29-11-2011 21:04

Anioły muszą odejść - Konrad T. Lewandowski

Autor: Bartosz 'Zicocu' Szczyżański
Redakcja: Staszek 'Scobin' Krawczyk

Anioły muszą odejść - Konrad T. Lewandowski Londyn dostał od bożka fantastyki zdecydowanie za dużo dobrych książek (najpierw doskonałe Nigdziebądź Gaimana, potem chociażby LonNiedyn Mieville’a), Warszawa – za mało. Czy otrzyma je w powieści Anioły muszą odejść, zapowiadanej jako polska odpowiedź na dzieło ze zdecydowanie najwyższej półki: Mistrza i Małgorzatę Michaiła Bułhakowa?

Zbliża się kolejny przerażający moment w dziejach Warszawy. Klątwa, która wisi nad miastem od prawie pięciuset lat, sprawia, że na jego ulicach pojawiają się demony. Jedyną nadzieją jest połączenie wyjątkowej pary mającej kontynuować tradycję Warsa i Sawy, obrońców stolicy. Ich spotkanie umożliwić mają anioły. Absurdalny humor Naczelnego, jak mówi o Bogu narrator, sprawia, że posłańcy niebiescy są wyjątkowo dalecy od obrazu, który utrwalił się w ludzkiej kulturze; Warszawę ocalić próbują szesnastowieczny husarz, współczesny ateista, pracownik szczebla wojewódzkiego z czasów Gomułki i młoda męczennica o niewyparzonym języku.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Anioły muszą odejść to powieść, którą czyta się błyskawicznie. Szybko rozwijająca się fabuła, mnóstwo nagłych zwrotów akcji i częste zmiany narratorów sprawiają, że tekst ma ogromną siłę przyciągania i po prostu nie sposób się przy nim nudzić. Olbrzymi wpływ na to ma doskonały prolog: zagubienie czytelnika, rzuconego przez autora w środek husarskiej szarży, w połączeniu z mroczną, poruszającą atmosferą powodują wybuch głodu dobrej literatury. Potem jest jeszcze lepiej: najpierw na chwilę uspokaja odbiorcę wyjątkowo powolne wprowadzenie leniwego narratora, ale pisarz przygotowuje kolejne uderzenie w postaci przerażającej interpretacji objawień na Siekierkach. Kiedy zaś zahaczająca o religijny horror opowieść o demonach łączy się z absurdalnie lekkim obrazem życia po śmierci (anioł ateista, który reedukuje dzieci nieświadome własnego zgonu? Tylko w Anioły muszą odejść) czyni z pierwszych rozdziałów powieści Lewandowskiego zapowiedź prawdziwej literackiej uczty i każe wierzyć, że czytelnik będzie miał do czynienia z tekstem naprawdę nietuzinkowym.

Niestety, ten czar pryska wraz z rozwojem fabuły. Najpierw znika gdzieś ekscytująca obrazoburczość – kiedy demony związane z fałszywymi maryjnymi objawieniami przybierają one "fizyczną" formę, stają się zwyczajnymi potworami, z którymi ścierają się anioły. To bodaj największa różnica między początkiem powieści a jej rozwinięciem – nagle ledwo poznane zło zmienia się w groźne, ale nie mające nic wspólnego ze strachem niebezpieczeństwo. To wpływa właściwie na całą historię: zakon szalonych redemptorystów, który przerażał, zostaje zastąpiony przez natchnionych kiboli i nadgorliwe słuchaczki Radia Maryja, a głównym zajęciem narratora staje się piętnowanie fałszywej wiary, dewocji, hipokryzji. Śmiech, wcześniej wywoływany chociażby przez Anioła Dobrej Rady znanego jako Leniwiec czy towarzysza Zaleszczuka Sławomira, w drugiej części powieści ma być powodowany prymitywnym humorem spod znaku bohaterki-idiotki czy zagrożenia życia przez odpryski nieczystości w oku. Fragmenty, w których narrator wyśmiewa współczesne polskie stereotypy, mogłyby stanowić mocną stronę powieści, gdyby nagle nie stawały się motorem napędowym fabuły. Podobnie sprawa ma się z teologicznymi dygresjami – byłyby interesujące, ale w pewnym momencie zaczynają dominować nad fabułą. Wszystko to wygląda tak, jakby Lewandowski w środku powieści przestał wierzyć, że wizja walki dobra ze złem z pogranicza horroru i groteski ma sens.

Nie znaczy to oczywiście, że w rozwinięciu Anioły muszą odejść nie ma niczego, co warte byłoby uwagi. Choć próba budowania groteski na fundamentach religijnego horroru i jednoczesnego wyszydzenia współczesnej dewocji wydaje się nietrafioną ideą, to trzeba przyznać, że fragmenty poświęcone przeszłym dziejom stolicy są wyjątkowo nastrojowe. Sceny palenia przyszłych demonów, publicznej egzekucji czy walk powstania warszawskiego naprawdę poruszają i budują klimat, który mógłby uczynić z tekstu Lewandowskiego utwór najwyższej klasy.

Niestety, książka Anioły muszą odejść nie stanie się zapowiadaną polską odpowiedzią na Mistrza i Małgorzatę. Trudno oczekiwać nawet, że powieść ta mogłaby stanąć obok innych ważnych tekstów oddających hołd wielkim miastom, jak chociażby Nigdziebądź Neila Gaimana. Zbyt dużo tutaj wyśmiewania i szyderstwa, za mało konsekwencji i zdrowej parodii. Tylko dla największych fanów polskiej fantastyki miejskiej.
6.0
Ocena recenzenta
5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Anioły muszą odejść
Autor: Konrad T. Lewandowski
Wydawca: G+J
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 20 kwietnia 2011
Liczba stron: 480




Słowa kluczowe:

Anioły muszą odejść, Konrad T. Lewandowski

Powiązane artykuły:

» Diabłu ogarek. Kolumna Zygmunta - Konrad T. Lewandowski (recenzja - baczko)
» Diabłu ogarek. Czarna wierzba - Konrad T. Lewandowski (recenzja - Inkwizytor)
» Diabłu ogarek. Czarna wierzba - Konrad T. Lewandowski (recenzja - baczko)
» Legendy cyberkatakumb - Konrad T. Lewandowski (recenzja - Capricornus)
» Legendy cyberkatakumb - Konrad T. Lewandowski (recenzja - Zicocu)

Powiązane noty:

» Anioły muszą odejść
» Diabłu ogarek. Kolumna Zygmunta
» Bohaterowie się odradzają
» Perkalowy dybuk
» Śląskie dziękczynienie

Powiązane wieści:

» Film poświęcony książce Anioły muszą odejść
» Spotkanie autorskie Konrada T. Lewandowskiego
» Nowa książka Lewandowskiego
» Nowy tom Diabłu ogarek
» Znamy datę premiery nowej powieści Konrada T. Lewandowskiego


Recenzje użytkowników:


Jeszcze nikt nie napisał własnej recenzji. Możesz być pierwszy(a)...

Dodaj recenzję dodaj swoją recenzję

Waszym zdaniem...


Strony:  [1]  [2]  »
coltazar
Marksizm wiecznie żywy
Ocena:
0
(+1) [troll]
1. W przeciwieństwie do autora recenzji książka podobała mi się bardzo. To właśnie inne spojrzenie, naśmiewanie się, beszczelne krytykowanie narodowych i religijnych ołtarzy stanowiło wg. mnie największy walor tej książki. Warto [a ja to zrobiłem] zastanawiać się nad swoją religijnością i patriotyzmem. Warto zdawać sobie sprawę, że każda moneta ma dwie strony.
A teraz o słabiutkiej recenzji:

1. Rezenzent napisał: "Choć próba budowania groteski na fundamentach religijnego horroru i jednoczesnego wyszydzenia współczesnej dewocji wydaje się nietrafioną ideą[...]" Dlaczego nie jest trafioną? Jest wyjątkowo trafioną trzeba tylko mieć dystans do siebie, swojej religijności i patriotyzmu. Podkreślam dystans.
2. Zaraz jednak pada odpowiedź w iście marksistowskim stylu "Zbyt dużo tutaj wyśmiewania i szyderstwa, za mało konsekwencji i zdrowej parodii."
Zdrowa parodia, zdrowa krytyka, zdrowo stawiane zarzuty itd. Nie ma czegoś takiego jak zdrowa parodia. Bo to sugeruje chorą parodię. Parodia może być udana lub nie. Śmieszna lub nie itd.
Zdrowa parodia sugerując chorobę sugeruje też u autora recenzji niezdrowe inklinację do czasów socjalistycznego dialogu opartego na schematach .....wiecie, rozumiecie, można, a nawet należy się śmiać ,
tylko powiedzcie po co ten śmiech,
czy on jest potrzebny, gdy trzeba pracować
i smiech może wam siły zabrać
i w domu z żoną nie będzie sił na śmiech,
a żona to żona,
co ja wam będę tłumaczył kim dla was jest żona
......
To nie był zdrowy post.
Był chory jak ta recenzja.
30-11-2011 08:12
~

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
wybuch głodu dobrej literatury - nie bardzo to rozumiem...
30-11-2011 08:33
dzemeuksis
Ocena:
0
(+1) [troll]
W przeciwieństwie do autora recenzji książka podobała mi się bardzo.

Czyli jaką ocenę byś wystawił? Ciekawie mnie to bardzo, bo nawet, jeśli dasz maksymalną, czyli 10/10, to nadal nijak to nie będzie "przeciwieństwem" do 6/10, czyli oceny wystawionej przez recenzenta.
30-11-2011 08:46
coltazar
masz rację
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Zwrot w przeciwieństwie był użyty w sposób niewłaściwy.
Powinienem raczej napisać, że książka Lewandowskiego podobała mi się bardziej [o wiele bardziej] niże recenzentowi.
Powinienem też napisać, że to co dla recenzenta jest wadą powieści dla mnie jest jej zaletą.
30-11-2011 10:10
Scobin
Ocena:
+2
(+1) [troll]
wybuch głodu dobrej literatury

Być może trzeba było się zdecydować na jaśniejsze sformułowanie. Ująłbym to tak: bierzesz książkę do rąk, czytasz pierwsze kilka (-naście, -dziesiąt) stron i liczysz na to, że "to będzie to!".

@coltazar

1. Wydaje mi się, ze wyszydzanie trudno udanie połączyć z horrorem. Ale i ja, i Zicocu możemy się mylić. :)

2. Nie wplatałbym w to namysłu nad tym, czy autor tekstu ma dystans do siebie, czy nie ma, bo rozmawiamy o tekście, nie o autorze. ;-)

3. Nie jestem pewien, dlaczego nie zgadzasz się na istnienie "niezdrowych parodii" (wolałbym tutaj słowo "niezdrowy" niż "chory"). Wydaje mi się, że recenzja dość wyraźnie sugeruje, jakie mogą być cechy przynajmniej jednej z ich odmian.

4. Mimo wszystko mam wrażenie, że w recenzji udało się dość dobrze uchwycić pewne cechy książki – niektóre z nich chyba rzeczywiście mogą być uznane przez jednych za zalety, przez drugich za wady. To by znaczyło, że zgadzacie się co do diagnozy, a różni Was ewaluacja (jeśli mogę się tu posłużyć tymi terminami).
30-11-2011 10:43
Eva
Ocena:
+2
(+1) [troll]
W przeciwieństwie do autora recenzji książka podobała mi się bardzo.
Doceniam szczerość, ale po pierwsze nie jestem pewna czy wszyscy są zainteresowani Twoimi stosunkami z autorem recenzji, a po drugie musisz chyba zdawać sobie sprawę, że taka deklaracja na początku krytycznego komentarza znacznie osłabia Twoją wiarygodność...

[Tak, wiem, to było niskie, ale jestem straszną fanką gramatyki]
30-11-2011 12:46
~coltazar

Użytkownik niezarejestrowany
ups
Ocena:
0
(+1) [troll]
Do Scobina
Nie zrozumiałem twojego zwrotu "Być może trzeba było się zdecydować na jaśniejsze sformułowanie".
1. Czy istnieje możliwość udanego połączenia horroru z wyszydzaniem? Ty i Zicocu a priori uważacie, że nie. Ja nie wiem. Wiem tylko, że wobec literatury [w czasach postmodernizmu] nie stawiam żadnych warunków a priori. W tym wszystkim jednak kluczowe jest użyte przez ciebie słowo "wyszydzanie". Dlaczego uważasz, że autor odnosi się z pogardą, drwi z ..... no właśnie z czego? Co takiego wyszydzał?
2. Nie chodziło mi o dystans autora powieści, ale o dystans czytelnika. Recenzent nolens volens musi być także czytelnikiem. Jeśli jednak uraziłem to przepraszam.
3. Nie wydaje mi się bym posiadał umiejętności, dzięki którym wyjaśniłbym leninowskie pochodzenie takiego sformułowania jak "zdrowa parodia". Niestety i recenzja nie wyjaśnia na czym polega zdrowa parodia. Może jakiś przykład książki zawierającej zdrową parodię. Z przyjemnością zmienię zdanie.
4. "To by znaczyło, że zgadzacie się co do diagnozy, a różni Was ewaluacja"
a) nic nie zrozumiałem
b) jakich was
c) recenzja jako diagnoza
Możesz to jakoś wyjaśnić?

Do Evy.
Przykro mi.
Odnosząc się negatywnie do recenzji jak to zostało postawione przez ciebie i Scobina negatywnie odniosłem się także do recenzenta.
Jeszcze raz mi przykro i jeśli tak.
To przepraszam autora recenzji.
Co nie zmienia faktu, że dla mnie recenzja jest słaba. Ocena zbyt niska, a używane w recenzji sformułowania niewłaściwe.
30-11-2011 15:52
Scobin
Ocena:
0
(+1) [troll]
Nie zrozumiałem twojego zwrotu "Być może trzeba było się zdecydować na jaśniejsze sformułowanie".

"Być może podczas redagowania recenzji Zicocu (jako autor) i ja (jako redaktor) powinniśmy byli wprowadzić jaśniejsze sformułowanie niż wybuch głodu dobrej literatury".


1. Czy istnieje możliwość udanego połączenia horroru z wyszydzaniem? Ty i Zicocu a priori uważacie, że nie.

Mój komentarz nie był tak zdecydowany. Co do Zicocu, to owszem, wyraził bardziej stanowczy osąd. Jeśli będzie miał czas i chęć, zapewne go uzasadni.


W tym wszystkim jednak kluczowe jest użyte przez ciebie słowo "wyszydzanie".

Zastosowałem je, zakładając, że Ty i Zicocu się co do niego zgadzacie (on użył tego wyrazu w recenzji, Ty zacytowałeś fragment, w którym znalazło się "wyszydzanie", bez żadnych komentarzy, ja to słowo po Was przyjąłem). Używam go w takim znaczeniu, jakie zostało przyjęte w recenzji – znajduje się w niej parę fragmentów, które je wyjaśniają.


2. Nie chodziło mi o dystans autora powieści, ale o dystans czytelnika. Recenzent nolens volens musi być także czytelnikiem. Jeśli jednak uraziłem to przepraszam.

Pisząc o "autorze tekstu", również miałem na myśli recenzenta. Nie czuję się urażony, po prostu uważam, że rozmawianie o ludziach zamiast o ich poglądach zazwyczaj szkodzi dyskusji. Tylko tyle, a skoro wycofujesz to sformułowanie (dzięki!), to problem przestał istnieć. :-)


3. Nie wydaje mi się bym posiadał umiejętności, dzięki którym wyjaśniłbym leninowskie pochodzenie takiego sformułowania jak "zdrowa parodia". Niestety i recenzja nie wyjaśnia na czym polega zdrowa parodia. Może jakiś przykład książki zawierającej zdrową parodię. Z przyjemnością zmienię zdanie.

Uwaga o "leninowskim pochodzeniu" wydaje mi się dość nieprzystojna. A jeśli chodzi o "zdrową parodię" w recenzji, to odwołałbym się do tekstu:

"Fragmenty, w których narrator wyśmiewa współczesne polskie stereotypy, mogłyby stanowić mocną stronę powieści, gdyby nagle nie stawały się motorem napędowym fabuły".

Kontekstem dla tego cytatu jest oczywiście przekształcenie konwencji w środku utworu. Innymi słowy, Zicocu (według mnie) stwierdza, że przerobienie horroru w drwinę nie wyszło powieści na dobre. Czyli "brak zdrowia" w tej parodii wiąże się z kontekstem, w jakim została umieszczona.

Natomiast w tekście istotnie brakuje dokładniejszej "charakterystyki wewnętrznej" owej parodii (to znaczy opisu i oceny tego, w jaki sposób pisarz posługuje się drwiną w tej części utworu). To rzeczywiście może być słabość recenzji, którą oczywiście jako redaktor powinienem był wychwycić – mój błąd.

Pozostaje pytanie, czy można w udany sposób przerobić w połowie książki horror w szyderstwo / parodię / drwinę. Jak wspominałem, wydaje mi się to trudne, ale może wcale takie nie jest? Może komuś już się udało? Na temat tego, czy Lewandowskiemu udało się właśnie w tej książce, nie będę się wypowiadał, ponieważ (1) to należy do autora, (2) nie miałem okazji czytać "Aniołów...".


4. "To by znaczyło, że zgadzacie się co do diagnozy, a różni Was ewaluacja"
a) nic nie zrozumiałem
b) jakich was
c) recenzja jako diagnoza
Możesz to jakoś wyjaśnić?


"To by znaczyło, że Ty i Zicocu dostrzegacie w recenzowanym tekście podobne cechy [krok pierwszy: diagnoza, obserwacja], ale inaczej je oceniacie [krok drugi: ewaluacja]".
30-11-2011 21:17
angel21
Ocena:
0
(+1) [troll]
Brzydka okładka xD
30-11-2011 21:55
~coltazar

Użytkownik niezarejestrowany
ok
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź.
01-12-2011 08:05
Małe uwagi:
Ocena:
0
(+1) [troll]
1. Husarz jest z XVIII wieku, nie z XVI.
2. Anioł Dobrej Rady jest "heretykiem", czyli protestantem, a nie "współczesnym ateistą". Takim jest jedynie tow. Zaleszczuk - choć też nie do końca "współczesnym", bowiem pochodzącym z czasów słusznie minionych.
3. Nie ma żadnego zastąpienie redemptorystów przez kiboli. Recenzentowi coś się pomieszało.

Ogólnie recenzja mocno mnie zawiodła. Szkoda, bo po Zicocu wiele się spodziewałem.

A tu ciekawostka - film, jaki kilka miesięcy temu nakręciliśmy o Aniołach....
01-12-2011 18:43
~Autor

Użytkownik niezarejestrowany
Uwagi Autora
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Jestem dziwnie pewien, że recenzent "Mistrza i Małgorzaty nie czytał", inaczej umiałby porównać.
Czy to takie trudne wygłosić tezę krytyczną i podać dla niej przykład? Zamiast snuć gołosłowne konfabulacje o "głodzie literatury" czy "zdrowej parodii". Natomiast zdania takie jak: "narrator wyśmiewa współczesne polskie stereotypy, mogłyby stanowić mocną stronę powieści, gdyby nagle nie stawały się motorem napędowym fabuły" są pozbawione sensu w języku polskim, mimo że z pozoru wyglądają na napisane po polsku, co polecam uwadze recenzenta i jego redaktora, bo trudno doprawdy pojąć o co recenzentowi chodzi a redaktor winien to wyłapać.
Ewidentnie zabrakło narzędzi krytycznych do rozbioru mojej powieści. A do tego doszła jeszcze wyraźna pobieżność lektury.
Cóż, "losy książek zależą od pojętności czytelników", jak mawiali starożytni Rzymianie.
02-12-2011 07:44
Scobin
Ocena:
0
(+1) [troll]
Odniosę się do tych fragmentów ostatnich dwu komentarzy – właściwie tylko najnowszego komentarza – do których mogę się ustosunkować jako redaktor nieznający omawianej książki. (W przypadku "zdrowej parodii" już w innym miejscu przyznałem się do błędu).

[...] zdania takie jak "narrator wyśmiewa współczesne polskie stereotypy, mogłyby stanowić mocną stronę powieści, gdyby nagle nie stawały się motorem napędowym fabuły" są pozbawione sensu w języku polskim

1. "Zdania takie jak", to znaczy jakie jeszcze?
2. Zacytowany fragment nie stanowi samodzielnego zdania, toteż jest ułomny z powodów składniowych. Ale w samej recenzji jest to część pełnego, poprawnego gramatycznie wypowiedzenia. Spytam zatem: co miałoby być w tym zdaniu bezsensownego?

konfabulacje o "głodzie literatury"

Dlaczego miałaby to być konfabulacja (czyli, jak rozumiem, zmyślenie)?

Pozdrawiam!
02-12-2011 13:13
~Autor

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Chłopcze, nie ściemniaj, nie udawaj Greka i nie broń grafomanii, do której powstania się przyczyniłeś!
Być może źle postawiłem cudzysłowy, powinienem był zacytować to zdanie od początku, ale istoty mojego zarzutu to nie zmienia. Poprawność gramatyczna nie wystarczy aby zdanie miało sens w języku polskim, który jest dla Ciebie językiem obcym.
Redakcję Portalu proszę aby jeśli choć trochę szanuje mnie i moją pracę zapewniła mi godnego recenzenta, a temu z kolei redaktora, który włada językiem polskim, a nie polskoidalnym. Tych panów zaś proszę wysłać na kurs kreatywnego pisania dla początkujących.
02-12-2011 15:14
malakh
Ocena:
0
(+1) [troll]
Tak czekałem, kiedy objawi się nam Przew... Autor, w pełnej krasie.

Natomiast zdania takie jak: "narrator wyśmiewa współczesne polskie stereotypy, mogłyby stanowić mocną stronę powieści, gdyby nagle nie stawały się motorem napędowym fabuły" są pozbawione sensu w języku polskim

Fakt, pozbawione sensu. Zwłaszcza, gdy wyrywa się kawałek zdania i rzuca od tak.

Być może źle postawiłem cudzysłowy, powinienem był zacytować to zdanie od początku, ale istoty mojego zarzutu to nie zmienia.

Zmienia. Urywek, który cytowałeś, większego sensu nie ma. Pełne zdanie - owszem.

Fragmenty, w których narrator wyśmiewa współczesne polskie stereotypy, mogłyby stanowić mocną stronę powieści, gdyby nagle nie stawały się motorem napędowym fabuły.

Co w tym zdaniu jest niezrozumiałego? Autor położył zbyt duży nacisk na obśmiewanie stereotypów, zaniedbując tym samym rozwój fabuły. Kolejne sceny nie służyły opowiadaniu większej historii, ale stwarzały pretekst dla owego obśmiewania.

Ja tak to zrozumiałem. A Autor jak?
02-12-2011 20:36
~Autor

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
To co jest motorem napędowym fabuły, musi być mocną stroną powieści. Słowem, logika zdania! Czyli coś co przerasta funkcjonalnych analfabetów.
03-12-2011 17:13
malakh
Ocena:
+2
(+1) [troll]
To co jest motorem napędowym fabuły, musi być mocną stroną powieści.

Bzdura. Niby dlaczego? A jak motorem napędowym fabuł będzie bezsensowne błąkanie się bohaterów po lesie?

Czyli coś co przerasta funkcjonalnych analfabetów.

Potwierdzasz tylko, że jesteś gburem. Siedzisz i myślisz nad teoriami spiskowymi, dlaczego to recenzji twoich książek nie ma prasie. Ale przecież odpowiedź już znasz - redaktorzy nie chcą mieć do czynienia ani z tobą, ani z twoimi powieściami. Nie dziwię się im. Niniejszym zasilam to liczne grono.
03-12-2011 17:51
~Autor

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Nareszcie jakaś dobra wiadomość!
Nie umiesz - nie pisz! Ja oczekuję kompetencji.
Natomiast w opinii bezmyślnych prostaków oczywiście mogę być gburem. Żadnej innej myśli oni z siebie i tak nie wykrzeszą.
Dodam jeszcze, że osobnik podający się za redaktora powinien odróżniać "wypowiedź" od "wypowiedzenia" - >jest to część pełnego, poprawnego gramatycznie wypowiedzenia< - wypowiedzenie to można dostać umowy o pracę, albo współpracy z portalem internetowym, czego mu życzę aby najszybciej.
03-12-2011 18:49
dzemeuksis
Ocena:
0
(+1) [troll]
Natomiast w opinii bezmyślnych prostaków oczywiście mogę być gburem. Żadnej innej myśli oni z siebie i tak nie wykrzeszą.

Bardzo lubię Pańską twórczość. Natomiast o tym, że czasami brakuje Panu dystansu przekonałem się już 1996 roku na Krakonie. Radzę zatem uważać z takimi stwierdzeniami, jak to zacytowane powyżej, bo w połączeniu z moim przypadkiem można by wyprowadzić następującą zależność: "miłośnicy książek Lewandowskiego, to bezmyślne prostaki". A nie jestem pewien, czy o to Panu chodzi. ;)
03-12-2011 19:16
~Autor

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Dystansu brakuje zawsze jeśli się w coś wkłada serce.
Jak długo można tolerować rozbestwionych grafomanów, którym poprzewracało się w głowach?
03-12-2011 20:00
Ocena:
0
(+1) [troll]
Recenzja jest jedną z najsłabszych w dorobku Zicocu. Wyraźnie zabrakło pomysłu na to, jak zabrać się do zrecenzowania książki (co wcale mnie nie dziwi, bo jest mocno osobliwa), a ponadto recenzent wyraźnie czytał ją po łebkach, skoro popełnił kilka dyskwalifikujących go błędów.

Proszę Cię tylko, Bartku, nie bierz tego do siebie - każdy ma prawo popełnić gorszy tekst, a ja i tak dalej uważam Cię za jednego z solidniejszych recenzentów na tym serwisie!

Zniesmacza mnie tylko postawa oponentów. Bronić tonu autora nie będę, choć podzielam jego zdanie. Dlaczego jednak jedyną odpowiedzią na konkretną krytykę jest czepianie się błędów formalnych, jak źle postawiony cudzysłów? Dlaczego nie odnieść się do meritum?

"To co jest motorem napędowym fabuły, musi być mocną stroną powieści."

Bzdura. Niby dlaczego? A jak motorem napędowym fabuł będzie bezsensowne błąkanie się bohaterów po lesie?


Ponieważ logika zdania wskazuje, że jeśli coś jest motorem napędowym, to musi napędzać. A skoro napędza fabułę - to jest dobre. Błąkanie się po lesie nie napędza fabuły.

Oczywiście możesz się uprzeć, że jeśli coś jest motorem napędowym, to znaczy, że sprawia, iż fabuła w ogóle idzie do przodu, a żeby określić jej prędkość, to niezbędny jest dodatkowy przymiotnik. Będzie to jednak upór dla samego uporu. Sam przyznaj - tylko bez uprzedzeń! - jakie konotacje ma związek wyrazowy "motor napędowy"? Jak to się kojarzy?

Potwierdzasz tylko, że jesteś gburem. Siedzisz i myślisz nad teoriami spiskowymi, dlaczego to recenzji twoich książek nie ma prasie. Ale przecież odpowiedź już znasz - redaktorzy nie chcą mieć do czynienia ani z tobą, ani z twoimi powieściami. Nie dziwię się im. Niniejszym zasilam to liczne grono.

Właśnie przyznałeś się, że teorie spiskowe mają sens, ponieważ okazuje się, że wąska grupa redaktorów z powodu osobistych animozji blokuje w prasie książki Przewodasa. A Ty właśnie ogłosiłeś akces do tej grupy.

Smutne to.
03-12-2011 20:13
~Aes

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+3
(+1) [troll]
Pozdrawiam Autora, gratuluje skutecznego zniechęcania do własnej twórczości.
Jeśli w coś się wkłada serce, to szkoda psuć to taką postawą. Ale ja się nie znam.
Czarna psychoza nie była zła, ale nie lubie czytać ksiażek kogoś o takim podejściu do ludzi.
03-12-2011 20:25
Ocena:
0
(+1) [troll]
Ciekawe, ile osób się przyzna, że najważniejszym dla nich kryterium doboru lektury jest sympatia/antypatia do osoby autora? Jeśli sporo, to mamy wytłumaczenie popularności niektórych beztalenci.
03-12-2011 20:31
~

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Ja się przyznam otwarcie, choć do moich ulubionych autorów należa Dukaj i Mieville. Proponuje nie łączyć jednego z drugim kochany M.S.

Mam prawo ziirytowany na postawe autora głosować portfelem przeciw gburowatości, nic w tym nie ma złego.
Pozdrawiam
Aes
03-12-2011 20:35
~Aes

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+1
(+1) [troll]
@ M.S.
Jako tylda nie mam opcji edycji, przepraszam za dublowanie.

Nie zauważyłem słowa "najważniejszym".
Sympatia do Autora, nie jest najważniejszym, ale ważnym czynnikiem.

Lubisz wspierać ludzi którzy wg. Ciebie postępują niezbyt ładnie?
No tak, niektórzy są wysoko ponad takie przyziemne sprawy ;)
03-12-2011 20:42
Ocena:
0
(+1) [troll]
Przewodas popełnia jakieś złe czyny? Nie. Zatem w grę wchodzi wyłącznie osobista antypatia.

Zrozumiałbym jeszcze bojkot filmów Polańskiego. Bojkotu książek Przewodasa - już nie. Nikt Ci nie każe go lubić, ale buńczuczne deklaracje są po prostu dziecinne.
03-12-2011 20:49
~

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
@ M.S.
:*
Na zdrowie.

Bojkot? Ja po prostu kupując sobie jedną książke miesięcznie wybiore tą, którą jest autora który nie zapadł mi negatywnie w pamięć. Tylko tyle, i aż tyle.

Fajnie że prowokujesz flejma, ale
się nie chce dzisiaj w to bawić.

Pozdrawiam jeszcze serdeczniej
Aes
03-12-2011 21:07
~

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
*
Nie ładnie - "dla bezmyślnych prostaków mogę być gburem"

Nie ładnie.
03-12-2011 21:13
Malaggar
Ocena:
+2
(+1) [troll]
Jakie nieładnie tyldo? Właśnie dla takich bezcennych uwag Ważnych Autorów nie wprowadza się na poltku możliwości pisania tylko dla zarejestrowanych.
03-12-2011 21:20
~Autor

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Napisałem poważną książkę i oczekuję poważnego traktowania.
Byłem uprzejmy dla Szczyżańskiego kiedy wypisywał banialuki o mojej "Pochwale herezji" ( http://ksiazki.polter.pl/Pochwala-herezji-Konrad-T-Lewandowski-c15573 ), ale są granice!
Wtedy odpuściłem, ot młody, niech się uczy. Dziś widzę, że Szczyżański niczego się nie nauczył, tylko popadł w pychę bo wielkim recenzentem jest... No to koniec tego dobrego! Wkurzcie mnie bardziej a rozbiorę tę recenzję zdanie po zdaniu i dopiero będzie płacz, kompleksy i urazy do końca życia. Na razie uważam, że nie jest ona warta tyle mojej pracy.
Pisarz nie jest od tego by włazić w tyłek, nawet własnym czytelnikom, więc nie próbujcie mnie terroryzować Waszym "lubię/nie lubię". Konsumpcyjna roszczeniowość rzuciła się Wam na mózgi. Możecie mi towarzyszyć i cieszyć moimi pomysłami. Nie chcecie to nie, bez łaski!
04-12-2011 08:49
~Autor

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Pomijając całą tę awanturę, z Poltergeista poszła w świat informacja, że "Anioły muszą odejść" to powieść satyryczna, a to przecież nieprawda. Spośród tuzina wątków jeden wątek prześmiewczy (dotyczący prof. Pieduszyńskiego) nie stanowi o przynależności gatunkowej. A co w takim razie powiedzieć o wątku prawdziwej Matki Boskiej, która jest jedną z ważnych bohaterek powieści? (Jak Chrystus w "Mistrzu i Małgorzacie".)
Urban fantasy/horror też to nie jest. Szczyżański najwyraźniej czyta tylko pop-fantastykę i jest ubogi w skojarzenia literackie.
Sam byłbym ciekaw klasyfikacji w wykonaniu oczytanego krytyka z wyobraźnią. Paweł Dunin-Wąsowicz uznał Anioły za "powieść publicystyczną". Ale skoro publicystyka, to gdzie fantastyka...?
04-12-2011 16:39
malakh
Ocena:
+4
(+1) [troll]
Sam przyznaj - tylko bez uprzedzeń! - jakie konotacje ma związek wyrazowy "motor napędowy"? Jak to się kojarzy?

Żadnych. Nabiera takowych dopiero w kontekście. W recenzji Bartka są one wyraźne.

Właśnie przyznałeś się, że teorie spiskowe mają sens, ponieważ okazuje się, że wąska grupa redaktorów z powodu osobistych animozji blokuje w prasie książki Przewodasa. A Ty właśnie ogłosiłeś akces do tej grupy.

Smutne to.


Teorie spiskowe nie mają sensu, bo zakładają, że owi redaktorzy zmawiają się w jakimś celu. To nie tak, oni się nie umawiali. Każdy z osobna został opromieniony blaskiem Przewodasowatości.

Ciekawe, ile osób się przyzna, że najważniejszym dla nich kryterium doboru lektury jest sympatia/antypatia do osoby autora?

Najważniejszym? Nie. Zazwyczaj nie zwracam nawet na to uwagi. Ale książek Przewodasa czytać nie będę. Bo to gbur. Ktoś taki nie może liczyć na moją uwagę.
04-12-2011 21:34
repek
Ocena:
+1
(+1) [troll]
[Fhtagn od moderacji]Prosimy o wyhamowanie z tekstami ad personam.[/Fhtagn]
04-12-2011 21:34
Ocena:
0
(+1) [troll]
Teorie spiskowe nie mają sensu, bo zakładają, że owi redaktorzy zmawiają się w jakimś celu. To nie tak, oni się nie umawiali. Każdy z osobna został opromieniony blaskiem Przewodasowatości.

Wiem o tym. Nie zmienia to faktu, że istnieje niepisany układ o nierecenzowaniu książek Przewodasa, co wzbudza w nim słuszne rozżalenie.

Najważniejszym? Nie. Zazwyczaj nie zwracam nawet na to uwagi. Ale książek Przewodasa czytać nie będę. Bo to gbur. Ktoś taki nie może liczyć na moją uwagę.

Jak chcesz zostać profesjonalnym krytykiem, oddziel osobę autora od jego twórczości.
04-12-2011 21:48
malakh
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Wiem o tym. Nie zmienia to faktu, że istnieje niepisany układ o nierecenzowaniu książek Przewodasa, co wzbudza w nim słuszne rozżalenie.

W sensie prasa ogólnopolska, typu tygodniki itp? To nie spisek. Fantastyka jest ogólnie rzadko recenzowana, wybierają tylko najlepszych. I nie ma tutaj żadnej złośliwości - książek ukazuje się tyle, że nie ma miejsca na wszystko, co ciekawe.

Jak chcesz zostać profesjonalnym krytykiem, oddziel osobę autora od jego twórczości.

Śmiem twierdzić, że już jestem - różne redakcje płacą mi za moje teksty, w jednej jestem nawet zatrudniony. I jakoś wątpię, żeby ignorowanie książek osobników pokroju Autora w czymkolwiek mi przeszkodziło. Nie narzekam na brak lektur.
04-12-2011 21:58
~Autor

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Gburem był Juliusz Słowacki, Edgar Allan Poe, Artur Schopenhauer i bardzo wielu innych. Jestem więc w cholernie dobrym towarzystwie!
Ale może przestańmy już zajmować się namolnymi kabotynami, którzy mają do powiedzenia tylko tyle, że mnie nie lubią, bo nic nie czytali. Pytanie zatem do czytelników Aniołów: jak zaklasyfikowalibyście tę książkę?
04-12-2011 22:02
malakh
Ocena:
0
(+1) [troll]
Ciekawa taktyka - najpierw zrazić do siebie wszystkich, a potem próbować zainicjować dyskusję.

You're doing it wrong!

--------------------------

@ Autor

Gburami byli Juliusz Słowacki, Edgar Allan Poe, Artur Schopenhauer i bardzo wielu innych

Skoro tak się czepiasz poprawności językowej u innych.
04-12-2011 22:04
Ocena:
0
(+1) [troll]
W sensie prasa ogólnopolska, typu tygodniki itp? To nie spisek. Fantastyka jest ogólnie rzadko recenzowana, wybierają tylko najlepszych. I nie ma tutaj żadnej złośliwości - książek ukazuje się tyle, że nie ma miejsca na wszystko, co ciekawe.

Odwracasz kota ogonem. Dobrze wiesz, o co mi chodziło.

Śmiem twierdzić, że już jestem - różne redakcje płacą mi za moje teksty, w jednej jestem nawet zatrudniony. I jakoś wątpię, żeby ignorowanie książek osobników pokroju Autora w czymkolwiek mi przeszkodziło. Nie narzekam na brak lektur.

Nie chcę podważać Twoich kompetencji, ale dla mnie profesjonalista to ten, kto wykonuje swoją robotę bez oglądania się na osobiste animozje. Jeśli przyjdzie Ci kiedyś napisać artykuł przekrojowy o polskiej fantastyce, to Przewodasa pominiesz, bo go nie lubisz?
04-12-2011 22:08
malakh
Ocena:
0
(+1) [troll]
Odwracasz kota ogonem. Dobrze wiesz, o co mi chodziło.

Nie, nie wiem. Gdzie ten spisek? Kto blokuje Przewodasa? Ciągle o tym gada, a jakoś nie jest w stanie nikogo wskazać. Bzdura, i tyle. Kiedy ostatnio widziałeś w prasie ogólnopolskiej recenzję książki Rafała Kosika? Przecież go wszyscy lubią. No i gdzie te recenzje?

Jeśli przyjdzie Ci kiedyś napisać artykuł przekrojowy o polskiej fantastyce, to Przewodasa pominiesz, bo go nie lubisz?

Pisałem taki dwa tygodnie temu. Tak dokładnie to o współczesnej polskiej fantastyce. Wspominam tam o "Diabłu ogarek", w akapicie o popularności fantastyki historycznej, osadzonej w czasach szlachty. Tekst był dla laików, więc się nie zagłębiałem.
04-12-2011 22:13
Ocena:
0
(+1) [troll]
Nie, nie wiem. Gdzie ten spisek? Kto blokuje Przewodasa? Ciągle o tym gada, a jakoś nie jest w stanie nikogo wskazać. Bzdura, i tyle. Kiedy ostatnio widziałeś w prasie ogólnopolskiej recenzję książki Rafał Kosika? Przecież go wszyscy lubią. No i gdzie te recenzje?

Narzeka, że recenzje Jego książek się nie pojawiają, bo się nie pojawiają. Nie musi przechodzić z tym do porządku dziennego. Zresztą, sam kilka komentarzy temu pisałeś, że jednak animozje mają wpływ. To jak w końcu?

Pisałem taki dwa tygodnie temu. Tak dokładnie to o współczesnej polskiej fantastyce. Wspominam tam o "Diabłu ogarek", w akapicie o popularności fantastyki historycznej, osadzonej w czasach szlachty. Tekst był dla laików, więc się nie zagłębiałem.

I bardzo dobrze, że wspomniałeś. Gdzie się ukazał?

04-12-2011 22:15
~Autor

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Michał, nie rób ze mnie takiej ofiary stosunków społecznych. Anioły recenzowane są głównie na blogach (w sumie 20 recenzji, z tego 3 papierowe), co całkiem dobrze zastępuje osobników z muchami w nosie, którym przypadkiem ktoś wydrukował recenzyjkę i palma odbiła. Blogi coraz skuteczniej zastępują niewydolne ilościowo i kompetencyjnie portale z ich "patronatem medialnym". Przykładem choćby Sławek Grabowski, którego nigdy nie przestanę polecać, choć się ze mną nie zgadza ( http://slavosky.blogspot.com/searc h/label/Lewandowski ). Zatem to nie jest wielki problem. Pytanie jak długo jeszcze intelektualna i stylistyczna nieporadność będą kompensowane tupetem i sitwiarską agresją?
04-12-2011 22:27
~

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Z powyższej recenzji w linku: "wyszczekana warszawianka, awansowana po śmierci na serafina".

Autor [książki] się nie zna, czy swobodnie podszedł do tematyki anielskiej?
04-12-2011 23:14
~Autor

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Autor [książki] się zna, zakuwał chóry anielskie do egzaminu na UKSW, a potem podszedł swobodnie.
W cytowanym zdaniu jest skrót myślowy. Między śmiercią a awansem wiele się wydarzyło, choćby druga śmierć bohaterki...
Grabowski żeby napisać 3-stronicową recenzję przygotował najpierw 30 stron notatek (widziałem!), aby jak stwierdził "patrząc na drzewo nie przeoczyć lasu". Wciąż jestem w szoku, że tacy krytycy jeszcze istnieją!
04-12-2011 23:29
repek
Ocena:
0
(+1) [troll]
[Fhtagn]Ponawiam prośbę o zachowanie minimum kultury. Po raz ostatni.[/Fhtagn]
05-12-2011 00:14
malakh
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Narzeka, że recenzje Jego książek się nie pojawiają, bo się nie pojawiają. Nie musi przechodzić z tym do porządku dziennego.

Nie, Przewodas nie narzeka, że jego recenzje się nie pojawiają. On nie mówi: "Fantastyka nie jest recenzowana w prasie ogólnopolskiej! Trzeba to zmienić!". On twierdzi, że istnieje spisek, zmowa. A wszystko wymierzone w niego. Swoją drogą, sporo o autorze mówi taka teoria, zakładająca że wszystkie duże media świadomie go ignorują (zakłada to, że wszyscy ci redaktorzy go znają).

Gdzie konkrety, pytam? Wskaż mi ty, albo Przewodas, które tytuły świadomie go odrzucają? Gdzie pojawiają się recenzje książek innych twórców fantastyki, a Przewodasa nie. No gdzie?

Zresztą, sam kilka komentarzy temu pisałeś, że jednak animozje mają wpływ. To jak w końcu?

I to jest ten spisek? Przewodas jest jaki jest, dlatego nie mam zamiaru poświęcać jego książkom uwagi. I to jest ten wasz wielki spisek? No, złapaliście mnie. Zmówiłem się sam ze sobą, ot wielka konspira. Wykryliście układ, możecie spać spokojnie.

---------edit------------

Tekst ukaże się na culture.pl. Nie wiem, kiedy dokładnie. W tej chwili jest redagowany.
05-12-2011 09:06
~Autor

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Choćby "Science Fiction Fantasy i Horror", własność "Fabryki słów", która jawnie mnie bojkotuje i stara się mi szkodzić zakulisowo od kiedy pogoniłem na drzewo ich kancelarię adwokacką (2005), bo im się wydawało, że mogą zrywać zawarte umowy kiedy zechcą. Moje spory z wydawnictwami o prawa autorskie, zbyt niskie zaliczki i pokrętne umowy (poczynając od sprawy SuperNowej) są właściwym powodem napuszczania na mnie rozmaitych ... (tu stosuję się do prośby Repka) przy każdej okazji. Przypomnę, że 2 lata temu wymusiłem na wydawnictwie Prószyński i S-ka zmianę formularza umowy na bardziej korzystny dla autorów. Za to, a nie za ogólny ekscentryzm, mimo dorobku i doświadczenia nie powąchałem tam stołka redaktora. Awantura z "Runą" wynikła np. z powodu zaliczek 1500 PLN brutto za powieść (wyśmiałem okrutnie taką "hojność"). Bez Przewodasa nie jeden początkujący autor, święcie oburzony jego zachowaniem przebierałby teraz z pewną taką nieśmiałością palcami w nocniku. Nie chcecie czytać moich książek to doceńcie chociaż to, że macie większe zaliczki, bo Przewodas od lat uparcie wymusza na wydawcach lepsze standardy. Macie u mnie cholerny dług, który spłacacie plwociną.
Wracając do rzeczy. Dodam jeszcze jeden dobry przykład http://skf.org.pl/monthly/pdf/m191 .pdf (s. 11), czyli wcale nie słodzącą mi, za to wnikliwą recenzję Tadeusza Olszańskiego.
05-12-2011 09:43
malakh
Ocena:
0
(+1) [troll]
Choćby "Science Fiction Fantasy i Horror", własność "Fabryki słów"

Ot, spisek wykryty. "SFFiH" nie recenzuje twoich książek? Szok! W numerze mają średnio 3-4, niekiedy nie ma ich wcale, a oceniają głównie książki FS. Tam praktycznie wcale nie recenzuje się powieści polskich autorów spoza FS. Nie schlebiaj sobie, że jesteś wyjątkowy i wykluczony.
05-12-2011 09:52
~Autor

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Jedni są za mali by się wychylać. Innym marzą się wielkie kariery, więc idą na małe kompromisy... Tak, pochlebiam sobie, że Przewodas jest wyjątkowo niezależnym zawodowym pisarzem w tym grajdołku.
05-12-2011 10:08
malakh
Ocena:
0
(+1) [troll]
"Niezależnym" - czyt. wykluczonym przez innych z powodu swojego cudownego charakterku?

Wciąż czekam na argumenty przemawiające za tym spiskiem.
05-12-2011 10:59
Scobin
Ocena:
+3
(+1) [troll]
Dodam jeszcze, że osobnik podający się za redaktora powinien odróżniać "wypowiedź" od "wypowiedzenia"

http://sjp.pwn.pl/szukaj/wypowiedz enie

Poza tym zaznaczę dla jasności, że mam zwyczaj wycofywać się z rozmowy, kiedy rozmówca sięga po argumenty personalne. Tak też zrobiłem w tym wypadku. Oczywiście możemy rozmawiać dalej, jeśli Autor wycofa się z wszystkich takich wypowiedzi. Nie miałbym nic przeciwko temu, ponieważ nie wątpię – to nie ironia – że i ja, i Zicocu moglibyśmy się czegoś nauczyć dzięki rzetelnej krytyce. Niemniej w rozmowie, w której ktoś używa wobec adwersarzy tylu argumentów personalnych, nie zamierzam brać udziału (niezależnie od tego, czy dana osoba akurat mnie chwali, czy gani).
05-12-2011 11:50

Strony:  [1]  [2]  »






Konto Polter Plus

Księgarnia

Wojownik-Prorok. Książę Nicości tom 2
Nieubłagana święta wojna przenosi się na południe, lecz grozi jej klęska z rąk wewnętrznego wroga. Zagrożenie stanowi An...

cena: 32.00 zł
zamów!

Konkurs

Blogują

17 V :: Zireael :: Średniowieczne potwory mają... (3)
17 V :: Szept :: Nadeszła Gra cz. 7 (7)
16 V :: zegarmistrz :: Rozdział 1: Areszt dla N... (11)
16 V :: Eliash :: W imię pokoju - raport nr 3 (15)
16 V :: Ruffle :: Steampunk MMO (Made in China.... (4)
16 V :: bohomaz :: A sześć lat temu... (23)
16 V :: Onslo :: Universal Brawlin' System (17)
16 V :: nerv0 :: Moje małe inspiracje (32)
16 V :: repek :: WH3 okiem fanboja: Lure of Pow... (10)

Na forum

Odpowiedzi: 615
Ostatni post: gacoperz
Odpowiedzi: 13
Ostatni post: mad5killz
avatar Odpowiedzi: 3
Ostatni post: Dawidek
avatar Odpowiedzi: 45
Ostatni post: Kacperro
avatar Odpowiedzi: 12
Ostatni post: Grzegorz Janusz

Najaktywniejsi

avatar
1. Asthariel
363 pkt.
avatar
2. baczko
281 pkt.
avatar
3. Qbuś
100 pkt.
avatar
4. lmn
87 pkt.
avatar
5. mr_mond
78 pkt.
avatar
6. night-wind
75 pkt.
avatar
7. cichutko
67 pkt.
avatar
8. Edgar Allan
55 pkt.
avatar
9. Scobin
44 pkt.
10. Camillo
40 pkt.
» Więcej o punktach

Facebook