21-11-2011 19:00

A Dance with Dragons - George R.R. Martin

A miało być tak pięknie
Autor: Staszek 'Scobin' Krawczyk
Redakcja: Bartłomiej 'baczko' Łopatka

A Dance with Dragons - George R.R. Martin "Za parę dni, proszę pana, to się dopiero zacznie: wywiady, autografy, wizyty w zakładach pracy… ". Wszyscy liczyliśmy na to, że A Dance with Dragons okaże się godną kontynuacją poprzednich tomów – zwłaszcza trzech pierwszych, bo Uczta dla wron mogła budzić mieszane uczucia. W dodatku wywiady, wizyty i autografy rozpoczęły się już latem, kiedy George R.R. Martin zawitał do Polski, co razem z serialową ekranizacją Gry o tron przyczyniło się niebagatelnie do roziskrzenia czytelniczych nadziei. Z tym większym żalem skonstatowałem po lekturze, że Pieśń Lodu i Ognia dopadła choroba, która zniszczyła już wiele cykli fantasy.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Z początku jest dobrze i przez jakiś czas trudno dostrzec oznaki nieszczęścia. Prolog, w którym narratorowi użycza oczu Varamyr Sześć Skór, przedstawia zręczną minihistorię, a ponadto można w nim znaleźć cenne sugestie dotyczące dzieci Eddarda Starka. Inicjalne rozdziały Tyriona, Jona i Daenerys – skądinąd legalnie dostępne od lat w sieci – również zapowiadają ciekawy rozwój zdarzeń. I wreszcie: pierwszy z fragmentów skupionych na Reeku należy do najodważniejszych w całej książce, przez co nie pozostawi czytelnika obojętnym; ceniąc pisarską śmiałość, poczytuję to za zaletę.

Niestety potem robi się gorzej. Martin grzęźnie w wątkach pobocznych i postaciach trzecioplanowych, wyciąga z kapelusza nowych bohaterów, a starym każe brać udział w niekończących się komplikacjach fabularnych. Pojedyncze rozdziały o znakomitej dramaturgii (między innymi Cersei, Daenerys i Jona, przy czym wątek tego ostatniego – jako jeden z nielicznych w książce – spodobał mi się w całości) boleśnie różnią się od tych przeciętnych, niewnoszących wiele ani do przebiegu akcji, ani do charakterystyki głównych bohaterów. Jeden z wątków można było bez wahania wyciąć – książka tylko by zyskała; parę innych wyraźnie prosi się o skrócenie. Równocześnie tekst cierpi na syndrom nadmiernego mnożenia cliffhangerów, a niektóre zwroty akcji (zwłaszcza w końcówce) sprawiają wrażenie wymuszonych. Czasami chciałoby się zapytać, czy pisarz nie konstruuje akcji na zasadzie zaprzeczania najczęstszym oczekiwaniom fanów; taka strategia nie rokowałaby dobrze dwu ostatnim częściom tej opowieści. O ile na dwóch się skończy.

Na szczęście w A Dance with Dragons wciąż dostrzegalna jest pisarska wyobraźnia połączona ze zmysłem narracyjnym. Westeros (i nie tylko, gdyż znaczna część akcji nadal dzieje się na Wschodzie) zachowuje spójność, mieniąc się blaskiem coraz liczniejszych detali, a opisy żeglugi w zatrutej krainie, kary spotykającej królową Cersei czy samotnych refleksji Daenerys dobrze świadczą o stylistycznych umiejętnościach Martina. Amerykański autor nie porzucił też skłonności do żonglowania prawdą, takich jak wprowadzanie w tekst wieloznacznych proroctw, prezentowanie historii z perspektywy niewiarygodnych narratorów oraz umieszczanie ważnych informacji między wierszami. Chwała mu za to, bo to między innymi dzięki tej cesze Pieśń Lodu i Ognia wciąż przewyższa większość prostodusznych powieści fantasy.

A co z kolejną sztandarową zaletą Martinowskiego cyklu, czyli sposobem konstruowania bohaterów? Reprezentują oni tutaj różne stadia procesu, przez który przechodzi w trakcie całej sagi wiele postaci: traktowanie świata z naiwnym idealizmem, zagubienie spowodowane dramatycznymi zdarzeniami, głęboki kryzys zakończony załamaniem albo stabilizacją nowej tożsamości, stopniową ewolucję utrwalonych cech charakteru. Żałuję tylko, że jeden z bohaterów przechodzi zbyt gwałtowną transformację – temu wątkowi akurat nie zaszkodziłoby wydłużenie – inny zaś zmienia się w sposób, który przeczy jego wcześniejszemu rozwojowi. Generalnie jednak ten aspekt powieści oceniam in plus, przy czym w ogólnym rozrachunku bardziej przypadła mi do gustu konstrukcja postaci drugiego planu niż historie trójki głównych bohaterów (łatwo ich rozpoznać: otrzymali łącznie do dyspozycji bodaj połowę rozdziałów).

Nie mam wątpliwości, że to najgorszy z dotychczasowych tomów. Dzięki narracyjnemu warsztatowi Martina oraz dość przekonującym postaciom pozostaje on przyzwoitą literaturą, lecz zawodzi fabularnie, co w wypracowanej przez autora konwencji jest przejawem poważnego niedomagania. Jeżeli również czytaliście entuzjastyczne recenzje na blogach i w księgarni Amazon, to nie dajcie się zwieść – po znakomitej części trzeciej twórca Gry o tron coraz bardziej obniża poziom. Domyślam się jednak, że i tak kupicie lub przynajmniej pożyczycie książkę, żeby poznać dalsze losy starych znajomych. Mnie samego George R.R. Martin nie zniechęcił do tego stopnia, abym zrezygnował z nabycia Winds of Winter, kiedy zaś wreszcie przeczytam i ten tom (oby wcześniej niż za pięć lat), na odwrót będzie już za późno. Ale czy musi być tak źle? Może pisarz odkryje lek na dręczącą cykl przypadłość, a liczne cliffhangery znajdą w kolejnej części satysfakcjonujące rozwiązania?

Tego wam i sobie życzę.


W dyskusji pod tekstem pojawia się wiele spoilerów. Jak dotąd (wtorkowe przedpołudnie) autorzy komentarzy konsekwentnie oznaczają spoilery na początku swoich wypowiedzi, ale na wszelki wypadek ostrzegamy przed nimi już tutaj.
6.5
Ocena recenzenta
6.3
Ocena użytkowników
Średnia z 5 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 1

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: A Dance with Dragons
Cykl: Pieśń Lodu i Ognia
Tom: 5
Autor: George R.R Martin
Wydawca: Harper Voyager
Data wydania: 12 lipca 2011
Liczba stron: 1040
ISBN-13: 978-0002247399
Oprawa: twarda
Cena: 25,00 £




Słowa kluczowe:

A dance with dragons, George R. R. Martin, Pieśń lodu i ognia, Taniec ze smokami

Powiązane artykuły:

» Taniec ze smokami, część 1 - George R.R. Martin (recenzja - Asthariel)
» Nawałnica mieczy - George R.R. Martin (recenzja - Asthariel)
» A Song of Ice and Fire Roleplaying, Pocket Edition (recenzja - kaduceusz)
» Wichry zimy czy chłodny wietrzyk? O przyszłości pewnej pieśni
» Uczta dla wron - George R.R. Martin (recenzja - Asthariel)

Powiązane noty:

» A Dance with Dragons
» Taniec ze smokami, część 2
» Taniec ze smokami, część 1
» A Song of Ice and Fire Roleplaying
» Gra o tron

Powiązane wieści:

» Premiera drugiej części Tańca ze smokami
» Taniec ze smokami, część 1 już w sprzedaży
» Zwiastun Tańca ze smokami
» O religiach Westeros
» Konkurs Lodu i Ognia


Recenzje użytkowników:


Jeszcze nikt nie napisał własnej recenzji. Możesz być pierwszy(a)...

Dodaj recenzję dodaj swoją recenzję

Waszym zdaniem...

repek
Ocena:
0
(+1) [troll]
Nie czytam ani słowa z powyższego, bo sam właśnie jestem 30 stron od końca. :) Polemika lub gromkie +1 dziś w nocy lub jutro rano. :D

A polecankę w ciemno. :D

Pozdro
21-11-2011 19:14
Wiktor WekT
Ocena:
+2
(+1) [troll]
i 1000 stron, to już przesada, bo ostatnie tomy to ja już czytałem fragmentami, nie wiem czy sięgnę i szkoda, że recka potwierdza zniżkę poziomu bo początek był fajny, ale odkąd namnożyło się wątków co raz mniej mi się chciało to wszystko ogarniać zwłaszcza że wiele postaci jest mało interesujących a przynajmniej takie są rozdziały o nich.
21-11-2011 19:47
~Sc

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+3
(+1) [troll]
Uprzedzałem, że szału nie ma a nawet jest dość biednie ;P

Faktycznie po świetnym prologu człowiek spodziewa się podobnego poziomu w reszcie książki a tu figa z makiem (oprócz kilku wyjątków). Do zarzutów bym dorzucił niepotrzebnie mocne rozwleczenie niektórych wątków itd. Gdyby Martin się zebrał w sobie i oszczędził miejscami nic nie wnoszącego wodolejstwa to książka mogłaby być sporo krótsza nie tracąc nic z fabuły, a IMO wręcz by zyskała, a jeśli postawił sobie za punkt honoru nie wypuszczać nic krótszego niż 1000 stron to mógł spokojnie poszerzyć kilka wątków które są potraktowane wręcz po macoszemu (np. Jaime), o ile ten jeden rozdział można wątkiem nazwać.

Szkoda że autor recenzji tak strasznie stara się unikać spoilerowania że poszedł aż za daleko w nie ujawnianiu niczego. Naprawdę jakbyś dodał imienia bohaterów w kawałku "...Żałuję tylko, że jeden z bohaterów przechodzi zbyt gwałtowną transformację – temu wątkowi akurat nie zaszkodziłoby wydłużenie – inny zaś zmienia się w sposób, który przeczy jego wcześniejszemu rozwojowi..." to raczej byś nie zepsuł nikomu lektury a tak to jestem ciekawy czy myślisz o tych samych co ja (stawiam że mówisz o Victarionie i Tyrionie) :)

A tak z ciekawości. We wczesnych rozdziałach Jona nie przeszkadzała Ci ich wtórność? Przecież praktycznie to to samo co W "Uczcie" tylko napisane z POV Jona a nie Sama. I zmiana punktu widzenia praktycznie nic nie wnosi, oprócz nabicia kilkudziesięciu stron dialogami i akcjami które już znamy i to z pierwszej ręki (czy też oczu).

Pozostaje mieć nadzieję że do wypuszczenia "winds of winter" Martinowi wróci forma, i że nie będziemy musieli na to czekać kolejne 6 lat.
21-11-2011 21:32
Scobin
Ocena:
0
(+1) [troll]
Dzięki za komentarze!


repek

I co, i co, i co? ;-)


@~Sc, kimkolwiek jesteś :)

1. Rzeczywiście można mieć wątpliwości, czy nie idę zbyt daleko w unikaniu spoilerów. Mimo to jednak myślę, że lepiej było powiedzieć za mało, niż za dużo, zwłaszcza przy takiej książce. :)

[spoilery poniżej ;-)]

Myślałem o Theonie i Daenerys. W przypadku Tyriona byłbym skłonny się zgodzić, natomiast jeśli chodzi o Victariona, to mam wrażenie, że prowadzenie tej postaci jest konsekwentne.

2. Masz rację, powtarzanie w początkowych rozdziałach Jona (nie pamiętam już dokładnie, ile to zajęło miejsca) tego, co już wcześniej zobaczyliśmy oczami Sama, było słabe. Natomiast już w pierwszym rozdziale bardzo spodobało mi się napięcie pomiędzy Snowem, Stannisem i Melisandre, zapowiadające przebieg dalszych relacji między tymi postaciami.
21-11-2011 21:49
repek
Ocena:
+1
(+1) [troll]
@Scobin - noc oznacza tak gdzieś koło 4-5 AM. :)

Pozdro
21-11-2011 22:13
MorfiQ
Ocena:
0
(+1) [troll]
Szkoda tylko, że Polska okładka nie będzie utrzymana w stylu poprzednich. Chyba, że się mylę to mnie wyprowadźcie z błędu :)
22-11-2011 00:01
~Sc

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+1
(+1) [troll]
@Scobin
Ahh jestem tylko niezarejestrowaną duszą która czasami lubi dorzucić swoje trzy grosze ;)


Uwaga spoilery (żeby nie było)

No tak zapomniałem że pod koniec poprzednich tomów Dany wyhodowała coś na kształt kręgosłupa (szkoda że tak kruchego) i jej nie wziąłem pod uwagę. Co do Theona to IMO ilość rozdziałów jest optymalna, transformacja jest gwałtowna bo i doświadczenia przez które przechodzi są gwałtowne (delikatnie mówiąc). Vicarion za to idzie ścieżką ulubioną przez Martina jeśli idzie o niektóre postacie tzn. dołącza do radosnej gromadki która powinna być zamknięta w luksusowej posiadłości z pokojami o ścianach obitymi materacami (jak będzie miał farta może dostanie pokój obok Cersei ;) ), a nic w poprzednich tomach tego nie zapowiadało (albo już słabo je pamiętam), pomijając obsesje na punkcie brata to był w dość dobrym mentalnym stanie (a przy takim bracie kto by nie miał obsesji?).

koniec spoilerów


@MorfiQ
Zgadza się, nie będzie. Dzięki temu genialnemu zabiegowi obecnie na rynku będą już 3 wydania krążyły, z czego żadne nie jest pełne (w tym starym brakuje najnowszego tomu, w serialowym jest na razie jedna wydana, z resztą pewnie czekają na kolejne sezony, i w nowym jest tylko 'Taniec') brawo.
22-11-2011 00:57
Scobin
Spoilery poniżej!
Ocena:
0
(+1) [troll]
Spoilery poniżej!

Według mnie Theon zbyt szybko radzi sobie z praniem mózgu, które mu zafundowano. To mu powinno zająć wiele miesięcy, jeśli nie lat.

Natomiast co do Victariona, to mam wrażenie, że pod względem skłonności do okrucieństwa nie różni się zbytnio od wielu innych Greyjoyów, tylko po prostu do tej pory nie widzieliśmy go w akcji. Cytat na potwierdzenie:

His brother, Euron, seduced and impregnated his second wife, which drove Victarion to beat her to death to retain his honor.
22-11-2011 01:19
~Sc

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Spoilery krakenowe

Hmm przy Theonie skupiliśmy się na innych rzeczach. Ty na pokonaniu prania mózgu ja na tym że Bolton wbił mu trochę empatii i troski o innych (widocznie uciął mu cześć ciała odpowiedzialną za wielkość ego). Co do szybkości przełamania zafundowanego szkolenia masz racje, szczególnie że wcześniej nie okazywał jakiejś wielkiej odporności psychicznej i niezłomności umysłu.

Victarion był agresywny. Ale jednak jest pewna droga od zbrodni w afekcie (do tego umotywowanej kulturowo) a całkowitego zatracenia się w szaleństwie (ahh ten zbawienny wpływ religii. Jedna była wystarczająco pokręcona ale wyznawanie dwóch? To nie mogło skończyć się dobrze).
22-11-2011 01:34
Siman
@~Sc
Ocena:
0
(+1) [troll]
To co robi Zysk ze swoimi okładkami w ogóle woła o pomstę. Jak na tak duże wydawnictwo mogli trochę podnieść standardy i wprowadzić jakąkolwiek konsekwencję. Gra o Tron to już w ogóle porażka: każdy kolejny tom ma się nijak do poprzedniego.
22-11-2011 01:35
repek
Ocena:
+3
(+1) [troll]
Here be da spoilerz.

SERIO, POTĘŻNE.

Zabawnie się złożyło, że dziś skończyłem lekturę. :)

Parę refleksji ode mnie, żeby sobie to wszystko ułożyć.

1. Ogólnie zgadzam się z recką. To nie jest IMO najsłabszy tom, ale po prostu naturalny efekt wyborów, które podjął GRRM. W chwili, gdy to przestała być saga o Starkach i Lannisterach, konstrukcja po prostu się zaczęła sypać.

2. Największa wada to te nieszczęsne postaci drugoplanowe pokroju Quentyna M. Sztuczne rozpychanie książki i totalny brak konsekwencji, która była ogromną zaletą w pierwszych tomach. Szkoda. W efekcie cliffhangery nużą, bo rozciągnięta na pierdyliard postaci fabuła snuje się niemożebnie.

3. Tempo. Jak dla mnie w powieściach nie muszą ciągle się bić i ganiać z mieczami. Zresztą, co zabawne, w DoD praktycznie nie ma walk! :) Ale coś się musi dziać. A tutaj musi minąć 1000 stron, żeby coś się stało z Dany. Ta postać zawsze była niemożebnie nudna i irytująca, ale tutaj wspina się na wyżyny. Tylko wątek Barristana i przybycie na wschód postaci z zachodu ratuje tę 1/3 książki.

4. Żeby nie było samego marudzenia, bo czytało mi się tę telenowelę bardzo dobrze. Tak jak każdą telenowelę, w którą człowiek wsiąknie. Wiecie - syndrom Losta, gdy już obejrzało się za dużo, by zawrócić.

Jon - super. Jedyny bohater podejmujący autonomiczne, ryzykowne decyzje. Mam nadzieję, że jego "problemy" nie oznaczają ostatecznego końca powieści. Bez niego ta powieść nie ma sensu.

Reek - dla mnie ekstra, najlepszy wątek tomu. Też nie zgadzam się ze Scobinem. Argument o psychologicznej wiarygodności mnie nie przekonuje. To nie jest powieść realistyczna. GRRM wystarczająco mocno przeczołgał Reeka, żebyśmy uwierzyli pod koniec w jego decyzję [zresztą trochę wymuszoną]. Obok Jona to zresztą jedyny bohater, którego wątek został jakoś w tym tomie opowiedziany od punktu do punktu.

Tyrion - to się po prostu zawsze dobrze czyta. I tyle, bo niestety niewiele więcej o opisie wycieczki krajoznawczej można powiedzieć.

Bran - za mało. Najbardziej magiczny i najbardziej ciągnący kosmiczny wymiar sagi wątek skończył się tak szybko, że nawet nie zdążył się rozkręcić. GRRM chyba złapał się na tym, że napisał już za dużo na tym polu i trzeba trochę odczekać.

Smoki - żadne tam heroic fantasy mounty na gwizdnięcie. Trochę było mi żal Q., ale cała koncepcja imo się broni.

Słowem - też będę czekał na kolejny tom. A całości sagi chciałbym doczekać przed czterdziestką. :)

Pozdrawiam
22-11-2011 03:13
Magharon
Ocena:
+2
(+1) [troll]
Z jednej strony fajnie bo to moja pierwsza, tak obszerna książka przeczytana w oryginale, ale z drugiej straszna słabizna. Przemęczyłem się, tekst można byłoby skrócić co najmniej o połowę. Najbardziej rozwalił mnie jeden z rozdziałów o Stannisie, którego treść da się streścić w jednym zdaniu: napadało dużo śniegu i zasypało armię, więc z braku zapasów musieli zjeść własne konie!

Mega Spoiler, tylko dla tych co już przeczytali.

Naprawdę nie zrozumiałem idei zamachu na Jona, trzeba było to zrobić zanim Straż wpuściła dzikich za mur, wtedy to miałoby jeszcze jakiś sens. Sojusz z dzikimi opierał się tylko i wyłącznie na osobie Jona. Więc jego zabójstwo doprowadzi do rzezi Nocnej Straży i przejęcia muru przez Tormunda,nie mówiąc o królowej Stannisa. Nie rozumiem tego założenia, chodziło o zasadę że ktoś ważny musi zginąć w każdym tomie? Nudy, jak przeczytałem scenę zamachu byłem po prostu zniesmaczony. No ale zapewne pojawi się motyw ożywiania przez czerwonych kapłanów, ja to miało miejsce już wcześniej i Melisandre się poświęci, albo tylko użyczy części swojej mocy.

Najsłabszą częścią tej książki jest jej przewidywalność. Szczerze to nie polecam,ani kupna, ani czytania. Już wolałbym żeby mi ją ktoś opowiedział.
22-11-2011 08:59
Scobin
Spoilery poniżej i powyżej
Ocena:
0
(+1) [troll]
Spoilery poniżej (w całym komentarzu)

@Sc

Nie odniosłem takiego wrażenia podczas lektury, ale nie wykluczam, że masz rację co do gwałtowności przemiany Victariona (ha, w jakimś sensie byłby to podobny wątek jak przy Theonie). Na pewno można to tak odbierać. :-)

Co do Theona, to po namyśle stwierdzam, żę sprawa w sumie nie jest taka jednoznaczna (zob. odpowiedź dla repka poniżej).

@repek

Odpowiem tylko tam, gdzie opinie nam się rozchodzą (albo na to wygląda).

Ad 2. Tutaj chyba się zgadzamy, tylko postacie, które Ty nazwałeś drugoplanowymi, ja określiłbym mianem trzecioplanowych. Ale to kwestia dość umowna. :-)

Ad 4. Po pierwsze, wątek Reeka jest świetny. Po drugie, możesz mieć rację: to nie tyle konstrukcja tego wątku jest błędna, ile raczej pokazuje ona jaskrawie, że GRRM wcale nie jest pisarzem specjalnie realistycznym (o czym zresztą rozmawialiśmy przy innej okazji) i nie do końca o to w całym cyklu chodzi.

Magharon

Chyba faktycznie zamach trzeba było przeprowadzić "przed" (trudno sobie wyobrazić takiego asa w rękawie, który pozwoliłby teraz zamachowcom opanować sytuację na Murze). Ciekawe, jak Martin z tego wybrnie w szóstym tomie.
22-11-2011 10:14
karp
Ocena:
+3
(+1) [troll]
Brawo za reckę, przedstawienie swojej oceny wraz z czytelnym umotywowaniem bez jednoczesnego spojlerowania, to niezła sztuka.

@ Repek
"A całości sagi chciałbym doczekać przed czterdziestką. "
Doczekasz, tyle, ze niekoniecznie przed własną ;)
22-11-2011 10:16
repek
Ocena:
+2
(+1) [troll]
@karp
Też Cię pozdrawiam. :P

SPOILERY

Tak zwana "Sprawa Jona".

Ale co znaczy "należało dokonać zamachu wcześniej"? To nie jest realnie istniejący świat, gdzie można roztrząsać to w kategoriach jak przy walce z terroryzmem czy usuwaniu dyktatorów w Afryce Płn.

Wątek Jona jest akurat zrobiony świetnie. Wszystko mu się udaje, aż do momentu, w którym cios zrobi najmocniejsze wrażenie. Po prostu miarka się w pewnym momencie przebiera, a kluczowe - moim zdaniem - jest to, że Jon jednak łamie śluby. Dzicy to wciąż obrona Królestwa [sam Jon mówi, że w przysiędze nie ma nic o Dzikich]. Ale Jon łamie po prostu zbyt wiele tradycji i na końcu własne śluby [decydując się jechać po Boltonów].

Jon buduje domek z kart, który w pewnym momencie się rozsypuje. Ale zostawia bardzo dużo zagranych kart. Na Murze zawsze było ciekawie i zapowiada się, że dalej będzie.

Pozdro
22-11-2011 13:12
~Sc

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+3
(+1) [troll]
[spoilery poniżej – przyp. Scobina]

@repek
Zgadzam się z Tobą jeśli idzie o Jona.W pewnym momencie po prostu przegiął pałę i konserwatywni bracia po prostu chcieli go sprzątnąć za wszelką cenę. Dochodzi do tego jeszcze to że odesłał wszystkich którzy byli mu lojalni i w najbliższym otoczeniu zostali sami niezadowoleni. Ale nie ma co się martwić, Martin na pewno to ustawił tak aby Meliasndre mogła mu teraz dać ognistego buziaka z języczkiem, który będzie tak ożywczy że obudzi się jako Azor Ahai z płonącym Długim Kłem w ręce i cała północ się zjednoczy przed jego majestatem ;P
22-11-2011 13:29
repek
Ocena:
+1
(+1) [troll]
@Sc
Oznaczaj spoilery. :)

Spoilery i broilery

Można oczywiście spekulować, co będzie dalej. Ciekawy jest np. list, który dostał Jon. Ile w nim prawdy?

Swoją drogą DwG jest serio mało zaskakujący. 1000 stron prawie i może z 3-4 motywy, po których uniosłem brew i serce lekko zabiło [Mance Rayder żyje, finał Jona, powrót Reeka... i więcej grzechów nie pamiętam]. :)

Pozdro
22-11-2011 14:08
~Sc

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+2
(+1) [troll]
Oż w mordę smoka. Przepraszam zagalopowałem się, mam nadzieje że ludzie się domyślą że odpowiedź na coś oznaczonego jako spoiler to też spoiler.

Uwaga spoilery

Naprawdę finał Jona i powrót Manca zza grobu cię zaskoczyły? Przecie to że Koszula to nie Koszula było dość mocno sugerowane, a jakiż to tajemniczy dziki mógłby się ukrywać? A to że coś się stanie Jonowi było wiadomo od momentu kiedy zaczęły się niepokoje czyli od początku książki. Pytaniem było co mu się stanie (do momentu aż Meli zaczęła paplać o sowich wizjach) ;)

Bardziej mnie zaskoczył powrót smoczątka do Westeros (a raczej to że żył) bo wyciągnięcie tego bohatera było tak z czapy że totalnie nie spodziewałem się takiego taniego chwytu.
Albo to co spotkało Kevana. Sądziłem że opozycja ucieknie się do innych metod.
22-11-2011 14:48
karp
Ocena:
+1
(+1) [troll]
"Swoją drogą DwG jest serio mało zaskakujący"
DwG?
Dance with George :)
22-11-2011 14:50
Scobin
Ocena:
0
(+1) [troll]
@Karp: Dzięki!

@Sc: Pozwoliłem sobie dodać na początku Twojego komentarza krótką notkę o spoilerach (z adnotacją, że to ode mnie), przy polskiej premierze Martina chcę być hiperostrożny. :)

Spoilery

@repek: Wydaje mi się, że to, co piszesz o Jonie, ma sens, kiedy przyjmiemy, że zamachowcy zaatakowali Jona nie w wyniku chłodnych kalkulacji, tylko pod wpływem emocji (skądinąd jest to rozsądna perspektywa, zwłaszcza że u Martina bohaterowie czesto przecież popełniają błędy). Oznaczałoby to, że nie tylko on okazał się nie najlepszym politykiem, ale i oni w decydującym momencie byli bardzo krótkowzroczni – nie myśleli o tym, że ich działania mogą drastycznie pogorszyć sytuację na Murze.
22-11-2011 14:58
~Sc

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+2
(+1) [troll]
@Scobin
Spoko. Sam bym dodał, ale nie mogę :)


uwaga spoilery

btw czy wam też wątek Dany zaczął się podobać dopiero jak zniknęła (trochę paradoksalnie to brzmi ale wiadomo o co chodzi)? Trochę to świadczy o postaci (albo moim stosunku do niej) ;)
22-11-2011 15:12
repek
Ocena:
+1
(+1) [troll]
@karp
Dance with George :)
http://www.youtube.com/watch?v=diY Ac7gB-0A
:P

SPOILERY

@Sc
"Zaskoczenie" w kwestii Mance'a może nie było wielkie, ale jednak był to przyjemny twist. Z Jonem nie chodzi mi o sam fakt, że doszło do ataku, ale jego formuła - podobało mi się to nawiązanie do rzymskich tradycji. :) No i było to zrobione w dobrym momencie dramaturgicznie [tutaj odpowiadam Scobinowi przy okazji].

Mary 'Dany' Sue to największy fail tej sagi. Mogłaby po prostu zginąć i świat byłby lepszy.

@Scobin - tak, myślę, że emocjonalność ma tu pewne znaczenie. Wyraźnie jest podkreślane, że Marsh i kumple to beton, ze swoimi urazami, tradycjonaliści. Ta akcja dobrze do nich pasowała.

Pozdro
22-11-2011 17:06
Scobin
Ocena:
+2
(+1) [troll]
@Sc

czy wam też wątek Dany

Tak. :)
22-11-2011 18:09
~Sc

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Hehe widzę że nie jestem osamotniony :)


Spoilery się kontynuują


@repek
Ano chyba że tak. Co do sztyletowania to jestem ciekaw czy z tych ran faktycznie unosił się dym czy po prostu para (jeśli dobrze pamiętam nie jest to sprecyzowane w książce, a jest pożywką dla różnych dzikich teorii :))

A co sądzicie o wątku Ser Filipa z Konopi ekhm... znaczy się Aegona. Mi ten powrót wydaje się mocno wymuszony i wciśnięty na siłę żeby w kotle zamieszać.
22-11-2011 18:55
repek
Ocena:
+2
(+1) [troll]
SPOILERZ!

@Sc
Z tym parowaniem to chyba tak samo jak "oddechem zamarzającym w powietrzu", czyli trzecim obok sformułowań "kutas" i "wash down something with something", ulubionym tekstem GRRM. IMO Jon przeżyje. Chyba że cała saga jest o stopniowym ginięciu Starków - to też by się broniło.

Niestety, mam obawę, że to już jest powieść, której głównym bohaterem jest Westeros. Czyli postaci służą światu, a nie na odwrót. Jak się okaże na końcu sagi, że ostateczne decyzje podejmują bohaterowie, o których w 1 tomie nawet nie słyszeliśmy, to imo będzie wtopa.

I tak trochę odczytuję wątek Filipka. Zero wrażenia, bo i czym tu się podniecać? :) Jakby się okazało, że Jon jest bękartem z prawami do tronu, to by było coś.

Pozdro
22-11-2011 19:28
~Sc

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Spoilery

@repek
Zapomniałeś o tekście "być użytecznym jak sutki na napierśniku" czy siakoś tak, sądząc z częstotliwości występowania jest to hit Westeros.

Gdyby Jon okazał się Azorem Ahai to jeszcze ma szanse na tron :) I z chęcią bym zobaczył jak wyciera podłogę Filipkiem i wszystkimi innymi (a szczególnie Dany, ale ona pewnie jest zaplanowana na jego żonę)

"...Zero wrażenia, bo i czym tu się podniecać..." I właśnie o to mi chodzi, wchodzi taki bezpłciowy gracz na scenę, jest tak bezbarwny i tyle o nim wiemy że gdyby padł po 2 zdaniach to byśmy nawet nie zmarszczyli brwi ze zmartwienia. A o ile się orientuje (a przynajmniej takie wrażenie odniosłem) to ma być 'tym dobrym'. I jak ludzie mają się do niego przywiązać jak np. do Neda czy chociażby Roba? Co prawda jest szansa że w kolejnych tomach będzie 'rozbudowany' ale wątpię żeby wyszło mu to na dobre.

A w dziesiątym tomie Rikon wróci z wakacji na Skagos, wszyscy będą tak wycieńczeni po wieloletnich wojnach że tronu będzie bronił jeden dziadyga bez miecza i tak zostanie wybrany nowy król Westeros, cześć i chwała! ;)
22-11-2011 19:50
repek
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Bez spoilerów. :)

@Sc
Wszystko to, co piszesz, jest wielce prawdopodobne. Z Rickiem na czele. :D

Pozdro
22-11-2011 21:36
~vic

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
[Spoilery poniżej – przyp. Scobina]

4 akapity zrzedzenia autora z ktorych nic nie wynika. 6 lat czekania na tytul , ktory autor podsumowuje w notatce na kartce a4...

ludzie wpadliscie moze na to, ze martin piszac ta sage nie mial w planach jedynie konfliktu starkow z lannisterami?
z kazdym kolejnym tomem swiat staje sie bogatszy, rzuca nowe swiatlo na wydawaloby sie oczywoste wdarzenia. kto w 1 tomie wiedzial o "poludniowych ambicjach" rickarda starka z jonem arynem? o tym, ze aerys mial podstawy bac sie sojuszu polnocncych domow i cala rebelia roberta mogla miec podloze polityczne a nie milosne?
albo to jak zmienia sie wiara w kolejnych tomach. na poczatku jest zupelnie zepchnieta na bok, w 4 tomie staje sie pelnoprawnym graczem w polityce, dostaje wlasne struktury, zakony rycerskie i realny wplyw na swiat.

jakie wyciagnanie bohaterow z kapelusza? o tym, ze aegon moze zyc spekulowano od 1 tomu, od 2 bylo to wlasciwe pewnie(od wizyty dany w domu umarlych)

po 5 tomie polnoc to juz nie tylko klisza w postaci starkow i nocnej starzy ale pelne konfliktow i dawnych zatargow interesujacy miejsce. manderly, bolton i byla laska brandona starka moze i sa 3 planowymi postaciami w ogolnym konflikcie z innymi ale ubarwiaja pusta polnoc.

zalujecie , ze george zamiast skupiac sie na losach aryi asasynki^^ opisuje pelne konfliktow essos? wprowadza zlota kompanie z jej wlasnym pretendentem do tronu? wypelnia pustke za murem zniszczonym hardhome?

ta seria juz dawno przestala sledzic losy tylko starkow i tyriona l. deal with it
24-11-2011 16:42
Scobin
Ocena:
0
(+1) [troll]
1. Dopisałem na początku Twojego komentarza ostrzeżenie o spoilerach. Rozumiem, że dyskutujemy już jakiś czas, ale niektórym czytelnikom najświeższe komentarze wyświetlają się na samym początku listy. Łatwo w ten sposób trafić na informacje, których nie chciałoby się poznać.

2. Pierwszy akapit pominę, bo jest raczej przytykiem personalnym niż argumentacją. Bardzo prosiłbym o powstrzymanie się od takich chwytów konwersacyjnych w przyszłości.

3. Uniwersum "Pieśni..." staje się coraz bogatsze, temu chyba nikt nie zaprzecza (skądinąd wspominam o tym w recenzji). Natomiast to nie jest atlas świata, tylko opowieść, a ta rządzi się odmiennymi prawami. Jakimi? Kryteria, którymi się kierowałem (zresztą nie tylko ja, o czym świadczą zarówno tutejsze komentarze, jak też nowsze recenzje w Amazonie), łatwo wyczytać z recenzji.

4. Bohaterowie wyciągnięci z kapelusza:

Spoilery poniżej!

Nie podejmując szczegółowej dyskusji o Aegonie, wskażę na inne przykłady: Quentyna (Martin, oddaj moje 100 stron!) oraz większości postaci z Meereen. Może warto znowu zaznaczyć, że są oni "kapeluszowi" zgodnie z prawami opowieści, to znaczy nie zostali wystarczająco mocno zasygnalizowani, a poza tym odbierają czas antenowy znacznie lepiej "narracyjnie oswojonym" i zwykle ciekawszym dla czytelnika bohaterom – których i tak jest już wielu.

A jeśli chodzi o Manderly'ego i Boltona, to oni są niewątpliwie znakomici! To akurat bardzo dobre przykłady tego, jak można prowadzić wątki bohaterów dalszego planu.

5.

zalujecie , ze george zamiast skupiac sie na losach aryi asasynki^^ opisuje pelne konfliktow essos? wprowadza zlota kompanie z jej wlasnym pretendentem do tronu?

Tak. :-)
24-11-2011 18:47
~vic

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+1
(+1) [troll]
sorry za spoilery:) i tym razem bez personalnych wycieczek

spojrz na tytul sagi:) mowi ci cos on o konflikcie wylacznie dwoch rodzin? piesn ognia i lodu to historia przebogatego swiata, z tomu na tom wypelniajacego sie zastepem bohaterow, miejsc, wspomnieniami dawnych wydarzen. czesc pewnie mozna by pominac(aero,arys,arianna:) czesc skrocic (brienne) ale wole, zeby tyrion w podrozy po essos przyblizal spotykane kultury jak chocby cale volantis, niz geroge podsumowal to "dwa tygodnie podrozowali po pustyni" a na mapie swiata mialbys biale plamy.

quentyn cie rozczarowal? bo nie byl taki bohaterski? bo zaden oberyn martel 2.0 z niego? bo jego podroz skonczyla sie bezsensowna smiercia zamiast ujazmienia smokow? to moze smierc roba tez byla bezsensu?bo tyle w niego martin inwestowal a on dal sie utluc na weselu.

spoiler z rozdzialu z kolejnego tomu:
doran wysyla arianne do aegona, po zdobyciu przez zlota kompanie storms end. jak myslisz jak zachowa sie dorne po tym jak dowiedza sie o smierci quentyna i o tym jak dany go potraktowala? obstawiam na 99% martellowie maja wlasnego nowego targaryena. najprosciej mowiac smierc qunetyna sluzyla popchnieciu dorne ku aegonowi, namieszaniu w wydawaloby sie pewnych sojuszach. przybycie dany ze smokami nie bedzie juz takim nadejsciem mesjasza, zwlaszcza, ze ageon 6 ma mocniejsze prawa do tronu niz dany. obstawiam wojne domowa miedzy targaryenami w najmniej odpowiednim momencie dla westerose.

wiekszosc postaci z meeren ci nie odpowiada? kwestia gustu ale tattered prince czy baristan selmy ciekawia mnie duzo bardziej niz kolejny etap szkolenia aryi... poza tym po pierwszym tomie zgadywales, ze theon bedzie drugim najwazniejszynm bohaterem w starciu krolow? bo ja nie i mimo, ze niebylem z nim "oswojony" to czytalo mi sie go swietnie. podobnie samwell w 3 tomie.

co do 5. mamy najwidoczniej rozne oczekiwania od tej powiesci. ja czytalem rozdzialy selmyego z wypiekami na twarzy, liczac, ze zdradzi jak najwiecej z przeszlosci 7 krolestw a ty pewnie przewracales kolejna strone liczac, ze pojawi sie kolejny rozdzial starkow.

konczac. tez nie odpowiada mi tempo tej ksiazki, martin sam przyznal,iz edytor przekonal go do wyciecia calej koncowki ksiazki, tj 200 stron opisujacych bitwe pod meeren i starcie pod winterfell. spora strata bo wydaje mi sie , ze bylby to lepszy finisz , niz jon i dany:(
24-11-2011 19:11
~Sc

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+2
(+1) [troll]
możliwe spoilery

@Vic

Głównym zarzutem (przynajmniej z mojej strony) było to że ten tom był przegadany i pełen beznadziejnych dłużyzn.
Przez przegadanie nie mam na myśli tego że zamiast opisywać krwawe bitwy pełne flaków Martin uzupełnia historie i naszą wiedzę o świecie, co to to nie. Przez przegadanie mam na myśli np. opisywanie w najdrobniejszych detalach każdej potrawy jakiej Tyrion próbuje podczas swojej wielce pasjonującej podróży, albo jego drętwe dialogi (chyba podczas przechodzenia z rąk do rąk jak worek ziemniaków ktoś mu lobotomie zaserwował), tudzież dziesięć razy powtarzane miłosne problemy Dany (w pewnych momentach już myślałem że z szafy wyjdzie świecący wampir a spod łóżka wilkołak). Albo patent o którym już pisałem wcześniej, czyli wczesne rozdziały Jona które są praktycznie identyczne z tymi Sama z wcześniejszych części. Wiem że jeszcze parę innych rzeczy mnie irytowało ale jako że czytałem już parę miesięcy temu to uleciało z pamięci (te mnie najbardziej wkurzyły i się wryły w pamięć).

Z Aegonem było wiadomo że coś śmierdzi od pierwszego tomu i stwierdzenia że miał głowę zmiażdżoną nie do poznania. Co nie zmienia faktu że teraz sobie wyskakuje w 5 tomie jak królik z kapelusza. Jak mówię, wydawało mi się to zrobione tylko po to żeby znowu zamieszać w Westeros bo sytuacja zaczynała się stabilizować. Zobaczymy jak Martin to dalej rozegra, bo pewien potencjał w tym jednak drzemie.

Generalnie książkę dałoby się skrócić o jakieś 200 stron bez szkody dla fabuły, opisu świata itd. A przynajmniej pozbyłoby się nużących dłużyzn (przynajmniej jak dla mnie).
24-11-2011 19:14
Scobin
@vic
Ocena:
0
(+1) [troll]
[Przeedytowałem pkt 2 i 5].

1. O ile mi wiadomo, "Pieśń ognia i lodu" miała być początkowo trylogią, a nie penta-heksa-septan-oktan-nonan-dekan... nieważne, w każdym razie w tej sytuacji na tytuł i zamysł autora za mocno bym się raczej nie powoływał. :)

Here be spoilers!

2. To nie ja pisałem o konflikcie dwóch rodzin (to wprawdzie ciekawa perspektywa, ale "ta hipoteza nie była mi potrzebna"). ;) Akurat rozdziały Starków nie były moimi ulubionymi (wyjąwszy może wątek Jona, którego starkowatość jest jednak albo niepewna, albo niepełna), a fragmenty dotyczące Barristana czytałem pewnie z takimi samymi wypiekami jak Ty. :) Aczkolwiek akurat wtedy nie myślałem wtedy o tym, że lepiej poznam przeszłość Westeros (skądinąd uważam, że to bardzo sensowne podejście do tych rozdziałów), tylko o tym, że wreszcie coś ciekawego zaczęło się dziać w tym Meereen. No i Selmy'ego bardzo lubię, jak to ujęła znajoma: największy badass tego tomu. ;)

3. Hm, nie jestem pewien, czemu sądzisz, że Quentyn mógł mnie rozczarować ze względu na niebohaterskość. Zasmuciło mnie raczej to, iż Martin poświęcił mu tyle czasu, podczas gdy inne interesujące postacie czekały. Masz rację, że sam wątek ma swój sens, ale wszystkie te strony można było po prostu lepiej zagospodarować. Skoro już przywołałeś przykład Robba, to i ja się nim posłużę: na poziomie świata przedstawionego był to ważny bohater, ale na poziomie narracji nie potrzebowaliśmy jego punktu widzenia, żeby odegrał swoją rolę w fabule.

4. Theon, jak sam piszesz, jako POV pojawił się w drugim tomie. To jednak nie to samo co tom piąty, zwłaszcza że nie jest to przypadek odosobniony – nowych punktów widzenia jest wiele, co skutkuje zaniedbaniem starych. Jednym z efektów może być to, że Martin po prostu nie dokończy sagi, ewentualnie będzie ucinał wątki podobnie jak Sapkowski w zakończeniu "Pani Jeziora". Oby nie...

5. Na koniec optymistyczny akcent. :-) Zdecydowanie się zgadzamy, jeśli chodzi o kwestię braku bitew pod Meereen i Winterfell (swoją drogą nie wiedziałem o tym wycięciu, ciekawe), albo szerzej: o tempo książki. Może problemem jest to, że Martin jednak składał ją trochę z różnych skrawków, tu wkleił, stamtąd wyciął, tutaj zawahał się przed skróceniem – i stąd taki, a nie inny, efekt końcowy? Generalnie podpisałbym się też pod tym, na co wskazał Sc.

W ogóle mam wrażenie, że nasz odbiór tego tomu nie jest wcale aż tak różny, tylko może na początku nie do końca się zrozumieliśmy. Zresztą przyznałem książce 6+/10, to nie jest znów taka strasznie niska ocena. :-) A to, co piszesz o bitwach pod M. i W., sprawia, że z nieco większym optymizmem patrzę na kolejny tom (1. szykują się dobre, krwiste rozdziały, 2. gotowa jest nieco większa część "Winds of Winter", niż się obawiałem).
24-11-2011 19:40






Konto Polter Plus

Księgarnia

Księga Plugawego Mroku
Strony zbrukane niewypowiedzianie plugawą wiedzą Jedynie najbardziej nieposkromione umysły ośmielają się spojrzeć na zaw...

cena: 69.00 zł
cena: 62.00 zł
zamów!

Konkurs

Blogują

17 V :: Zireael :: Średniowieczne potwory mają... (2)
17 V :: Szept :: Nadeszła Gra cz. 7 (7)
16 V :: zegarmistrz :: Rozdział 1: Areszt dla N... (11)
16 V :: Eliash :: W imię pokoju - raport nr 3 (14)
16 V :: Ruffle :: Steampunk MMO (Made in China.... (4)
16 V :: bohomaz :: A sześć lat temu... (23)
16 V :: Onslo :: Universal Brawlin' System (17)
16 V :: nerv0 :: Moje małe inspiracje (32)
16 V :: repek :: WH3 okiem fanboja: Lure of Pow... (10)

Na forum

Odpowiedzi: 615
Ostatni post: gacoperz
Odpowiedzi: 13
Ostatni post: mad5killz
avatar Odpowiedzi: 3
Ostatni post: Dawidek
avatar Odpowiedzi: 45
Ostatni post: Kacperro
avatar Odpowiedzi: 12
Ostatni post: Grzegorz Janusz

Najaktywniejsi

avatar
1. Asthariel
363 pkt.
avatar
2. baczko
281 pkt.
avatar
3. Qbuś
100 pkt.
avatar
4. lmn
87 pkt.
avatar
5. mr_mond
78 pkt.
avatar
6. night-wind
75 pkt.
avatar
7. cichutko
67 pkt.
avatar
8. Edgar Allan
55 pkt.
avatar
9. Scobin
44 pkt.
10. jareckr
40 pkt.
» Więcej o punktach

Facebook