy interpretować w nowy sposób myśli wielkiego filozofa, choć sporo miejsca poświęcił sprawom wiary. Może i bym się do tego nie przyczepił, ale zawiódł mnie pod tym względem epilog – elementy szalonej religii przybierają tu nagle konkretny wymiar i końcówka powieści stawia czytelnika w absurdalnej sytuacji: po dwustu stronach okrutnej zabawy z Morią ma stać się świadkiem walki "tych dobrych" z żywymi trupami. I jakoś czar tego mistycznego, romantycznego Kirkegaardu pryska, a główną treścią powieści wydaje się rozwinięcie jednej z najsłynniejszych myśli Epikura: największe zło, śmierć, nie dotyka nas ani trochę, gdyż póki jesteśmy, nie ma śmierci, a odkąd jest śmierć, nie ma nas.

Tytuł jest niczym innym, jak krótkim streszczeniem finalistycznych elementów fabuły powieści [1]. Bo co łatwo odkryć, cały świat zmierza w Decathexis do jednego wielkiego oczyszczenia, które ma się odbyć poprzez śmierć i pogodzenie się z nią. Najwyraźniej widać to w historii głównego bohatera, którego Moria ściga przez cały czas, co zmusza go do pogodzenia się z jej nieuchronnością. Trochę szkoda, że pierwsza część cyklu kończy się jedynie zapowiedzią decathexis – i dla Pendergasta, i dla całego Kirkegaardu. Zresztą wspominałem już o tym, że epilog trochę mnie zawiódł: pisarzowi nie udało się w odpowiedni sposób zakończyć jego znakomitej pracy. I choćby któraś z kolejnych przygód w świecie Morii rzeczywiście miała być dla czytelników wielkim oczyszczeniem, to końcówka Decathexis jest raczej źródłem rozczarowania. Chciałbym się mylić, ale wszystko wskazuje na to, że będziemy świadkami walki dobra ze złem. Znowu.

Śmigiel nie wyróżnił się także w żaden sposób w dwóch kolejnych kwestiach: język jest czysto rzemieślniczą robotą, podobnie jak kreacja postaci. Jedynym, co poruszyło mnie w stylu pisarza, były liczne łacińskie wtręty, które dodały powieści smaczku. Natomiast nie zapadnie mi w pamięć żaden z bohaterów Decathexis: wszyscy są raczej zwyczajni, nawet szalony naukowiec. Może to dlatego, iż samo uniwersum jest tak niesamowite, że i najdziwniejsze postaci wydają się prozaiczne? Nie wiem, ale nie zżyłem się zbytnio nawet z Pendergastem, co chyba nie jest dobrym znakiem.

Jednak pomimo wspomnianych braków polecam Decathexis każdemu fanowi dark fantasy. Ostatnią tak mroczną powieścią spod znaku płaszcza i szpady, jaką czytałem, był Klejnot i wachlarz Feliksa Kresa – a to w moich ustach nielicha pochwała, gdyż jestem wielkim fanem autora Księgi Całości. Trochę obawiam się kolejnej powieści ze świata Morii, ale z pewnością ją przeczytam – może Śmiglowi uda się wybrnąć z oczywistej sytuacji w niezwykły sposób i jeszcze mnie zaskoczy?

[1] Decathexis – nazwa procesu występującego podczas dni żałoby, a polegającego na uświadomieniu sobie całkowitego braku bliskiej osoby i urealnieniu myśli, że wszystkie relacja z nią zostały bezpowrotnie zerwane (fragment powieści).
7.0
Ocena recenzenta
6.75
Ocena użytkowników
Średnia z 10 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 1
Mają w kolekcji: 7
Obecnie czytają: 1

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Decathexis
Cykl: Świat Kirkegaardu
Tom: 1
Autor: Łukasz Śmigiel
Autor ilustracji: Agata Cholewa
Wydawca: Grasshopper
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: 4 grudnia 2009
Liczba stron: 264
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 125 x 195 mm
Seria: Mroczny Świat
Cena: 29,00 zł



Galeria

Decathexis
Decathexis
Decathexis
Decathexis

Słowa kluczowe:

Decathexis, Łukasz Śmigiel, Świat Kirkegaardu

Powiązane artykuły:

» Decathexis - Łukasz Śmigiel (recenzja - Ludmo)
» Coś na progu 1/2012 - omówienie numeru
» Mordercy - Łukasz Śmigiel (recenzja - Zicocu)
» Demony - Łukasz Śmigiel (recenzja - Isabell)
» Demony - Łukasz Śmigiel (recenzja - Schleppel)

Powiązane noty:

» Decathexis
» Halloween
» Mogliby w końcu kogoś zabić
» Mordercy
» Demony

Powiązane wieści:

» Świat Decathexis w słowie i obrazie
» Decathexis jako komiks
» Łukasz Śmigiel w Radiu Wrocław
» Uniwersum Kirkegaardu na Facebooku
» Teaser Decathexis


Recenzje użytkowników:


Jeszcze nikt nie napisał własnej recenzji. Możesz być pierwszy(a)...

Dodaj recenzję dodaj swoją recenzję

Waszym zdaniem...

~Fenrir

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
...jakoś czar tego mistycznego, romantycznego Kirkegaardu pryska.
Gdzie był tam romantyzm O.o
03-03-2010 19:29






Konto Polter Plus

Księgarnia

Dom łańcuchów t.2 Konwergencja
Powstanie jest zagrożone wewnętrznym sporem o władzę. Czy garstka weteranów pokona trudności i wygra walkę?

cena: 35.00 zł
cena: 29.50 zł
zamów!

Konkurs

Blogują

17 V :: Aesandill :: Zdziczałe zombie, czyli mi... (6)
17 V :: Zireael :: Średniowieczne potwory mają... (5)
17 V :: Szept :: Nadeszła Gra cz. 7 (8)
16 V :: zegarmistrz :: Rozdział 1: Areszt dla N... (13)
16 V :: Eliash :: W imię pokoju - raport nr 3 (18)
16 V :: Ruffle :: Steampunk MMO (Made in China.... (4)
16 V :: bohomaz :: A sześć lat temu... (23)
16 V :: Onslo :: Universal Brawlin' System (17)
16 V :: nerv0 :: Moje małe inspiracje (32)

Na forum

avatar Odpowiedzi: 48
Ostatni post: niuklik
Odpowiedzi: 615
Ostatni post: gacoperz
Odpowiedzi: 13
Ostatni post: mad5killz
avatar Odpowiedzi: 3
Ostatni post: Dawidek
avatar Odpowiedzi: 12
Ostatni post: Grzegorz Janusz

Najaktywniejsi

avatar
1. Asthariel
363 pkt.
avatar
2. baczko
281 pkt.
avatar
3. Qbuś
100 pkt.
avatar
4. lmn
87 pkt.
avatar
5. mr_mond
78 pkt.
avatar
6. night-wind
75 pkt.
avatar
7. cichutko
67 pkt.
avatar
8. Edgar Allan
55 pkt.
avatar
9. Scobin
44 pkt.
10. Camillo
40 pkt.
» Więcej o punktach

Facebook