Autor:
Adrianna 'Naridena' PiecykRedakcja: Aleksandra 'Zsa-Zsa' Tomicka

Dlaczego lubimy Fabrykę Słów? Bo ma fajne grafiki. Dlaczego nie lubimy Fabryki Słów? Bo nie stroni od wydawania pojedynczych opowiadań w postaci autonomicznych tomów, co sprowadza się do ogólnego stwierdzenia, iż łączny koszt czteroksięgu zatytułowanego
Upiór Południa pióra Mai Lidii Kossakowskiej, to jakieś straszne nieporozumienie. Chociaż w tym przypadku nawet określenie "czteroksiąg" jest hiperbolą. Opowieści są krótkie, nadrukowane gigantyczną czcionką, na grubym papierze, z wielkimi marginesami, absolutnie niewarte swojej ceny. O ileż przyjemniej czytałoby się grubszą książkę, podzieloną na rozdziały, bez ryzyka pomylenia kolejności tomów… Tak, wiem, że z fantastyki w Polsce trudno wyżyć. Ale czytelnik też ma swoje prawa. Starczy marudzenia na rzeczy, tak naprawdę, nieistotne. Nie forma, a treść jest najważniejsza.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Książkę otwiera tajemniczy prolog, którego bohater z pogardą wyraża się o turystach, współczesnych kobietach i mężczyznach. Dziwne kilka stron nie znajduje wyjaśnienia w pierwszym tomie, pozostaje zagadką. Czy do samego końca serii…?
Czerń jest historią korespondenta wojennego polskiego pochodzenia. Jacek Wilczyński spędził wiele lat w Afryce i teraz ma wiele przemyśleń na jej temat. Opowiada, nie przebierając w słowach, jak to na Czarnym Kontynencie nie jest gorąco, czego to nie przeżył po powrocie, jak to nie ułożył sobie życia… Od pierwszych zdań czuć, że bohater do tej Afryki wróci. Przejdzie tam to po swoje
katharsis. Po drodze bedzie miał kilka przygód, prowadzących nieuchronnie ku rozwiązaniu. Może właśnie zakończenie, a właściwie jego brak, stanowi jakieś zaskoczenie, jednak niewielkie. Wszechogarniający marazm. Morał prosty i jasny jak słońce: jakkolwiek do przodu nie będziesz, tył i tak cię dogoni.
W kwestii stylu, minipowieść w takim klimacie jest oczywiście mroczna, trudna i traumatyczna, więc należało to jakoś podkreślić. Nie wystarczą wszak zwyczajne opisy ciężko doświadczonego mężczyzny − do głębi psychologiczne i w sumie dość przyziemne. Gdyby nie malownicze opisy tortur, śmierci i krwawe bóstwo, ciężko byłoby połączyć opowiadanie z gatunkiem fantasy, bliżej mu do Tomka Wilmowskiego "po przejściach". Kossakowska zafundowała nam kilka, strategicznie rozmieszczonych, wyjątkowo obrzydliwych obrazków, których osobiście nie polecam do obiadu.
Charakterystyczne dla cyklu, co pokażą kolejne jego tomy, są również retrospekcje, które przy pierwszym spotkaniu są może ciekawe, ale później zwyczajnie męczą. Co więcej, wprowadzają w sumie niepotrzebny chaos fabularny. Oddzielenie poszczególnych części graficznie to jednak trochę za mało. Mimo wszystkich uchybień, na które nie sposób nie zwrócić uwagi, czyta się
Czerń całkiem przyjemnie. Pozostaje również nadzieja pokładana w kolejnych tomach
Upiora Południa
Waszym zdaniem...